Ambasador w Izraelu odwołany. Ten kraj idzie za ciosem

Redakcja Redakcja Świat Obserwuj temat Obserwuj notkę 32
Rząd Pedro Sancheza zdecydował o odwołaniu swojej ambasador w Tel Awiwie, Anę Salomon – wynika z informacji opublikowanej w środę w hiszpańskim Dzienniku Urzędowym (BOE). Decyzja zapadła w czasie pogarszających się relacji między lewicowym rządem Hiszpanii a Izraelem - w tle też ze Stanami Zjednoczonymi - które pozostają napięte od początku wojny w Strefie Gazy. Madryt jako jedna z nielicznych stolic otwarcie krytykuje operację "Epicka Furia" w Iranie.

Hiszpania odwołuje ambasadora z Tel Awiwu

Ana Salomon pełniła funkcję ambasadorki Hiszpanii w Izraelu od 2021 roku. Dyplomatka urodziła się w 1961 roku w Stany Zjednoczone w rodzinie sefardyjskich Żydów.

Decyzja o jej odwołaniu została ogłoszona w środę w oficjalnym dzienniku państwowym. Po jej powrocie do kraju hiszpańska ambasada w Tel Awiwie będzie tymczasowo kierowana przez chargé d’affaires. Rząd Izraela będzie musiał jednocześnie zatwierdzić przyszłego ambasadora Hiszpanii.

Nie jest to jednak pierwszy sygnał pogorszenia relacji między oboma państwami. Już we wrześniu 2025 roku rząd Pedro Sáncheza wezwał ambasador na konsultacje do Madrytu po przedstawieniu przez premiera planu dziewięciu działań mających – według jego słów – powstrzymać "ludobójstwo” w Strefie Gazy. 


Spór Hiszpanii z Izraelem trwa od początku wojny w Gazie

Napięcia dyplomatyczne między Hiszpanią a Izraelem narastają od czasu rozpoczęcia wojny między Izraelem a Hamasem w 2023 roku. Pod koniec tamtego roku rząd Izraela zdecydował się wezwać swojego ambasadora w Madrycie do kraju. Była to reakcja na ostre wypowiedzi przedstawicieli hiszpańskiego rządu, krytykujące działania izraelskiej armii w Strefie Gazy. Madryt od tego czasu wielokrotnie apelował o zawieszenie broni oraz zwiększenie pomocy humanitarnej dla ludności cywilnej.

Hiszpański rząd potępił również rozpoczęte 28 lutego działania militarne prowadzone przez Izrael i Stany Zjednoczone, skierowane przeciwko Iranowi. Władze w Madrycie krytycznie oceniły także walki między Siłami Obronnymi Izraela, a wspieranym przez Iran Hezbollahem w Liban. We wtorek minister spraw zagranicznych Hiszpanii José Manuel Albares ostrzegł, że ewentualna izraelska inwazja lądowa na Liban byłaby "ogromnym błędem” i mogłaby doprowadzić do dalszej eskalacji wojny w regionie. 


Hiszpania odmówiła USA użycia swojej bazy

W kontekście sytuacji na Bliskim Wschodzie Madryt znalazł się również w bezpośrednim sporze dyplomatycznym z prezydentem USA Donaldem Trumpem - a to za sprawą działań militarnych Stanów Zjednoczonych. Hiszpania odmówiła udostępnienia amerykańskiej armii swojej infrastruktury wojskowej do przeprowadzenia operacji przeciwko Iranowi.

Chodziło m.in. o wykorzystanie baz wojskowych na terytorium Hiszpanii, które są częścią współpracy obronnej z USA w ramach NATO. Rząd Pedro Sáncheza nie zgodził się jednak na użycie tych obiektów do ataków na Iran, argumentując, że mogłoby to doprowadzić do dalszej eskalacji konfliktu w regionie. Trump ocenił wówczas, że Hiszpania "zachowuje się jak bardzo słaby sojusznik” i zasugerował, że państwa korzystające z amerykańskiej ochrony w ramach NATO powinny wspierać działania Waszyngtonu w sytuacjach kryzysowych. Madryt miał zresztą pretensje do Berlina o brak wsparcia dyplomatycznego podczas niedawnej wizyty kanclerza Friedricha Merza w Białym Domu. Szef niemieckiego rządu poparł w całej rozciągłości "Epicką Furię", czyli atak na potencjał nuklearny i wojskowy Iranu.   


Fot. Tel Awiw w Izraelu/PAP/EPA 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj32 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Polityka