Przyglądając się polskiej polityce można dojść do niewesołego wniosku, że przypomina cyrk w połączeniu z płonącym burdelem. O ile cyrk był wczoraj, gdy uśmiechałem się z politowaniem, patrząc w jak idiotyczny sposób Platforma kłania się Bartoszewskiemu, to burdel, pozwolę sobie podkreślić - płonący, zauważyłem dziś podsumowując ostatnie depesze związane z PiS. Po raz kolejny mam ochotę zakrzyknąć: "Zdziwniej i zdziwniej" - niczym Alicja z krainy czarów.
W przeciągu dwóch dni stało się kilka wartych wzmianki rzeczy:
Dajmy na to, że Jacka Kurskiego szeptającego po kątach z posłem Kaliszem(dla przykładu) można zrozumieć, gdy w telewizyjnym bastionie PiS już krzyczą "Wszystkie ręce na pokład", widząc że Platforma chce się dobrać do zadka KRRiT i uroczemu prezesowi Urbańskiemu.
Dajmy na to, że wożenie nocą tajnych akt, tuż przed złożeniem urzędu, jest praktyką każdej szanującej się władzy i świadczy o trosce wobec współobywateli, aby przypadkiem nie dowiedzieli się czegoś, z ust mniej kompetentnych niż te Antoniego Macierewicza.
Dajmy na to, że polityczne naciski na prokuratorów, aby przyspieszyli bądź opóźnili śledztwo przez wzgląd na trwającą kampanię są normalną praktyką. Trochę wątpliwą moralnie, ale przecież każdy by tak zrobił! Nie?
Wszystkie powyższe potknięcia można przy odpowiedniej dozie fantazji wyjaśnić. Ba! Znając zwolenników PiS i strategiczny geniusz Jarosława Kaczyńskiego da się je nawet przekuć na sukces, pokazując jak twardy i bezkompromisowy jest Kaczyński.
Ale u ciężkiej cholery... niech mi ktoś wyjaśni czemu służyło zawieszenie Zalewskiego, Ujazdowskiego i Dorna? Kaczyński chce zostać sam na sam z Fotygą?


Komentarze
Pokaż komentarze (24)