Bez dwóch zdań. Z
początku popierałem politykę Donalda Trumpa.
Mocno ją popierałem jak każdą, kto zaproponowały mi wolność słowa i i wolność gospodarczą. Niestety, w mediach słyszę i czytam,, że Trump jest zakładnikiem Rzymianina, co to ma sześć palców żeby moc swobodnie podnieść do ust filiżankę kawy. Nie, takich opcji nie popieram i nie poprę. Tym bardziej że przypominam sobie historię z dziejów Izraela, czyli wizytę królowej Saby w Jerozolimie, która odwiedziła, Króla Salomona i opowiadała mu o tym co spotka świat w przyszłości. Salomon wpierw słuchał słów królowej jednym uchem a drugim wypuszczał, ale w pewnym momencie przywołał skrybę i kazał mu spisywać to, o czym opowiadała królowa Saba, a opowiadała wiele ciekawych rzeczy. Opowiadała o tym że ludzie będą w poszukiwaniu bogactwa schodzić głęboko pod ziemię, że będą latali w powietrzu, że mężczyzny nie będzie można rozpozna od kobiety, że jednego dnia rolnicy będą zbierać zboże, a drugiego spadnie im na pola śnieg i zniweczy ich wysiłek, że wreszcie koniec świata zacznie się od chciwości małego kraju który wywoła wojnę na całym świecie. Dzisiaj nie potrzebuję już Królowej Saby aby lepiej widzieć to co zapowiadała, wystarczy mi Apokalipsa św. Jana oraz przemowy polityków amerykańskich czy izraelskich. Dzisiaj czytam, że Donald Trump, który wcześniej zamartwiał się losem Grenlandii czy przyszłością Kanady, teraz martwi się dolą Kuby. Czy martwi się nią tak, jak wcześniej dolą Wenezueli lub Ekwadoru? Prawdopodobnie tak, inaczej nie gadałby publicznie takich rzeczy ale gada, z czego wynika, że kubańska akcja pt. Zatoka Świń 2 jest już na stole operacyjnym. Ostatnio oglądałem też film dokumentalny o Kubie. Wprawdzie bieda z nędzą żywot na wyspie pędzą, ale rząd pogrobowców Castro chce tę rzeczywistość zamienić na inną, z korzyścią oczywiście dla siebie, jak kiedyś u nas w Magdalence, czyli na taką jaka panowała na Kubie za rządów wszechwładnego Batisty, czyli biedniejsi będą jeszcze bardziej biednymi, a bogaci bogatszymi. Sprawdzi się wówczas stara żydowska maksyma o sprawiedliwości bożej: bogatemu jedzenie a biednemu apetyt. Czyżby Amerykanie chcieliby ją na Kubie przyspieszyć wedle własnych potrzeb? Być może tego chcą, żeby na wyspie żył jak dawniej stary człowiek i morze, a obok niego palący ekskluzywne cygara spadkobiercy i szpalery kasyn gry Ala Capone. Szkoda mi więc Kuby, szkoda mi także Polski, bo u nas robią wszystko aby nas zepchnąć w otchłań rozbiorów. Przecież obecna polityka Trumpa to woda na młyn dla polityki Berlina względem Polski. Drang Nach Osten czai się więc za rogiem, a wojna izraelsko-amerykańska z Iranem będzie dla niej papierkiem lakmusowym.



Komentarze
Pokaż komentarze