Szanowni Państwo,
Kiedy całkiem niedawno żartowałem sobie, że w związku z ostatnimi wydarzeniami pewnie zostanie zmieniona nazwa lotniska w Gdańsku, zastanawiałem się, czy wypada tak żartować.
Jednak póki co żyjemy w rzeczywistości kreowanej przez ludzi, których stać na wiele, również na takie działania, w wyniku których nawet najbardziej absurdalne żarty z dnia na dzień okazują się jakby mało śmieszne.
Oto dowód:
PiS chce, by z nazwy portu lotniczego w Gdańsku zniknęło nazwisko byłego prezydenta. Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych domaga się z kolei, by Wałęsa oddał pieniądze za Pokojową Nagrodę Nobla.
Skoro bractwo rodactwo skupione wokół bohaterskiego śpiocha chce wymazać nazwisko Lecha Wałęsy z historii Polski, to musi brać pod uwagę, że to zamach na coś zdecydowanie większego, niż nawet na Trybunał Konstytucyjny, że nie wspomnę o dyrektorze stadniny niepolskich koni.
To kręcenie sobie bata na własne dupska, z których wiele, w czasie gdy Wałęsa zmagał się ze sobą i z bezpieką, było różowymi pupkami niemowlaków, albo uczyło się pisać i czytać, a niektórych, co bardziej zapalczywych i wygadanych, nie było jeszcze nawet na świecie.
Tych jednak pominę, bo szkoda tracić czasu na kanalie, które najwidoczniej nic wyniosły ani z domu ani ze szkoły żadnej wiedzy na temat otaczającego ich świata, na temat historii, a przede wszystkim na temat szeroko pojętej "przyzwoitości" czyli tej cechy, która odpowiada również za to, że człowiek jest lub nie jest łajzą.
Dziwię się jedynie ludziom, którzy pamiętają tamte czasy i którzy mają jakieś zasługi dla kraju, a teraz chcą pisać własną wersję historii Polski. Oczywiście można powiedzieć, że skoro śp. pan Romaszewski na stare lata uznał, że najlepiej będzie wyglądał obok pana Kaczyńskiego na wiecach, to było to jego suwerenną decyzja. Podobnie pan Morawiecki, którego syn wszedł do rządu, a on sam trafił do partii niejakiego Kukiza, może uważać, że nadal działa w Solidarności Walczącej, albo w jej sukcesorce, Partii Wolności, z ramienia której wystartował do prezydentury, a ponieważ nie udało mu się zebrać 100 tys głosów, demonstracyjnie wywrócił na wizji okrągły stół. Zupełnie jak jakiś Król Artur, prawda ?
Zerknijmy sobie może do fragmentu życiorysu pana senatora Morawieckiego:
Działalność opozycyjna w okresie PRL
W 1968 uczestniczył w strajkach studenckich[2]. Po ich stłumieniu wspólnie z Jerzym Petryniakiem, Zdzisławem Ojrzyńskim, Piotrem Plenkiewiczem, Ryszardem Trąbskim wydrukował i kolportował ulotki potępiające ówczesne władze komunistyczne za represje wobec protestujących. W podobnym zespole wydawał ulotki przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w sierpniu 1968, a następnie przeciwko stłumieniu przez władze protestów robotniczych w grudniu 1970.
W 1979 związał się od drugiego numeru z wydawanym we Wrocławiu drugoobiegowym periodykiem „Biuletyn Dolnośląski”. W tym samym roku wraz z grupą przyjaciół witał papieża Jana Pawła II w Warszawie, Częstochowie i Krakowie podczas pierwszej pielgrzymki do Polski biało-czerwonym transparentem z napisem „Wiara i Niepodległość”.
W sierpniu 1980 wraz z „Biuletynem Dolnośląskim” włączył się w organizowanie strajków we Wrocławiu. We wrześniu tegoż roku brał udział w organizowaniu regionalnych struktur „Solidarności”. Wraz z Mikołajem Iwanowem i zespołem „Biuletynu Dolnośląskiego” drukował po rosyjsku odezwy do żołnierzy radzieckich stacjonujących w Polsce. Za tę działalność został zatrzymany, zwolniono go po poręczeniu ze strony rektora PWr i groźbie strajku powszechnego w regionie. Był delegatem na I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku i jednym z inicjatorów przyjęcia przez zjazd Posłania do ludzi pracy Europy Wschodniej.
Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 uniknął internowania, gdyż przewoził wieczorem sprzęt poligraficzny. (.....)
Specjalnie zostawiłem odstęp między 79 a 80r, bo źródło nie podaje, jakiego konkretnie rodzaju walkę prowadził pan Morawiecki w latach, w których działał agent Bolek. Ostatnie zdanie też jest bardzo zabawne, bo sugeruje, że wystarczyło coś przewozić 13 grudnia i już - SB była w takim przypadku bezradna. Gdyby Jarosław Kaczyński o tym wiedział, zamiast spać do południa, poszedłby chociaż po bułki i wtedy mógby powiedzieć, że "cudem" uniknął internowania.
Wielu "niespełnionych patriotycznie" podczepiło się już jakiś czas temu pod skrzydła człowieka, który dla Solidarności nie znaczył nic, którego brat miał jakieś tam "szczątkowe udziały" ale za to zamachnięto się na niego, a Wałęsa wciąż żyje i psuje krew psubratom, nawet na plaży w Miami.
Może gdyby udał się do Egiptu, tej ziemi obiecanej emerytów, to co innego, ale Floryda ???
To są ludzie tego typu, że żądają od Wałęsy zwrotu kasy za Nobla, a nawet nie chciało im się sprawdzić, co się z tymi pieniędzmi stało. Za to nie żądają zwrotu pieniężków sprzeniewierzonych przez Ojca Rydzyka, tylko mu jeszcze z państwowej kasy dokładają.
Dlatego ostrzegam po raz kolejny: kręcicie sobie panowie (i panie niektóre też) bat na samych siebie i przyjdzie czas, gdy trzeba będzie stanąć na oczach ludzi pod pręgierzem i odpokutować.
Wałęsa swoje winy odkupił tysiąckrotnie, a wy, którzy teraz skoczyliście mu do gardła, możecie już na takie odkupienie nie mieć okazji, bo historia co prawda lubi się czasem powtarzać, ale dzieje się tylko raz.
Na szczęście żyją i nie wykazują śladów demencji ludzie pokroju Frasyniuka, Janasa, Bujaka, Rulewskiego, Lityńskiego i wielu innych, którzy okazują solidarność z prawdziwym przywódcą bezkrwawej "rewolucji", choć żaden z nich nie kryje, że Lech wiele wad posiada i kryształową postacią z pewnością nie jest.
Tyle, że takich ludzi w ogóle nie ma w historii i próby "osadzania" na miejscu Wałęsy brata Jarosława Kaczyńskiego są tak żałosne, że aż śmieszne, albo na odwrót, co i tak prawie na jedno wychodzi.
Oprócz "bata" o którym wcześniej wspomniałem, takie działania w konsekwencji narażają ich inicjatorów na wykluczenie z grona ludzi przyzwoitych, że nie wspomnę o innych cechach, które powinny być przypisane do kogoś, kto chce uważać się za patriotę. Celowo nie wspominam tutaj o panu Macierewiczu, gdyż to przypadek szczególny, który zasługiwałby na oddzielną analizę, gdyby zasługiwał.
Oczywiście można zmienić nazwę lotniska, można nawet pewnie pozbawić Lecha Wałęsę emerytury, można wreszcie ogłoscić wszem i wobec, że zręby prawdziwej niepodległosći wyorał w smoleńskiej ziemi Święty Tupolew.
Ale warto pamiętać, że taki punkt widzenia popiera może 20% procent ciemnego luda, do którego rzekomo zaliczał się również prosty robotnik, Lech Wałęsa.
Tyle, że komuny nie obalił ani doktor praw Kaczyński, ani jego brat profesor, ani nawet nie fizyk Morawiecki, tylko elektryk po zawodówce.
Boli ? I dobrze, ma boleć, bo to cały Bolek jest.
D.K.
P.S;
Jak zwykle przypominam na wszelki wypadek, że chamskie, osobiste wycieczki w kierunku mojej skromnej osoby, skutkują na tym blogu usunięciem takiego wpisi i zablokowaniem delikwenta, bez żadnego ostrzeżenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)