Szanowni Państwo, że tak się zwrócę do tutejszej społeczności,
Zgodnie z przewidywaniami większości analityków politycznych, działania nowego nierządu zaczynają skutkować również na postrzeganie Polski jako partnera gospodarczego i ogólnie jako na kraj, którego pozycja na arenie międzynarodowej słabnie. Nie tylko dlatego, że ministrem spraw zagranicznych został ktoś, kto sam o sobie mówi, że nie jest dyplomatą, tylko szefem dyplomatów, co widać, słychać i pewnie nawet czuć, jak się koło gościa stoi w bezpośredniej bliskości. Szkoda, że nie uważa się ten pan za dyplomatę, bo wówczas jak ulał pasowałoby do niego określenie "dyplomatołek", na ale jak powiadam, jeden Waszczykowski zimy nie czyni.
Podstawowym problemem Polski jest teraz to, że "szef wszystkich szefów", żoliborski samozwaniec, pojęcia zielonego nie ma o tym, jak funkcjonuje państwo w szerokim tego słowa rozumieniu. I nawet nie chodzi o takie "pryncypia" jak głoszone brednie, że albo Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale, bo to tylko typowy syndrom zaczadzonego kadzidłem głuptaska, któremu wydaje się, że instytucja kościoła to opoka, która trwać będzie wiecznie.
Chodzi głównie o to, że wizja państwa, która ulęgła się w głowie pana prezesa i którą teraz z głupawym uśmieszkiem na ustach próbuje realizować, to twór chorego umysłu, którego nie zaakceptuje nikt, oprócz tych 20%, które udało mu się omamić i którzy z pewnością nie są żadną "większością".
Nie zaakceptują tego nie tylko Polacy, ale również inne kraje, z którymi jesteśmy powiązani na wiele różnych sposobów. Im bardziej rządy Kaczyńskiego będą nas oddalać od demokratycznych standardów, tym bardziej będziemy się izolować, a dla formacji rządzącej Polska jawić się będzie jako ta oblężona twierdza, na murach której stoi mały rycerz i broni jej z ewangelią i zaangażowaną poezją na ustach.
To, że pan prezes nie ma pojęcia jak funkcjonują np. banki, czy inne instytucje o międzynarodowym charakterze to jedno - gorzej, że nie ma pojącia również o tym, jak bronić kraju przez możliwym zagrożeniem o charakterze militarnym, czego dowodem jest choćby fakt powołania na stanowisko min. obrony Antoniego Macierewicza, którego miejsce jest raczej tam, gdzie kręcono film o locie nad kukułczym gniazdem.
Warto wiedzieć, że już "podziękowano" mniej więcej połowie oficerów Sztabu Generalnego, którzy spakowali swoje "zabawki" i przeszli w stan spoczynku. Każdy, kto ma choć trochę pojęcia o tym, jak funkcjonuje armia wie, że dla sojuszników w NATO to raczej zły znak, ale za to dla Putina doskonały. Nasze wraże siły powietrzne otrzymały na dniach 4 odremontowane MIGI 29, wyposażone w działka nowej generacji, czym nowy rząd się nie chwali, a powinien, bo nie ma to jak sprawne działko na pokładzie rosyjskiego myśliwca, z polską szachownicą na skrzydłach.
A skoro już o lotnictwie mowa:
Zwracam uwagę, że jakoś ucichły głosy domagające się zwrotu "Świętego Tupolewa" za to w kwestiach paliwowych kurs zdaje się został obrany na wschód, co w sytuacji dramtycznego spadku cen rosyjskiej ropy może wydawać się genialnym posunięciem, ale raczej na krótkę metę.
Ratingi, ratingami, ale gra na osłabienie własnej waluty to coś, co raczej prędzej niż później "zbulwersuje" większą część społeczeństwa niż tę, która protestowała przeciwko zamachowi na Trybunał Konstytucyjny.
Chamskie odzywki w stosunku do przedstawicieli Unii Europejskiej, która to Unia wpompowała w nas setki miliardów euro, pochodzących z podatków własnych obywateli, to działania o charakterze brzydkiej prowokacji, która w normalnych okolicznościach powinna wykluczyć osoby w ten sposób się wypowiadające z udziału w kierowaniu państwem.
Sugerowanie, że wprowadza się jakieś "dobre zmiany" to kpina w żywe oczy z inteligencji nawet średnio "zaawansowanych" intelektualnie obywateli, którzy póki co demonstrują "pokojowo" i "tylko" dziesiątkami tysięcy, ale gdy sytuacja zacznie się pogarszać (a jest to raczej nieuchronne), panu Kaczyńskiemu przyjdzie się zmierzyć z poważnym dylematem w kwestii ZOMO, bo przecież nie będzie stał po przeciwnej stronie, niż jego Komendant Główny Policji - niewykąpany i w brudnych butach, ale za to prawdziwie oddany sprawie.
A ktoś w końcu będzie musiał przecież wydać rozkaz rozbicia obywatelskiego kordonu otaczającego np. parlament, albo jakiś Pałac Prezydencki, w którym rezyduje wykonawca woli prawdziwego naczelnika panstwa, sterującego nim z pozycji wspomnianego wyżej "capo di tutti capi".
Podsumowując:
Ponieważ nowe władze cofać się raczej nie zamierzają, Polskę czeka bardzo trudny czas. Nasili się emigracja i kto wie, czy również nasi uchodżcy nie zaczną stanowić problemu dla Europy, bo dla Ameryki raczej nie, skoro o ruchu bezwizowym w tej sytuacji możemy na bardzo długo zapomnieć. Społeczeństwo w swej masie zubożeje i zostanie częściowo "ubezwłasnowolnione", a reżimowa telewizja będzie przekonywać "głupi lud", że powinien zacisnąć zęby i poprzeć partię w jej drodze ku świetlanej przyszłości.
Sądzę, że pan Kaczyński świadomie będzie jątrzył i zaogniał konflity z Unią, gdyż wydaje mu się, że osłabienie tej organizacji wpływa na wzmocnienie pozycji Polski. Przykład takiej logiki ? Proszę bardzo:
Unia ma ogromny problem z emigrantami, który nas w ogóle nie dotyczy, dzięki kategorycznej i nieugiętej postawie rządu, który to rząd jest zdania, że Polska ma być dla Polaków.
Myślę, że niebawem może być tak:
Pan Duda będzie wygłaszał co drugi dzień orędzia na zmianę z panem Kaczyńskim, a w weekendy upust swojemu słowotokowi będzie dawał pan Ziobro na zmianę z bratem Kurskim, przewodniczącym Radiokomitetu.
Media prywatne zostaną obłożone specjalnym podatkiem "emisyjnym", którego wysokość będzie zależała od "oglądalności" i "słuchalności" danej stacji - im wyższa, tym oczywiśce podatek wyższy.
W tej sytucji media rządowe nie będą płacić żadnych podatków, bo po pierwsze nikt nie będzie tego słuchał ani oglądał, a po drugie, trudno przecież opodatkowywać "swoich".
Trudno powiedzieć, czy zima będzie "ich", a wiosna "nasza" ale Kaczyńskiego też czeka trudny czas, być może najtrudniejszy w jego życiu i kto wie, czy wreszcie nie zasłuży na miano prawdziwego męczennika, o ile tylko da radę przezwyciężyć przyzwyczajenie do wstawania około południa.
Polska domaga się więcej, panie prezesie - czas na poranną gimnastykę, póki co jeszcze dobrowolną, bo potem to będzie tylko godzinny spacer w kółko, obowiązkowy.
Don Kwaczyński


Komentarze
Pokaż komentarze (5)