Chcialem napisac jak zwykle, ze PiS rzadzi samodzielnie od 5 lat i nie zrobil niczego dla wyjasnienia Smolenska, zwrotu wraku i innych fantow, publikacji raportu Podkomisji Macierewicza, etc.
Ale jednak tym razem ruszylo cos z miejsca. Sedzia w. Laczewski oswiadczyl, ze zna tresc ostatniej rozmowy braci Kaczynskich i dlatego wladza sie go boi.
https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,26432348,oskarzony-sedzia-w-laczewski-wladza-jest-przerazona-bo-znam.html
Wreszcie!
Ale o czym innym. Na te miesiecznice telewizja ARD dala Tatort z Münster z moimi ulubionymi aktorami. Tytul "Limbus". Po polsku "Otchlan", miejsce, w ktorym przebywa sie miedzy zyciem a smiercia, przed rozstrzygnieciem Niebo, Czysciec, Pieklo, albo tez powrót na Ziemie, kiedy lekarze dokonaja cudu.
Wedlug telewizji jest to miejsce w podziemnym labiryncie. Diabel zarzadzajacy tym miejscem kaze sie tytulowac Administratorem, a kandydata - poza osobistym wrogiem grajacym Admina - oczekuja 3 rzeczy, ktorych cale zycie nie cierpial. W filmie trafili dosc celnie pod moja skromna osobe: jest masa formularzy do wypelnienia, w telewizorze leci non-stop glosna transmisja z pochodu karnawalowego, a do jedzenia sa dwie kromki chleba grubo posmarowane pasztetowa. Filmowa ofiara, profesor Karol-Fryderyk Boerne, za zycia nie znosil formularzy, sluchal tylko klasyke, glownie Wagnera, a stolowal sie tylko w wielogwiazdkowych lokalach, dobre wino i szampan. Zas jego Admin-diabel, komisarz Franek Thiel, lubil wlasnie formularze, karnawal, chleb z leberwursztem i piwo z puszek.
Kazdemu jego limbus.
(380) 1712171



Komentarze
Pokaż komentarze (26)