Ostatnio, wertując strony Starego Testamentu natknąłem się na tekst Księgi Wyjścia, który przyznaję już kiedyś przykuł moją uwagę swoją archaicznością i (choć w Biblii tego znacznie więcej) wprawił w osłupienie. Cały fragment [Wj 21,2-12] Zaczyna się od wersetu: "Kiedy nabędziesz za pieniądze jakiegoś niewolnika hebrajskiego będzie pozostawał na służbie u ciebie przez sześć lat. Siódmego roku będzie mógł spokojnie odejść bez płacenia okupu" [Wj 21,2]. Czy Bóg w czasach Mojżesza rzeczywiście nie wiedział, że niewolnictwo jest niemoralne? Podobnie nie brał pod uwagę, że sprzedaż własnego dziecka ("Jeżeli ktoś sprzeda swoją córkę w niewolę drugiemu człowiekowi, to nie wolno jej odejść tak, jak mogą odchodzić niewolnicy" [Wj 21,7]) jest haniebna? Czyż nie miał wówczas świadomości, że przekazuje ludzkości treści uniwersalne? Można powiedzieć, że w jakiś sposób stanął w obronie krzywdzonych bo przecież dawał niewolnikom (hebrajskim) pewne przywileje w stosunku do ówczesnej rzeczywistosci ale przecież w rozdziale wcześniej ten sam miłosierny Bóg, potrafił być o wiele bardziej radykalny pokazując co tak naprawdę dla niego ważne: "Nie Będziesz miał, oprócz Mnie, żadnych bogów...Nie będziesz się im kłaniał ani nie będziesz im służył, gdyż ja, Jahwe, Bóg twój, jestem Bogiem zazdrosnym i za występki ojców zsyłam kary na ich dzieci, aż do trzeciego i czwartego pokolenia, tak będzie z tymi, którzy mnie nienawidzą;" [Wj 20,3 ; Wj 20,5] Bóg z jednej strony nakazuje czcić ojca oraz matkę ("Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś mógł długo żyć na tej ziemi, którą Jahwe, twój Bóg, daje ci w posiadanie" [Wj 20,12])z drugiej zaś godzi się na okrucieństwo i całkowity brak szacunku dla dziecka skoro w zgodzie z prawem Bożym możemy je sprzedać (cytowany wczaśniej [Wj 21,7]). Ja rozumiem, że ludzie są ułomni a w tamtych czasach niewolnictwo było normą ale dlaczego Bóg dostosowuje swoje prawa do ułomnego świata? Tym bardziej, że w innych przypadkach ułomność ludzka nie ma dla Boga żadnego znaczenia kiedy żąda: "Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego! Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego ani jego sługi, ani słuzebnicy, ani jego wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która należy do tego bliźniego!" [Wj 20,17]. Wymagać od człowieka by nie pożądał, ja już nawet nie mówię żony, ale domu czy samochodu a czasem nawet laptopa czy (w przypadku kobiet) choćby fajnej sukienki jest wymaganiem moim zdaniem przekraczajacym ludzkość nawet dziś. Oczywiście większość ludzi potrafi powstrzymać się przed zabraniem czegoś atrakcyjnego innemu człowiekowi (inny zakaz "Nie będziesz kradł" [Wj 20,15]) ale wymaganie by ktoś nawet w myślach nie mógł przyznać przed sobą samym, że chciałby mieć coś co jest własnością innego jest nad wyraz surowe.
"...W jego ręce dojrzałem księgę ibn al-Haithama o astronomii; kapłan wskazał tam na ilustrację z kręgiem przedstawiającym niebo, a ja słuchałem go mówiącego coś o nadchodzącej zagładzie, o straszliwej katastrofie i przeogromnym nieszczęściu. Następnie podarł tę księgę i cisnął ją w ogień. Był to dla mnie dowód jego niewiedzy i fanatyzmu, bowiem w astronomii nie uświadczy się nic niereligijnego; wręcz przeciwnie: ona jest drogą do wiary poznania wszechmocy Boga - do tego, co określił i stworzył." Reuben Levy 1929 "Faktu szybkiej i sprawnej ewakuacji pana Macierewicza z okolic Smoleńska nikt nie zaneguje. Sam zainteresowany będzie twierdził, że był to manewr taktyczny aby zamachowców zaskoczyć i zdezorientować ale nie wspomniano o jeszcze jednym ważnym fakcie. Obiad. Zanim pan Antoni rozpoczął manewr męczenia zamachowców swoją ucieczką spożył kaloryczny posiłek. I tu mnie zastanawia pewna rzecz. Czy nie obawiał się substancji z grupy T w posiłku? (nie chodzi o trotyl ale raczej o truciznę. No bo przecież ONI są wszędzie. dlaczego więc nie w kuchni?" zoob2
Nowości od blogera


Komentarze
Pokaż komentarze (1)