Szanowni Państwo,
Osoba wymieniona w tytule na pierwszym miejscu bryluje ostatnio w wielu programach TV, nawołując agenta Bolka do pokajania się za grzechy i obiecując mu w takim wypadku rozgrzeszenie w imieniu swoim i narodu.
Osobiście uważam, że tylko pewna bardzo określona i jak sądzę bardzo wąska grupa osób miałaby prawo domagać się od Lecha Wałęsy "ekspiacji".
Mam na myśli tych, którzy rzeczywiście, w sposób nie podlegający dyskusji, zostali osobiście pokrzywdzeni wałęsowym działaniem na ich szkodę. Tych, których katowała i prześladowała SB, którzy stracili przez Bolka pracę, talon na basen, a nawet dziewczynę, bo każda podłość jest w takim wypadku do wyobrażenia, a przecież już wielka suwnicowa informowała w swoim czasie w punktach, że do najwierniejszych mężów przyszły prezydent nie należał.
Niech więc śmiało wystąpią ilu ich tam jest i niech się domagają, żeby Wałęsa uklęknął przed nimi i błagał o wybaczenie, a pozostali niech lepiej milczą, bo nie ma nic gorszego, niż publiczne ośmieszanie się.
No ale wracając do tytułowego pytania:
Przeglądając biografię pana Morawieckiego seniora trafiłem na taką informację:
Na przełomie maja i czerwca 1982 założył organizację Solidarność Walcząca (początkowo posługującą się nazwą Porozumienie Solidarność Walcząca). W manifeście programowym Kim jesteśmy? O co walczymy? wskazano, że podstawowymi założeniami SW jest „walka o odzyskanie niepodległości i budowa Rzeczpospolitej Solidarnej”. Odrzucano ugodę z urzędującą władzą i reformowanie systemu, deklarowano walkę podjazdową „na wszystkich poziomach i różnymi metodami”[3].
9 listopada 1987 Kornel Morawiecki został zatrzymany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa we Wrocławiu. Przetransportowano go do Warszawy i osadzono w areszcie na Rakowieckiej. Z inicjatywy Konfederacji Polski Niepodległej w USA powstał Komitet na rzecz Uwolnienia Kornela Morawieckiego. Jan Olszewski (który miał być jego obrońcą w planowanym procesie) namówił go do wyjazdu wraz z Andrzejem Kołodziejem do Włoch. Kornel Morawiecki opuścił kraj 30 kwietnia 1988. Po trzech dniach podczas próby powrotu został deportowany z lotniska w Warszawie do Wiednia[4].
Powrócił konspiracyjnie[5] do Polski pod koniec sierpnia 1988.
Żródło:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kornel_Morawiecki
Inne żródło podaje, że w stanie wojennym pan Morawiecki 6 lat ukrywał się przed esbecją korzystając z faktu, że godził się na spanie na polówkach, w zagęszczonych lokatorami mieszkaniach, podczas gdy służby szukały go w cyt, "okazałych willach"
Zródło:
http://nowahistoria.interia.pl/prl/news-kornel-morawiecki-i-szesc-lat-esbeckiego-poscigu,nId,1713209
Widać willa Kaczyńskich nie była na tyle okazala, żeby ktoś chciał ich w niej szukać:))
Jak to się kiedyś mówiło, jaja jak berety.
Jednak mnie najbardziej urzekła fraza o "konspiracyjnym" powrocie do Polski, co jest prawdopodobnie jedynym takim przypadkiem w dziejech polskiego, powojennego ruchu rewolucyjnego. W tej sytuacji nie może dziwić, że :
Według informacji mediów w 2007 odmówił przyjęcia z rąk prezydenta RP proponowanego mu z okazji 25-lecia powstania Solidarności Walczącej Krzyża Wielkiego Orderu Odrodzenia Polski, uznając, że reprezentowanej przez niego organizacji należy się najwyższe polskie odznaczenie – Order Orła Białego[21].
Ale historia światowa zna również takie przypadki "konspiracyjnych powrotów", proszę zobaczyć:
Po wybuchu pierwszej wojny światowej , po krótkim pobycie w austriackim areszcie wyjechał do Szwajcarii . Dążył do zjednoczenia lewicy socjaldemokratycznej oraz wysunął hasło przekształcenia „ wojny imperialistycznej w wojnę domową ” .
Po rewolucji lutowej w Rosji Niemcy umożliwiły Leninowi przejazd do Szwecji , skąd wrócił w kwietniu 1917 roku do Piotrogrodu i ogłosił tezy kwietniowe w których sformułował nową linię polityczną partii bolszewików wysuwając hasło : „ cała władza w ręce rad ” . Uznał , iż jedyną drogą do zdobycia władzy przez bolszewików jest powstanie zbrojne . Głosił przejęcie władzy przez rady delegatów robotniczych , chłopskich i żołnierskich . W październiku 1917 roku kierował powstaniem zbrojnym , które zapoczątkowało rewolucję październikową .
Na szczęście naród wybrał drogę Lecha Wałęsy, a nie zbrojne powstanie pod wodzą Kornela Morawieckiego, a ten pewnie wciąż widzi się na czele tyraliery, z butelką z benzyną w ręku.
Ot, taki Macierewicz, tyle, że dziś już nieco bardziej "pierdołowaty".
Ktoś mógłby przypisać mi chęć "dowalenia" zasłużonemu opozycjoniście i pewnie częściowo miałby taki zarzut rację bytu. Ale warto sobie zadać pytanie, kto zaczał tę "napierdalankę", w jakich okolicznościach i przede wszystkim w jakim celu.
Siejąc wiatr, można samemu zostać wciagniętym w trąbę, albo co najmniej wyjśc na trąbę.
Pan Morawiecki i jemu podobni wciąż mają wybór, choć nie jestem pewien, czy wolny.
A co robi w tytule Kaczyński, ktoś mógłby zapytać, co łączy go z tymi dwoma ?
Z panem Morawieckim to chyba wiadomo, a z Leninem, oprócz posiadania w swoim czasie w bibliotece jego dzieł wybranych, jeszcze to:
Myślałby kto, że wódz narodu taki mężny i samodzielny, że sam sobie w życiu poradzi, że lud pracujący miast i wsi poprowadzi na barykady. Otóż rewolucja pewnie by się nie udała gdyby nie najpierw matka i siostry Wołodii, a potem żona, które niańczyły przywódcę proletariuszy.
Kiedy wyjechał na studia prawnicze do Petersburga, jego matka, Maria Aleksandrowna, bardzo martwiła się o kochanego synka. Po zdobyciu dyplomu podjął pracę w zawodzie, jednak jako początkujący sługa Temidy nie zarabiał wiele. Stąd też brały się jego kłopoty finansowe. A jak najlepiej sobie z nimi radzić? Napisać do mamusi z prośbą o wparcie budżetu, co też młody komunista chętnie robił (....).
Więcej tutaj:
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/03/09/lenin-byl-strasznym-maminsynkiem/
Mam nadzieję, że fajnie się czytało, bo mi się tak pisało :))
D.K.


Komentarze
Pokaż komentarze (55)