0 obserwujących
270 notek
491k odsłon
  4280   0

Smoleńsk na zimno - prawdziwy rarystas

Tak się składa, że uważam swoją widzę na temat Smoleńska za fragmentaryczną - czyli identyczną, jak ta posiadana przez rozlicznych komentatorów katastrofy i niewiele mniejszą niż posiadły jej ofiary. Jednak z tych fragmentów wyłania się całkiem spójny i klarowny obraz, którego naprawdę nie trzeba przyprawiać złą wolą, spiskiem czy innymi cudami.

O tym, jak wyglądają procedury przewozu VIPów w Polsce przekonał się już premier Miller podczas katastrofy śmigłowca, więc zaniedbania podczas wyprawy do Smoleńska nie są jakoś specjalnie zaskakujące. Zwłaszcza w sytuacji, gdy obie opcje zadbały o to, aby jakakolwiek próba zainwestowania w wygodne i bezpieczne środki transportu równała się politycznemu strzałowi w stopę. 

Tak więc grupa polskich VIPów wybiera się zdezelowanym samolotem, na wyprawę której wymowa i planowany przekaz uniemożliwia wycofanie się z twarzą. Bo w końcu dało radę do Gruzji, więc dlaczego nie do Smoleńska? I w tej sytuacji, przy tragicznej pogodzie, która w innych warunkach oznaczałaby powrót, mamy dwie grupy ludzi naciskanych z góry. 

Polskich pilotów i VIPów, którzy nie mogą się wycofać bez utraty twarzy lub pracy, oraz rosyjskich kontrolerów, którzy powinni zakazać lądowania, ale nie mogą, bo Moskwa wie dobrze jak zostało by to w Polsce odebrane, więc nakazuje - to moje spekulacje - pozwolić na lądowanie. W końcu trudno uwierzyć, że akurat tym razem skończy się katastrofą?

Reasumując:

  1. Zdezelowany samolot.
  2. Tragiczne lotnisko.
  3. Naciski na pilotów i kontrolerów ( daleko idącą naiwnością, byłoby przypuszczenie, że takowych nie było).
  4. Bardzo zła pogoda.

Recepta na katastrofę, która nie potrzebuje domieszki złej woli z którejkolwiek ze stron. Za to całej masy zaniedbań, które pojawiły się w obu druzynach, gdyż winę można zwalać na polski rząd (sprzęt), służby (zabezpieczenie) lub Rosjan, którzy nie zadbali o przygotowanie lotniska i nie obrazili Polaków zakazem lądowania itd. 

Przy takim zestawie czynników ryzyka hipotetyczna zła wola ze strony Rosjan lub Polaków jest nie do udowodnienia, co w każdym rozsądnym kraju zamykało by dyskusję, a rozpoczynało skromną czystkę, aby taka sytuacja nie powtórzyła się nigdy więcej. U nas jednakże, stało się to i będzie jeszcze długo przyczynkiem to idiotycznej dyskusji z której nic nie wyniknie. 

Możemy piętnować zaniedbania, ale na tym zamykają się nasze możliwości, bo poza skromną grupą oszołomów nikt nie uwierzy, że ta katastrofa była wynikiem celowego działania którejkolwiek ze stron, bez żelaznych dowodów, których jak na razie nie przedstawił nikt. 

Nawet posługując się zasadą "Cui bono?" trudno w Smoleńsku dostrzec coś więcej niż wynik karygodnej niedbałości, ponieważ trudno sobie wyobrazić, aby potencjalne korzyści dla rządu PO lub Rosji przeważyły ryzyko wykrycia i procesu o zdradę stanu lub politycznej izolacji, jaką skończyłby się tego rodzaju zamach. 

Tak więc zetnijmy odpowiedzialnych za zaniedbania po naszej stronie, wypunktujmy rosyjskie i domagajmy się ichniejszych głów, ale - do cholery - nie próbujmy ośmieszać się sugerując zamach lub celowe działanie. Nie służy to nam ani w polityce wewnętrznej (tak, nawet PiSowi nie służy), ani za granicą, która od zawsze patrzy podejrzliwie na naszą narodową rusofobię, bo generuje ona więcej oskarżeń niż konkretnych dowodów. 

 

Lubię to! Skomentuj40 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale