Wielokrotnie pisałem, piłka nożna to bardzo poważna polityka. Nie stać naszego państwa na kompromitujące występy wszystkich reprezentacji. Nie stać naszego kraju na kompromitujące postawy w europejskich rozgrywkach. Nie stać naszego klubu na kompromitujące zarządzanie klubu, zarządzanie kapitałem ludzkim, zwłaszcza rodzimym. Nie stać naszego kraju na Ekstraklasę bez Wisły Kraków, Górnika Zabrze, Legii Warszawa, Widzewa Łódź, Lecha Poznań. Także Śląska Wrocław, Ruchu Chorzów, Lechii Gdańsk, GKS-u Katowice.
Tak jak nie stać Polski na brak profesjonalnego hokeja na lodzie w Warszawie, Łodzi czy innych dużych miastach. Tym samym regionalnego produktu pod nazwą - profesjonalna międzynarodowej ligi hokeja na lodzie. Jak pomyślę, co zrobiono z polskim hokejem na lodzie w ostatnich trzydziestu latach, to aż dziw, że ministerstwo sportu na to pozwoliło. Nie widzę powodu, aby zawodników do reprezentacji Polski w hokeju na lodzie szukać z wyprzedzeniem w Kanadzie, USA, Niemczech, za wschodnią granicą. Skauting musi być wszędzie. To wstyd, aby reprezentacja państwa o tak wielkiej kulturze strategicznej tuła się gdzieś na skraju drugiego poziomu w hokeju na lodzie. Warto popatrzeć, gdzie jest Szwajcaria z którą wygrywaliśmy jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Gdzie są Węgry, Słowenia, Dania, Norwegia - z którymi be trudu wygrywaliśmy.
Ten brak wieloletniego planu, strategicznego myślenia - przeraża.
Weźmy np. uwielbiane na świecie łyżwiarstwo figurowe. Kurakowa wiele zrobiła dla naszego kraju. Też dostała nie mało od naszego kraju. Ale jest u schyłku kariery. Czy są już przygotowywane kolejne osoby, aby nie było znowu luki?
Musi być ścisły nadzór ministra sportu nad wszystkimi związkami sportowymi. Przysłowiowa samowola musi się zakończyć. Innymi słowy, minister wyznacza cel strategiczny dla związku, a związek realizuje. Ministerstwo rozlicza. Muszą tu nastąpić zmiany legislacyjne.
Ten sezon piłki nożnej zerwał maski. Olbrzymią ilością nietrafionych transferów w Ekstraklasie, także polskich zawodników. Mało przemyślane wybory trenerów. Sezon obnażający niemiłosiernie błędy polityki personalnej selekcjonera reprezentacji Polski w piłce nożnej. Powroty do Ekstraklasy zawodników z zagranicy, którzy byli powoływani do kadr narodowej, pokazały, że wartość grającego bardzo dobrze zawodnika w polskiej Ekstraklasie jest większa, niż z Serie B czy będącego w kadrze zespołu z TOP-5 w Europie.
Nie będzie sukcesów bez strukturalnych zmian w Ekstraklasie i niższych ligach. Bez zmiany systemu rozgrywek Pucharu Polski oraz utworzenia Pucharu PZPN - aby kluby grały jak najczęściej co 3 - 4 dni,. także na niższych szczeblach.
Grać w Polsce dla fantastycznych kibiców, na tak pięknych stadionach, zarabiać 20 - 150 tys. Euro miesięcznie, to nie kara. Musi być przyjemność. A jak nie to niech sobie taki grajek jedzie do podrzędnej drużyny w Portugalii, Holandii czy nawet Anglii.
Musimy powiększyć liczbę zespołów w Ekstraklasie do 20 zespołów, I Ligi do 22 zespołów (przy możliwości prawa wywalczenia awansów dla II zespołów tj. wszyscy do 23 lata), II Ligi do 24 zespołów, III Ligo do 22 zespołów (przy możliwości grania III zespołów tj. wszyscy do 21 lat). Więcej meczy musi być w Centralnych Ligach Juniorów (trzeba utworzyć CLJ do lat 14) oraz na szczeblach wojewódzkich. CLJ do lat 17 przekształcamy w do lat 16, a CLJ do lat 19 przekształcamy w do lat 18. Ligi powiększone do 20 zespołów a na szczeblu województwa do 18 zespołów (z możliwości gry II zespołów grających w CLJ, ale bez awansu). Jakość skautingu musi wkroczyć na wyższy poziom. Monitoring swojego wojska (zaplecza).
Uważam, że trzeba wprowadzić przepis o obowiązku grania przez pełny wymiar czasu w każdym meczu ligowym/pucharowym co najmniej 6/7 (w niższych odpowiedni: 7, 8, 9) zawodników posiadających polskie obywatelstwo lub kartę Polaka (z możliwością grania w tym w przyszłości - braku przeszkód w reprezentacji Polski).
Ma to wymusić na klubach zaprzestanie sprowadzania zawodników zagranicznych, którzy nie dają tu i teraz oraz w przyszłości dużego prawdopodobieństwa dania większej jakości drużynie oraz lidze.
Obecne rozgrywki, duże spłaszczenie Ekstraklasy pokazuje, że potrzeba jest jakości zagranicznych piłkarzy. Że tym obecnym brakuje tego coś - jakości, która podniesienia poziomu ligi pod względem taktycznym, motorycznym, piłkarski, tempa gry, a także mentalnym i psychicznym. Brakuje Im prowadzenia zespołu do stabilnych zwycięstw. Po tym sezonie widzimy, że nie każdy wytrzyma presję gry w Legii czy Lechu, a skoro tam, to i nie da rady w reprezentacji. Za chwilę okaże się to w Górniku, Widzewie, Wiśle Kraków (nawet już w rundzie wiosennej się to uwidacznia). Widzimy, jaki wiele dla Jagielloni znaczył Pietuszewski, i jak słabych dokonano transferów. Nie patrzeć na nazwiska.
