Dobry wieczór Państwu,
Na początek chciałem poinformować, że postanowiłem nie tylko numerować moje analizy wg kolejności ich ukazywania się, ale również dodawać do nich krótkie tytuły, żeby od razu było wiadomo, o czym traktuje tekst.
Dziś przeanalizuję pokrótce lęki obecnej władzy, które są charakterystyczne dla każdych rządów autorytarnych, choć różnie się objawiają.
W przypadku pana Kaczyńskiego "od zawsze" mamy do czynienia z obawami związanymi z cywilizacją techniczną, co najlepiej obrazuje sensacja, jaką wywołał pan prezes, pojawiając się na mównicy sejmowej z tabletem. Wcześniej deklarował niechęć do aktywności obywatelskiej w sieci, do posiadania konta w banku, a także przejawił obawę do latania samolotem w miejsce kaźni narodu polskiego, choć ta ostatnia akurat uratowała mu zycie.
Oczywiste jest, że współczesna technika może być zarówno na usługach jasnej, jak i ciemnej strony mocy, przy czym dla pisowców ciemną stroną jest to wszystko, co w jakikolwiek sposób zagraża ich chwilowej hegemonii politycznej.
W związku z powyższym, władza wydała ostatnio rozporządzenie, zakazujące lotów dronów w większosći tych miejsc, które potencjalnie mogą służyć do przeprowadzania demonstracji przeciwko tej władzy.
Mogłoby się wydawać, że to drobiazg, w porównaniu z próbami rozmontowania Trybunału, służby cywilnej i generalnie z tym wszystkim, co serwuje nam obecnie pan Kaczyński, wdrażając swoją wizję Polski, jego Polski.
Jednak ten zakaz należy traktować jako bardzo poważne ostrzeżenie dla "sypiącej się" demokracji, bo dziś zakazuje się filmowania marszów protestacyjnych, jutro wyłączy się "nieprawomyślne" strony internetowe, pojutrze wprowadzi "zakaz antenowy" dla nieprzychylnych władzy dziennikarzy, a potem to już będzie z górki.
Wprowadzi się zakaz jakichkolwiek demonstracji, oprócz manifestacji poparcia dla zbawiciela, krytyka obozu rządzącego ustawą sajmową zostanie uznana za przestęptwo zagrożone dowolną karą, jaką uzna za stosowne zastosować minister sprawiedliwości, a krytyka pana prezesa będzie ściagana z urzędu, jako zbrodnia przeciwko narodowi, temu narodowi.
Jasne jest, że niektóre działania obecnej władzy służą wyłącznie maskowaniu prawdziwych jej celów i intencji i tutaj doskonałym przykładem jest rzekomy "atak na NATO" w wykonaniu służb podległych panu Macierewiczowi.
Wyjaśnię wiec może (choć to już było omawiane), że to głupoty, które wypisują dziennikarze. Po pierwsze, gdyby faktycznie ktoś zaatakował nocą jednostkę podległą wojsku, zapewne źle by się to niego skończyło, może nawet śmiertelnie. Fakt, że pracował tam pułkownik o niczym nie świadczy, a oficer, który miał go zastąpić z nadania nowego ministra jest znany w NATO, więc żadnej afery nie ma.
Oczywiście pozostaje kwestia formy, w jakiej odbyło się przejęcie tego biura w budowie, no ale to jest właśnie to, o czym wspominałem – celowe działanie, mające na celu odwrócenie uwagii opinii publicznej od innych, których konsekwencją ma być całkowite przejęcie kontroli nad państwem.
Inna sprawa, że owa "forma" to cały pan Macierewicz, no ale to temat na oddzielną analizę i raczej dla psychiatry, niz dla mnie.
Pisząc jednak w tym kontekście o armii warto wiedzieć, że już "podziękowano" wielu wysokim oficerom (np. Sztabu Generalnego), a inni siedzą "na walizkach" zdając sobie sprawę z faktu, że właśnie tak mielą czasem młyny historii, szczególnie wtedy, gdy "demiurgiem" jest psychopata.
Jednak opór w wojsku w końcu stanie kością w gardle panu Macierewiczowi, bo na szczęśie jako cywil nie może wszystkiego, o czym przekonał się całkiem niedawno, próbując sobie załatwić "taksówkę" w postaci samolotu Casa. Zapomniał biedaczek, że w wojsku słucha się rozkazów od wyższych stopniem, a nic mi nie wiadomo na temat stopnia, jaki posiada nowy minister. Zdaje się, że nawet nie był w wojsku z uwagi na kategorię, no ale jak napisałem, to sprawa dla lekarzy.
Rosnący opór społeczeństwa z pewnością spędza sen z powiek prezesowi i póki co próbuje walczyć z nim, wydając zakaz lotów dronów, zapominając zupełnie, ze za czasów komuny dronów nie było, a i tak udało się ją obalić, choć wg prezesa nie do końca, w czym widzi swoją po-pisową rolę
Prezes i jego towarzysze też znajdą się na śmietniku historii i to prędzej, niż im się wydaje.
Pozostaje tylko kwestia, czy odbędzie się to w sposób "cywilizowany" czy jednak poleje się krew. Marsze póki co mają charakter pokojowy i prezes zapewne liczy na to, że energia w ludziach się wypali, a on będzie robił swoje, organizując od czasu do czasu manifestacje poparcia na własną cześć.
Kiedyś popularne było hasło "zima wasza, wiosna nasza" i kto wie, czy znów nie mogłoby trafić na sztandary. Oni działają na podstawie hasła "nasz prezydent, nasz premier, nasz prezes", choć oczywiście kolejność można odwrócić, a nawet trzeba, żeby nie obrażać naczelnika państwa.
Tylko patrzeć, jak Sejm nada panu Kaczyńskiemu godność generalissimusa, a on ją łaskawie przyjmie, oczywiście dla dobra kraju, gdyż jego Polska jest dla niego najważniejsza.
Dla pozostałych 80% Polaków najważniejszym zadaniem jest, żeby jak najszybciej odsunąć to towarzystwo od władzy, zanim szkody które czynią nie staną się nieodrwacalne i zanim nie dojdzie do sytuacji, w której całkiem zaprzepaścimy osiągnięcia ostatnich 25 lat.
Taki los chce nam bowiem zgotować żoliborski watażka, osobnik chory z nienawiści, zazdrości, kompleksów i tego wszystkiego, co składa się na typową osobowość "wodza" , w najgorszym historycznie tego słowa znaczeniu.
Don K.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)