0 obserwujących
37 notek
20k odsłon
  525   0

Ogień rewolucji dosięgnął budki strażnika

Przyznam się Państwu, że w tym roku postanowiłem w ogóle nie śledzić wydarzeń marszowych i dochodzą mnie tylko strzępki informacji przez ścianę, gdzie jest włączony telewizor. Oglądanie tego typu imprez w czasach posmoleńskich jest po prostu męczące, bo przecież z góry wiadomo co kto powie i kto pierwszy rzuci kamieniem, albo coś podpali.

Oczywiste jest, że w kraju który walczy o niepodległy byt, zawsze znajdą się ludzie odważni i bezkompromisowi. Tacy, dla których budka strażnika przy ambasadzie kraju, który jest współwinny śmierci ich prezydenta, stanowi symbol imperium zła i jako taki powinien być unicestwiony. Podobnie zresztą jak idiotyczna tęcza na placu Zbawiciela, co już samo w sobie jest obrazą Jezusa, który przecież  jak wiadomo był zbawicielem hetero, aż do samego końca, który de facto był początkiem.

Doskonały strateg, jakim niewątpliwie jest miłościwie nam niepanujący pan prezes Kaczyński,  tym razem wybrał Kraków, miejsce pochówku brata, aby tam móc w spokoju głosić swoje duby smalone, nie narażając się przy okazji na osmolenie przez ogień trawiacy budkę nieszczęsnego strażnika. Inna sprawa, że mógłby zostać nierozpoznany w tłumie patriotów i przypadkowo zostać zwinięty do suki, jak jakiś Biedroń, co z pewnością pozwoliłoby mu po raz pierwszy w życiu poczuć się jak prawdziwy rewolucjonista, walczący o lepsze jutro dla siebie, w imieniu brata.

Te budki to nawiasem mówiąc relikt minionej epoki, bo chyba od dawna nie siedzą w nich żadni strażnicy, z wyjątkiem tych, którzy strózują obok willi pana prezesa na Żoliborzu. No ale przecież oddział byłych komandosów nie będzie stał i mókł na deszczu, albo co gorsza na śniegu, bo takie stanie bez ruchu zdecydownie źle wpływa na zdolności bojowe, a to z kolei może mieć decydujący wpływ w sytuacji, gdy ktoś będzie próbował zamachnąć się na pana prezesa słoikiem z czymś brzydko pachnącym w środku.

Warszawa znów zapłaci za wybuchy patriotycznych emocji, Rosja w rewanżu za podpalenie budki po raz kolejny umyje całego Tupolewa, łącznie z deratyzacją i dezynfekcją wnętrza, a normalni obywatele zapewne 3 x zastanowią się na przyszłość, czy jest sens brać udział w takim cyrku.

Ja, jako świadomy obywatel od początku uznałem, że nie, ale oczywiście wybór to kwestia sumienia i w jakimś tam stopniu rozsądku. Nie mam wyrzutów tego pierwszego, a tego drugiego raczej mi nie brakuje, więc wolałem iść na spacer, bo pogoda była sprzyjająca. A że póki co po lasach demonstracje nie chodzą, było bardzo miło i bezstresowo, czego wszystkim Państwu z całego serca życzę.

A pan Kaczyński po raz kolejny jest już prawie o krok od wywalczenia tej upragnionej niepodległości i tylko patrzeć, jak wróci na Żoliborz i pozdrowi swoich ochroniarzy gestem zwycięzcy, a panu Hofmanowi pozwoli w przypływie dobrego humoru nakarmnić kota. Bo co by o prezesie nie powiedzieć, to przecież dusza człowiek. Może nie do końca hetero sapiens, ale egzamin na zbawiciela zawsze zdaje celująco.

D.S.

 

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale