Czytam wlasnie, za papiery na Walese musza byc prawdziwe, bo papier oryginalny, skoroszyty oryginalne, pieczecie oryginalne i nazwska oficerow prowadzacych faktycznie istniejace. Bezpieka nie mogla tego sfalszowac, wszystko bylo drukami scislego zarachowania.
Czyli, po pierwsze primo - zakladamy, ze bezpieka byla jedyna uczciwa i sprawnie funkcjonujaca firma w kraju, w ktorym w "Misiu" w 1980 roku podawano w barze "Apis" kasze z dzemem, bo braklo püree ze smalcem.
Po drugie primo, wszyscy znaja dowcip, ze Zenek Walczak wyprodukowal w dniowke 20 srub, majster zameldowal 40, kierownik 100, dyrektor zakladu 200, prezes zjednoczenia 400 i z tego polowe przeznaczono na eksport za waluty wymienialne.
Dlaczego w bezpiece mialoby byc inaczej? Dlaczego tam Zenki Walczaki nie mieliby produkowac papierow i kasowac za nie pieniadze, skoro akurat w tej branzy cos trudno skrontrolowac. Vide niemiecki niemiecki agent Maus.
Po trzecie primo, podobno "Bolek" donosil o marnotrawstwie kabli, po donosie i interwencji zmieniono rygor pracy, i "Bolek" juz nie chcial donosic, bo mial duzo wiecej roboty. Do kazdego kawalka kabla musial wypelniac 4 papiery i zdobyc 3 podpisy i pieczatki.
Kabaret czy bezpieka?
(669) 557 000


Komentarze
Pokaż komentarze (26)