Obecność naszych wojsk w Afganistanie, w przeciwieństwie do Iraku, pozostaje poza wszelką dyskusją bowiem ISAF jest misją prowadzoną przez NATO i wysyłając tam nasz kontyngent realizujemy zobowiązania sojusznicze. Można jednak rozważać czy zaangażowaliśmy się tam właściwie.
Po pierwsze Afganistan nie jest jednolitą strukturą - generalnie można go podzielić na cztery regiony - północny, południowy, wschodni i zachodni. Każdy z nich jest zupełnie inny i to pod wieloma względami. Przede wszystkim narodowościowym - południe i wschód jest zamieszkane przez Pasztunów czyli naród, spośród którego wywodzą się talibowie oraz członkowie Al Qaidy. Natomiast pozostałe dwie części kraju zamieszkiwane są przez Tadżyków, Turkmenów, Hazarów i reprezentantów kilkudziesięciu innych nacji. Zatem oczywistym jest, że głównym obszarem działań zbrojnych są regiony zamieszkane przez Pasztunów - czyli mniej więcej połowa kraju. Na tym właśnie obszarze dochodzi do wszystkich incydentów - natomiast druga część kraju jest spokojna i wymagająca jedynie prowadzenia działań profilaktycznych oraz wspierania rozwoju ekonomicznego. Także państwa NATO podzieliły się na te, które walczą z talibami oraz na te, które tylko utrzymują pokój i pomagają gospodarczo.
Kraje, które wybrały głównie ekonomiczną drogę pomocy mieszkańcom Afganistanu wzięły odpowiedzialność za rozwój poszczególnych prowincji tego państwa. W każdej z nich powstały specjalne - stworzone tylko na potrzeby Afganistanu - cywilno-wojskowe zespoły, które wspólnie prowadzą programy odbudowy finansowane przez dane państwo wchodzące w skład Sojuszu Północnoatlantyckiego. Wszystko to odbywa się w ścisłej współpracy z ludnością lokalną - głównie jednak na spokojnej północy i zachodzie kraju. Niemniej w ten sposób zobowiązania NATO są wypełniane. Natomiast Polska przyjęła inną drogę pomocy Afganistanowi czyli bezpośrednią walkę z talibami na południu i wschodzie kraju gdzie też stacjonują prawie wszyscy nasi żołnierze. Coprawda jesteśmy zaangażowani w jednym z zespołów odbudowy ale w śladowym zakresie - wspierając tylko w tym dziele jedno z państw. Nie mamy natomiast prowincji, za którą wzięlibyśmy pełną odpowiedzialność. W takim przypadku nasi żołnierze mieliby inne zadania od tych, które wypełniają obecnie i nasza misja rzeczywiście mogłaby nosić miano stabilizacyjnej. Bowiem aktualnie powinno się ją raczej nazywać antyterrorystyczną.
Generalnie zatem należy ocenić, że nasza obecność w Afganistanie jest konieczna a decyzja o zaangażowaniu się w ten konflikt była ze wszech miar słuszna natomiast zastanowić by się można czy wybraliśmy właściwy profil udzielania pomocy.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)