Nie przypadkowo szybko kluby polskie zakończyły przygodę w rozgrywkach europejskich i mają duże wahania formy w rozgrywkach ligowych np. serie remisów, porażek.
Zmiany mają też ograniczyć przepłacanie za zawodników zagranicznych, którzy nie są tyle warci. Tych chybionych transferów w tym sezonie jest bardzo dużo. Może dyrektorzy sportowi doszli do swojego sufitu.
Warto, aby minister sportu przyjrzał się jak to jest w innych dyscyplinach drużynowych. Jak te proporcje się rozkładają i jak to się przekłada na wyniki. Bardzo ważna działka. Trzeba zobaczyć, czy jest właściwa struktura, cele i kompetencje ministerstwa. Ktoś musi stawiać związkom sportowym pytania. Oczekiwał pisemnych wyjaśnień - skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle (tak słaby wynik, porażka). Stan bieżący. Analiz. Wnioski. Efekty planu naprawczego.
Co Igrzyska, to mamy coraz mniejszy worek medali. Jaka w tym powaga polskiej państwowości? Jak powaga Prezydenta, Premiera, ministrów? Nie raz z tego powodu otrzymali pogardliwe spojrzenie przeciwnika. Wszystko jest polityką, i wszystko jest ważne.
Globalne mocarstwa prężą muskuły. Do upadłego walczą o każdy medal, jak najwyższe miejsce. Bo to dla Ameryki, Chin, Korony Brytyjskiej, Niemiec itd. Weźmy takie pływanie. Pływalni jest pewnie grubo ponad 100, a medali ile na Igrzyskach Olimpijskich? Konkurencji 30 czyli 90 medali do wzięcia.
Mamy coraz gorsze zdobycze medalowe. Nie gramy w Lidze Mistrzów, Lidze Europy. Nie jesteśmy pazerni na półfinały, finały europejskich rozgrywek. Nie wygrywamy ważnych meczy. Czegoś zawsze brakuje. Ktoś zawsze zrobi jakiś dziecinny błąd. Rozbrzmiewa fascynacja w stylu fajnie było, fajnie grali - tylko jaki tego skutek, to już mało kogo interesuje. Atomizacja społeczna. Komplety brak komunikacji wzajemnej.
Dominuje śpiewana narracja - Polacy nic się nie stało.
Stało się!
Selekcjoner niczym prezydent czy premier, prowadzi politykę, która przynieść sukces lub zakończy się porażką. Ten etap pracy zakończył się porażką. Więc musi wyciągnąć wnioski i dokonać zmian w swojej pracy i podejścia do tego. Stać się innym szefem, z inną mentalnością. Zupełnie nową niż w dotychczasowej swoje pracy trenera i selekcjonera.
Aby był sukces osiągnąć, musi dobrać odpowiednie instrumenty i narzędzia. Musi mieć wcześniej dobrze rozpracowanego przeciwnika. Jego atuty, słabe strony. Sprawdzić historię rzeczywistą. W najmniejszych detalach. Musi mieć trafne decyzje personalne. W przypadku Prezydenta czy Premiera, takim analitykiem zbierającym informacje o przeciwniku czy wrogu jest: wywiad, kontrwywiad, dyplomacja, instytucje kontrolne, zaplecze intelektualne (odpowiedni dobór ludzi) oraz organizacje nieformalne. Rozpracowują przedstawiają analizę o stanie przeciwnika, wnioski. Nadzorują wprowadzanie zaleceń. Przekazują informacje o postępach i efektach. Czasem obserwują, jak inni robią ich w balona, bo nic im innego nie pozostaje. Wiedzą co się dzieje, ale nie są w stanie nic zrobić lub nie wiedzą, jak można tego piasku w tryby przeciwnika wrzucić.
Decyzje podejmuje Prezydent czy Premier (w zależności od umocowania ustrojowego). W reprezentacji selekcjoner decyduje, kto gra, a kto jest w odwodzie. Jak mamy grać. Przygotowuje warianty, dokonuje korekt aby osiągnąć cel. Musi mieć otwartą głowę i jasność umysłu.
Musi wiedzieć, że jest strategiczny cel, który trzeba osiągnąć.
Musi myśleć nieustanie, że kieruje nie jakimś podrzędnym państwem/reprezentacją, tylko bytem posiadającym wielotysięczną kulturę strategiczną. Sięgającą co najmniej Neurów, poprzez Wandali i Gotów, Sklawię, Królestwo Polskie, Rzeczypospolitą Obojga Narodów - wszystko o znaku = Polska.
Nie wiem, czy selekcjoner Jan Urban jest w stanie to udźwignąć. Zobaczymy, czy selekcjoner U21 - Jerzy Brzęczek udźwignie ten cel strategiczny i zagramy po raz pierwszy od 1992 roku na Igrzyskach Olimpijskich.
Warto też, aby Zbigniew Boniek przekonał działaczy UEFA do udziału piłki nożnej w Igrzyskach Europejskich (np. 16 drużyn). Mogą tam grać reprezentacje olimpijskie np. do lat 25 w roku rozpoczęcia kwalifikacji do Igrzysk Europejskich.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)