Wrocilem caly i zdrowy.
Autostrady pod Leverkusena naprawione, wiec od Gory Sw. Anny po Aachen jechalem pieknymi drogami przy pieknej pogodzie. Benzyna w Polsce po 5,60 zlp, w Niemczech siegalo juz 1,70 eu. W radyjku zegnaly mnie w niedziele: do Opola bohaterska obrona generala Glódzia w Radio Maryja, do Wroclawia takaz obrona Arabskiego na sniadaniu u redaktor Olejnik i do granicy runda dziennikarska atakujaca Arabskiego u ktoregos z braci Karnowskich.
Hitem tej calej podrozy bylo pol sekundy obejrzane w telewizji.
Mialem okazje obejrzec w TVP mecz Polska - Ukraina. Wielkie brimborium, tam-tamy, trzech prezydentow w szalikach na trybunie, kielichy w lozy VIPow na wysoki polysk. Po 10 minutach, kiedy wszytko bylo jasne, to przelaczylem z powrotem na mecz Kazachstan - Niemcy. Nie zdazylem nawet dopic pierwszej buteleczki pyffa.
Koniec polskiego meczu obejrzalem jednym okiem jednoczesnie czytajac "Boldyna" Putramenta. Ciekawy bylem tylko komentarzy pomeczowych. Pare minut dodanych, gwizdek, czeski sedzia zabiera pilke. Czekam na komenty fachmanow.
I STALO SIE! Kamera na sekunde zajedzdza na loze VIPow. Prezydenci wstaja i sobie gratuluja.
Przez pol sekundy widze prezydenta RP Komorowskiego usmiechnietego od ucha do ucha. I rezyserka natychmiast przelacza w inne miejsce.
Tego usmiechnietego prezydenta Komorowskiego po tym partackim meczu nigdy nie zapomne.
Jak dobry gospodarz... Nie, zebym mial za zle. Wrecz przeciwnie. Wreszcie jest w Polsce normalny prezydent, ktory na widok przegranego meczu w pilke nozna nie zaciska ponuro zebow. Ktory wie, ze to tylko mecz, tylko sport. I ze pilka jest okragla, a bramki sa dwie.
999


Komentarze
Pokaż komentarze (9)