ananas ananas
364
BLOG

Pomysł na buspas

ananas ananas Rozmaitości Obserwuj notkę 12

    Minął już dobry rok z okładem odkąd na warszawskich ulicach poawiły się buspasy z prawdziwego zdarzenia. Na początku, przyznam bardzo mnie one irytowały. Nie rozumiałem w imię czego mam stać w nieskończonym korku, wyjeżdżać bladym świtem a i tak niemal każdego dnia spóźniać się do pracy. Czułem się jak człowiek wykluczony, taki co kupił paliwo na boku nie płacąc wliczonego podatku drogowego lub gorzej taki co podatek drogowy zaplacił a mimo to został oszukany. Pamiętam jak oczami wyobraźni już widziałem na Trasie Łazienkowskiej dwa buspasy. Jeden zwyczajny dla autobusów czarnych a drugi obok dla czerwonych (pospiesznych), by mogły sobie bez przeszkód wyprzedzać te czarne. Motłoch w swoich samochodach tloczyłby się na jednym pasie - co za różnica kiedy wszystko stoi to nawet rozsądniej by stał jeden pas a nie dwa... Tak się jednak nie stało. Z czasem na buspas wpuszczono także taksówki ale do dziś funkcjonuje tylko jeden busbas no a "motłoch" ma do dwa pasy do tłoczenia się i przyznam, że mimo ciągłego korka ruch odbywa się nieco sprawniej niż w tych pierwszych tygodniach. 

 
    Argumentem za buspasami jest to, że autobusy zabierające dużą liczbę pasażerów powodują, że część z tych osób nie wsiada do własnych samochódów i nie przyczynia sie do zwiększenia obciązenia i tak zapchanych ulic. Nie jest to chyba jednak prawda gdyż z perspektywy czasu widać, że przed wprowadzeniem buspasów ulice te nie były aż tak zakorkowane. Innym argumentem jest ekologia choć umówmy się autobus to nie rower (nawet nie tramwaj czy metro) i spala tyle paliwa co kilka mniejszych samochodów. Także jak mało który pojazd niszczy nawierzchnię jezdni co naraża miasto na dodatkowe koszty i ograniczenia w ruchu na czas remontów. Dodatkowo na węższych drogach autobus przez sam swój promień skrętu stanowi niemałe zagrożenie w ruchu lądowym.
 
    Teraz buspasy okrzepły, kierowcy przyzwyczaili się i nawet ja zacząłem dostrzegać pewną ich zaletę. Oczywiście zwykle wlokę się w korku zderzak za zderzakiem, koło za kołem słuchając radia lub płyt CD. Gdy jednak zdarza się, że mam nóż na gardle i muszę zdążyć a za chwilę będę spóźniony wskakuję na buspas i wiem że zaraz będę na miejscu. Wcześniej, kiedy nie było buspasów taka mozliwosć po prostu nie istniała. Oczywiście taką jazdą narażam się na srogą grzywnę lecz kiedy robię to jestem tak zdeterminowany, że biorę pod uwagę ewentualną karę i jej konsekwencje i niejako wliczam ją w koszty. Jak napisałem wcześniej zachowuję się tak sporadycznie i jak dotąd (odpukać) nie zapłaciłem żadnej kary.
 
    Oczywiście nie czuję się dobrze gdy łamię nawet, moim zdaniem, tak niesprawiedliwe prawo jak zakaz jazdy buspasem i myślę, że dla dobra ogółu możnaby zasady korzystania z buspasów trochę zreformować. Wprowadzić odpłatny wjazd na buspas dla wszystkich. Ustawić cenę tak by nie było tłoku lecz także z rozsądkiem by nie było zupełnie pusto. Wówczas większość kierowców, szanując z trudem zarobione pieniądze, nie pchałaby się na buspas nie mając takiej koniecznosci. Ci zaś, którym bardzo zależałoby na szybkim przejeździe mieliby taką możliwość. Þłaciliby każdorazowo jasną, klarowną z góry ustaloną stawkę, nie musieliby łamać prawa i w związku z tym narażać się na nieprzyjemne sankcje. Autobusy przecież też mogłyby korzystać z tych nieprzeciążonych buspasów, dodatkowa opłata choć pewnie wyższa dla autobusów rozłożyłaby się w cenie biletów.
ananas
O mnie ananas

"...W jego ręce dojrzałem księgę ibn al-Haithama o astronomii; kapłan wskazał tam na ilustrację z kręgiem przedstawiającym niebo, a ja słuchałem go mówiącego coś o nadchodzącej zagładzie, o straszliwej katastrofie i przeogromnym nieszczęściu. Następnie podarł tę księgę i cisnął ją w ogień. Był to dla mnie dowód jego niewiedzy i fanatyzmu, bowiem w astronomii nie uświadczy się nic niereligijnego; wręcz przeciwnie: ona jest drogą do wiary poznania wszechmocy Boga - do tego, co określił i stworzył." Reuben Levy 1929 "Faktu szybkiej i sprawnej ewakuacji pana Macierewicza z okolic Smoleńska nikt nie zaneguje. Sam zainteresowany będzie twierdził, że był to manewr taktyczny aby zamachowców zaskoczyć i zdezorientować ale nie wspomniano o jeszcze jednym ważnym fakcie. Obiad. Zanim pan Antoni rozpoczął manewr męczenia zamachowców swoją ucieczką spożył kaloryczny posiłek. I tu mnie zastanawia pewna rzecz. Czy nie obawiał się substancji z grupy T w posiłku? (nie chodzi o trotyl ale raczej o truciznę. No bo przecież ONI są wszędzie. dlaczego więc nie w kuchni?" zoob2

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości