25 obserwujących
120 notek
212k odsłon
  215   1

Stało się. Zmarnowali kolejną szansę

Zagraliśmy solidny mecz z Francją, po którym niestety reprezentacja Polski odpada z Mistrzostw Świata. Nie potrafiliśmy wykorzystać błędów i słabości przeciwnika, jednocześnie tracąc bramki po swoich błędach indywidualnych. Po katastrofalnym meczu z Argentyną, gdzie Polska (państwo polskie) została ośmieszona na oczach świata, zdegradowane a sami piłkarze skompromitowani w słabych meczach z Meksykiem i Arabią Saudyjską. Grając słabo, bardzo brzydką dla oka piłkę nożną, obgryzając paznokcie w oczekiwaniu na to, co zrobią konkurenci, reprezentacja Polski po decydującej akcji Roberta Lewandowskiego w meczu z Arabią, awansowała do kolejnej rundy. Nie wiemy, jaki cel został postawiony przed selekcjonerem i piłkarzami. Jeśli było nim wyjście z grupy, a nie solidne zaprezentowanie światu Polski i dojście do strefy medalowej, to ktoś tu z nas drwi i szydzi, traktuje instrumentalnie, całkowicie przedmiotowo. Gra się i zwycięża dla siebie samych, państwa i wynikających z doktryny politycznej interesów oraz kibiców – płacą gigantyczne pieniądze za bilety, kanały sportowe. W sporcie liczy się skuteczność – osiąganie założonych celów. Porażka jest porażką, i nic pozytywnego z porażek nie można wydobyć, np. jakie wnioski wyciągnął sztab szkoleniowy z porażek z Belgią i Holandią w Lidze Narodów. Nie wyciągnął wniosków z wygranego meczu ze Szwecją i zremisowanego z Hiszpanią. Wyjście z grupy to żaden sukces. Argentyna przegrała pierwszy mecz (przegrała bitwę) w grupie, ale wychodzi z rywalizacji z pierwszego miejsca i gra dalej. Nas nie dość, że nie ma już w turnieju (kolejnym), to jeszcze graliśmy kompromitująco słabo. Tak więc, stało się. Nie może mecz z Francją przykryć nam obrazu tego, co stało się w meczu np. z Argentyną i Meksykiem. Będąc „Naczelnikiem Państwa” w obecnej sytuacji geopolitycznej, tymi wszystkimi wojnami, które toczy rząd o Polską suwerenność, taką postawę na mundialu uznał bym za zwykłą dywersję.

Nie wiem, dlaczego najlepsi zawodnicy: Piotr Zieliński, Robert Lewandowski, Arkadiusz Millik zgodzili się na taką taktykę – przyjęcie, że granie sprowadzone nawet nie do defensywy ale destrukcji – da nam zwycięstwo w każdym meczu – wygrać mecz o to chodzi w każdym spotkaniu. Mieć scenariusz, plan i pomysłu na mecz, po rozpracowaniu przeciwnika – jego słabych i mocnych stron. Brak w kadrze Kacpra Kozłowskiego, który jedyny oprócz Lewandowskiego i Zielińskiego potrafi grać na małej przestrzeni, ma bardzo dobre przyjęcie kierunkowe, pokazuje nam, że selekcjoner chciał na tym turnieju grać piłkę defensywną, w zasadzie destrukcyjną.

Najbardziej w tych meczach porażał mnie brak POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI. Jesteśmy Polakami, mamy wspaniała tradycję, dziedzictwo, cywilizacją stojąco po stronie dobra, ZAWSZE WŁAŚCIWEJ. Jesteśmy znakomitymi czy dobrymi piłkarzami, wiemy jak ten mecz wygrać, będziemy konsekwentnie non stop realizowali swój pomysł na ten mecz (niczym odmawiania prostej modlitwy różańcowej – prostej, ale non stop powtarzamy „ Zdrowaś Maryjo ….”), dajemy mimo bólu i zmęczenia, przeciwności (straciliśmy bramkę, ktoś gra słabiej) z siebie maksimum. Nie możemy się skompromitować. Tego mentalnego podejścia w głowach i sercach.
Nie mam pewności, czy sztab szkoleniowy miał wiarę w umiejętności zawodników. Brak zaangażowania pełnego zawodników (przysłowiowego gryzienia murawy), co się objawia m.in. w tym, że zawodnik po straci piłki nie wraca, nie próbuje odebrać piłki lub wrócić, aby utrudnić zdobycie gola drużynie przeciwnej a przygląda się z oddali, co zrobią koledzy, stoi jak kłoda – dadzą radę czy nie. Czy jak Lewandowski, pokazuje pokaż się do grania, to kolega odwraca się tyłkiem, sprawiają wrażenie iż nie interesuje Go, to co krzyczy sfrustrowany Lewandowski. Brak walki za swój kraj - Polskę. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Piotr Zieliński nie był np. plastrem Leo Messiego – choć wiadomo, że jak słabo gra Argentyna - jak Messi nie ma tego ostatniego dotknięcia. On miał szansę, przy swojej technice użytkowej wyłączyć Messiego z gry, i po przechwycie piłki spróbować wyprowadzić kontrę. Nawet, ze słabą Arabią nie potrafiliśmy Ich zdominować w ofensywie. Do białej gorączki doprowadzają mnie wypowiedzi byłych selekcjonerów, w stylu, że My nie lubimy i nie potrafimy grać piłki ofensywnej, a lubimy z kontry (więc gdzie te kontry na mundialu). To ja się pytam, jak są szkoleni w szkółkach i akademiach przyszli piłkarze – według tego wzoru mentalnego – nie lubimy grać piłki ofensywnej – to, jeżeli tak robią, a korzystają z funduszy państwowych, to niezwłocznie należy te środki zabrać. Nie mamy trenerów, selekcjonerów i to jest poważny problem piłki nożnej w Polsce od lat. Swego czasu nie wiedziano co zrobić z Krzysztofem Warzychą, strzelającym bramki na zawołanie w Panathinaikosie Ateny i europejskich pucharach i w ramach lokalnej myśli szkoleniowej – ustawiano „9” w pomocy. Nie wiedziano, co zrobić z Mirosławem Okońskim, Andrzejem Juskowiakiem, i tak marnowano kolejne pokolenia piłkarzy. Współcześnie nie mają pomysłu, co zrobić z Piotrem Zielińskim. Tylko przypomnę Krzysztof Warzecha w 582 spotkaniach (rozgrywki klubowe i europejskie) strzelił 323 bramki. Natomiast Robert Lewandowski tylko dla Bayernu Monachium w 373 meczach zdobył 343 bramki. W samej tylko Bundeslidze: 384 mecze – 312 bramek – 75 asyst. Co ciekawe Robert Lewandowski nigdy nie grał w reprezentacji Polski juniorów, dopiero w U21. Taka to postkomunistyczna myśl szkoleniowa w III RP.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport