Don Kwaczyński Don Kwaczyński
699
BLOG

Analiza nr 7 - O Gwardii Narodowej Macierewicza

Don Kwaczyński Don Kwaczyński Polityka Obserwuj notkę 91

Szanowni Państwo,

Po krótkim relaksie, jakim było napisanie poprzedniej notki, wracam do spraw bieżących, czyli do komentowania rzeczywistosći, która skrzeczy.

Tym razem będzie o pomyśle tworzenia w naszym kraju czegoś, co niektórzy porównują do amerykańskiej Gwardii Narodowej, co dowodzi wyłącznie całkowitej ignorancji w temacie.

U nas póki co trwają dyskusje, czy taką formację uzbroić, a jeśli tak, to czy w finki, czy może w KBKS-y, podczas gdy zaoceaniczna formacja różni się od regularnej armi USA głównie tym, że nie dysponuje bronią jądrową, a poza tym ma na wyposażeniu niemal dokładnie taki sprzęt, jak regularna, zawodowa armia, włączając w to np. lotnictwo (Air National Guard).

Niefachowiec może się o tym przekonać w każdym amerykańskim filmie, w którym Gwardia Narodowa bierze udział, niezależnie od tego, czy jest to np. Dzień Niepodlegości, czy dajmy na to jakiś film z kategorii katastroficznych. 

Rojenia ignoranta Macierewicza o "partyzantach" broniących naszego kraju przez specnazem, czy innymi "zielonymi ludzikami" to kolejny przykład działań na pokaz, generujących szum informacyjny, przeznaczony dla ciemnego ludu, który to łyka, jak głodny pelikan rybę.

Żyjemy w czasach zdecydowanie innych niż te przed II Wojną, kiedy to na terenie Polski aktywnie działał np. Związek Strzelecki, którego ok. pół miliona członków wzięło udział w walkach 1939 roku. Oczywiście nie neguję sensu i potrzeby jakichś form aktywności obywatelskiej w zakresie obrony własnego panstwa. Jednak w naszych realiach to raczej mrzonki, choćby dlatego, że nie jesteśmy nawet Szwajcarią. Jednak twierdzenie, że Rosjanie (lub inni, hipotetyczni agresorzy)  3 x się zastanowią, zanim nas zaatakują nie dlatego, że będziemy mieli skuteczną obronę przeciwlotniczą i sprawne jednostki liniowe, tylko dlatego, że jacyś licealiści rzucać będą  w czołgi butelakami z benzyną, to nie tylko objaw poplątania z pomieszaniem, ale wręcz paranoi, wzmacnianej wizjami zamachu na Tupolewa i okrutnego Putina, który nie chce naszych jałbłek i ciężarówek i nie wiedzieć czemu, rzekomo boi się tylko Wielkiej Brytanii, która mocarstwem przestała  być już dość dawno temu.

Jeśli minister obrony nie ma pojęcia o współczesnym polu walki i o tym, że czasy strzelania z procy zza węgła to już przeszłość, należy takiego człowieka odsunąć od zarządzania ministerstwem, póki nie jest za późno. Niech sobie organizuje samoobronę z panem prezesem na własnym podwórku, bo kto wie, czy kiedyś im się to nie przyda, gdy ciemny lud przejrzy na oczy.

A dzieciaki niech pan Macierewicz zostawi w spokoju i nie mami ich wizją oddania życia za ojczyznę w ramach pospolitego ruszenia, bo do Kościuszki brakuje mu mniej więcej tyle, ile prezesowi do Piłsudskiego, a może nawet więcej, bo kogoś tak "wybrakowanego" jak pan Antoni, trudniej znaleźć niż truflę.

D.K.

 


 

www.pantryjota.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (91)

Inne tematy w dziale Polityka