Ostatnio polubiłem termin "poppolityka". Jest częścią sloganu zajmującego się weselszą stroną polityki serwisu pardon.pl, którego stronę główną okupują głównie wpadki polityków pierwszego sortu i kolejne wygłupy Wierzejskich i Biedroniów, prof. Seneszyn i Ewy Sowińskiej, Giertychów i... innych Niesiołowskich. Kuriozalnych i raczej nieszkodliwych błaznów polskiej polityki i mediów. Oznacza on - według mnie - cały ten szajs, jakim żywią się media, bazując na niezbyt wysublimowanym guście przeciętnego odbiorcy, któremu trudno sprzedać coś innego niż seks, przemoc i śmiech.
Przeglądając dziś kanały rss, trafiłem na dwa cudne poppolityczne tematy, które zrobią dziś furorę wśród internautów, telewidzów i czytelników prasy.
Gej z orędzia chce odwiedzić Kaczyńskiego i leczyć go z homofobii, a nieskalana Rzecznik Praw Dziecka chce ponoć,
aby seks był dozwolony od osiemnastego roku życia. Ani bredzenie Sowińskiej, ani gej, któremu nasz prezydent zafundował darmową reklamę nie interesują mnie jednak zupełnie. Faktyczna wartość obu informacji wynosi ZERO.
Sowińskiej i tak już nikt nie traktuje na poważnie zwłaszcza, że poza sławetnym kinky-winky ma już na koncie całą listę cudownych lekarstw na moralne zepsucie pospołu z wielkodusznym wybaczeniem TW Wielgusowi. W spotkanie Kaczyńskiego z uroczym małżeństwem(?!) dwóch gejów, nie uwierzyłby nawet nachlany Aleksander Filipiński.
Kiedy jednak internet będzie dusił się ze śmiechu stwierdzając, że Sowińska chce z internautów-erotomanów i piwoszy, którzy niewątpliwe musieli stracić cnotę przed pełnoletnością, zrobić kryminalistów chronionych jedynie zasadą "
Lex severior retro non agit", lub wyobrażając sobie Lecha Kaczyńskiego na kawie z niewysokim, przekomicznym gejem i jego poważnie zarośniętą żoną(?!), może umknąć konsumentom mediów jeszcze jeden ciekawy nagłówek.
"Kasjer lewicy" zatrzymany dzięki mailom do Dochnala
"Słuchaj, bo cię złapią w końcu kiedyś" - takiego maila wysłał Peter V., zwany przez media kasjerem lewicy, lobbyście Markowi Dochnalowi. To jeden z kilkuset listów, jakie wymienili. Wszystkie ma katowicka prokuratura - ustalił dziennik.pl. To także jeden z najważniejszych dowodów przeciwko zatrzymanemu wczoraj V., który dostał zarzut prania brudnych pieniędzy i trafił do aresztu. Grozi mu dziesięć lat więzienia."
Jak myślicie, ilu ludzi przeczyta pierwsze dwa niusy, a ilu trzeci?
Komentarze
Pokaż komentarze (68)