W kontekście ostatniej awantury o krzyż przed Pałacem Prezydenckim kilkakrotnie natknąłem się na argumenty, że krzyż to symbol i dlatego powinien bądź nie powinien akurat w tym miejscu stać. Zacząłem się zastanawiać, symbolem czego jest krzyż? Nie ten konkretny smoleński ale ogólnie krzyż zakorzeniony w naszej kulturze chcrześcijaństwa.
Wiadomo Jezus umarł na krzyżu. Umarł a więc krzyż powinien nam się kojarzyć z cierpieniem, ze śmiercią, z poniżeniem, z karą. Z drugiej strony religia pokazuje nam ten sam krzyż jako odkupienie grzechów (często słyszymy, że "umarł za nas"), realizację boskiego planu, coś nieuniknionego. Właściwie z nauk Kościoła wynika, że Jezus urodził się głównie po to by oddać życie na krzyżu. Trzeba było umrzeć aby można było zmartwychwstać co było ukoronowaniem jego ziemskiej misji i on jako Bóg doskonale o tym wiedział. Tutaj przyznam, jest to z czym nie do końca mogę sobie poradzić bo ile wart jest "śmierć" Boga, który mógłby wiele razy umrzeć i tyle samo zmartwchwstać? On umierając cierpiał ale jako Bóg mógł to cierpienie kontrolować. Znał przyszłość - nie musiał się lękać. Jak duży był grzech Judasza skoro był on tylko trybikiem w realizacji boskiego planu? Dość mętnie rysuje mi sie w głowie to pierwotne znaczenie krzyża gdyż biorąc pod uwagę boską wszechmoc Chrystusa cała ta śmierć na krzyżu i później zmartwychstanie było bardziej znakiem dla ludzi czymś w rodzaju sakralnego przedstawienia niż autentycznym w ludzkim znaczeniu umieraniem. Nie mniej mówimy że Jezus przez krzyż zwyciężył śmierć.
Potem był okres prześladowań. Krzyż (początkowo bardziej ryba) był oznaką wiary w zmartwychwstanie Jezusa i w jedynego Boga (pomijam zagmatwaną kwestę Trójcy Świętej). Pojawili się męczennicy, którzy w imię wiary w zmartwychwstanie w okrutnych męczarniach oddawali bezpowrotnie swoje jedno jedyne ziemskie życie. Ta wiara szybko urosła w pogańskim Rzymie do rangi najgroźniejszej judaistycznej sekty by w końcu stać się oficjalną religią. Tu krzyż zwycięzył po raz drugi stając się dodatkowo symbolem głebokiej wiary, wytrwałosci i jedności.
Chrześciaństwo wzrasta w siłę i sytuacja się odwaraca. Prześladowani stają się prześladowcami i ciemiężycielami. Tu chyba następuje najwiekszy odwrót od nauk Jezusa. Religia chrześcijańska zastępując wiarę pogańską łaczy się z polityką. Krzyż staje się argumentem do walki z niewiernymi i jest tak przez długie wieki. Wpisują się w to wszystkie wyprawy krzyżowe czy okrucieństwa inkwizycji. Kilka dni temu obchodziliśmy rocznicę Bitwy pod Grunwaldem. Tam też polskie (i nie tylko) rycerstwo musiało stawić czoło właśnie krzyżom na płaszczach Zakonników Najswiętrzej Maryji Panny - niegodziwych lecz wspieranych przez Kościół, będących zreszto jego zbrojnym orężem. Średniowiecze to też okres potępienia i masowego niszczenia wszelkich dóbr kultury niechrześciańskiej. Krzyż jest więc symbolem siły, dominacji, dyktatury i nietolerancji. W między czasie następują podziały. Najpierw Schizma Wschodnia potem dwuwładza w Rzymie i Avignon'ie na koniec reformacja. Krzyż coraz częściej dzielił niż łączył i przez wielu ewidentnie był wykorzystany do pozyskania splendoru, majatku czy władzy.
Nie można przedstawiać krzyża jedynie w czarnym świetle. Krzyż dla wielu pokoleń ludzi był drogą i nadzieją bez której nie potrafiliby żyć. Krzyż jedoczył Europę i pozwalał stawiać opór islamskim najeźdźcom, których podsycana religią doktryna była równie ekspansywna. Dziś też można podać wiele przypadków dobra zarówno organizacji kościelnych jak i niekościelnych którym krzyż patronuje. Mamy też aktualnie jaskrawe przykłady wykorzystywania krzyża by osiągać korzyści inne niż czystość duszy. Najbardziej absurdalne jest dla mnie używanie krzyża do szerzenia nietolarancji w tym antysemityzmu choć Jezus jak podaje tradycja urodził się 100% Żydem i to z rodu Dawida (chyba po Matce bo ta sama tradycja mówi, że nie miał ziemskiego biologicznego ojca), a że go inni Żydzi odrzucili, że go zabili, cóż taki był zamysł i plan Boży, w innym przypadku jakby mógł zmartwychwstać? W przeciągu dziejów było różnie. Sam Papież Jan Paweł II bił się w piersi w 2000r przepraszając za całokształt (winy, jakich chrześcijanie i Kościół dopuścili się w ciągu wieków wobec wyznawców innych religii) a skoro przepraszał niewątpliwie było za co. W roku 2010 już tylko za "pedofilię w łonie Kościoła" przepraszał Benedykt XVI. Krzyż jako symbol przeszedł burzliwą drogę i widać, że obecnie nie jest chyba najważniejsze to symboliczne znaczenie krzyża lecz jacy ludzie i w jakim celu się nim posługują. To od tych ludzi zależy jak krzyż będzie postrzegany i dziwi mnie to jak często ludzie, którzy nazywają siebie katolikami, chodzą do kościoła i śpiewają maryjne pieśni potem sami ten krzyż profanują na przykład czyniąc go narzędziem politycznej walki.
Komentarze
Pokaż komentarze (15)