ananas ananas
451
BLOG

W czym Salon przypomina centrum Warszawy?

ananas ananas Rozmaitości Obserwuj notkę 15

    Przyznam, że przeglądajac od wiosny tu na salonie różnorakie artykuły dotyczące katastrofy smoleńskiej coraz częściej nurtują mnie chorobliwie niebezpieczne myśli. Być może ja jestem rzeczywiście jakiś odrealniony a to co jawi mi się zdrowym rozsądkiem jest spaczeniem mojej psychiki? Zecydowana większość informacji, która do mnie trafia z przeróżnych blogów czy to w formie artykułów czy ich komentarzy mowi mi że katastrofa to był rosyjski zamach, który udało się zrealizować jedynie na skutek wyjątkowego niedbalstwa polskiego rządu. Niedbalstwa bo nie kupiono nowych samolotów o czym prezydent nie wiedział decydując się na tą podróż. Niedbalstwa bo MSZ nie wyżebrał (zapewne czyniąc w zamian ważne dla Rosji ustępstwa bo w dyplomacji nie ma nic za darmo) oficjalnego zaproszenia na 10 kwietnia dla naszej głowy państwa, przez co wizyta miala charakter prywatny. Niedbalstwa bo polski rząd nie wysłał do Smoleńska odpowiedniej ilosci oficerów BOR'u, którzy uniemożliwiliby Rosjanom strzelanie do pasażerów, otrzepujących się właśnie po opuszczeniu wraku samolotu. Przyznam, że bardzo trudno jest mi zrozumieć dlaczego tak mało jest wpisów mówiacych o wątpliwej, przygotowywanej naprędce i nieprzemyślanej eskapadzie, o tym że prezydent i jego administracja, tak jak rząd, dokonała pewnych zaniechań bo przecież wiedziała jaki jest stan rządowej floty powietrznej, nie mówiąc już o naciskach prezydenta na pilotów w czasie lotu do Gruzji i ich następstwach. Tego, jakby wydawało się mi, głosu rozsądku znalazlem tu bardzo mało, za to pełno teorii spiskowych, zrzucania winy na innych i tego typu niedorzeczności. Ilość informacji, których mój mózg nie był w stanie zaakceptować wraz z pewnością wypowiedzi osób je głoszących sprawił, że autentycznie zacząłem zastanawiac sie nad sobą bo wyraźnie nie pasowałem do tak wykreowanej rzeczywistości.

 
    Na szczęście dziś musiałem na kilka minut pozostawic samochód w centrum Warszawy. Choć dość długo już tam nie parkowalem oczywiscie nie zaskoczyły mnie kolorowe karteczki reklamujące zgrabne skądinąd kobiece tyłeczki. Zdziwiła mnie natomiast ich ilość (po kilka za jedną i drugą wycieraczką a także kilka przy bocznej szybie od strony kierowcy) po dosłownie kilku minutach, na które oddaliłem się od samochodu. Pierwsza myśl - czy większość kobiet w tym mieście to prostytutki? No przecież nie. Znam bardzo wiele często naprawdę ślicznych Warszawianek i wiem, że realizacje erotycznych fantazji (swoich oraz innych) nie traktują jako źródła zysku. Oczywiście znam mały procent kobiet w tym wielkim mieście zakładam jednak, że te nieznajome są proporcjonalnie podobne do tych które ja znam. Centrum Warszawy jest pod tym wzgledem szczególne, w żadnej innej dzielnicy nie zbierzemy tak dużo tych reklamówek w tak krótkim czasie. Dodatkowo przy pozostawionym samochodzie każdej minuty przechodzi wiele osób, tych którzy nie zostawiają nam karteczek nie dostrzegamy. Czy Salon ze swymi blogerami nie jest takim wypaczeniem katastrofy smoleńskiej jak centrum Warszawy ze swoimi agencjami towarzyskimi wypacza w oczach osoby postronnej obraz Warszawianek?
ananas
O mnie ananas

"...W jego ręce dojrzałem księgę ibn al-Haithama o astronomii; kapłan wskazał tam na ilustrację z kręgiem przedstawiającym niebo, a ja słuchałem go mówiącego coś o nadchodzącej zagładzie, o straszliwej katastrofie i przeogromnym nieszczęściu. Następnie podarł tę księgę i cisnął ją w ogień. Był to dla mnie dowód jego niewiedzy i fanatyzmu, bowiem w astronomii nie uświadczy się nic niereligijnego; wręcz przeciwnie: ona jest drogą do wiary poznania wszechmocy Boga - do tego, co określił i stworzył." Reuben Levy 1929 "Faktu szybkiej i sprawnej ewakuacji pana Macierewicza z okolic Smoleńska nikt nie zaneguje. Sam zainteresowany będzie twierdził, że był to manewr taktyczny aby zamachowców zaskoczyć i zdezorientować ale nie wspomniano o jeszcze jednym ważnym fakcie. Obiad. Zanim pan Antoni rozpoczął manewr męczenia zamachowców swoją ucieczką spożył kaloryczny posiłek. I tu mnie zastanawia pewna rzecz. Czy nie obawiał się substancji z grupy T w posiłku? (nie chodzi o trotyl ale raczej o truciznę. No bo przecież ONI są wszędzie. dlaczego więc nie w kuchni?" zoob2

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Rozmaitości