Kończy się u nas w Polsce czas życzenia wszystkim zdrowia i pomyslności i znowu możemy w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku wyciągnąc się na kanapie i oglądać telewizyjną teke powtórzeń.
A mnie w przerwach między przygodami panny Marple a melancholijnego insprktora Morsa, od kilku dni męczy sprawa tego, ze żaden rząd i żadna partia polityczna n ie wykazuje najmniejszego zainteresowania sprawą inwalidów, czy ludzi starych. Nie wiem co mają ze sobą wspólnego Mors i Marple i nasze polskie sprawy dotyczace inwalidów, ale mnie męczą. Wy mi życzenie długiego zdrowego zycia, a ja Panie X ...gorę!!!
Może wynika to z postawy samych inwalidów, którzy nie potrafią walczyć o swoje? Coś w tym może być bo, kiedy po wojnie nagle wielokrotnie zwiększyła się ich liczba, bardzo szybko pojawiły sie organizacje inwalidzkie, później spółdzielczość inwalidzka a mobilność inwalidów mimo szalonych trudności sprzętowych była większa niż dzisiaj. Sądzę, że jest to przykład na różnice w wychowywaniu młodezieży i dzieci niepełnosprawnych. Istnieje mnogość przeróżnych fundacji, z których przytłasczajaca większość ma na celu pomoc inwalidom, a nie ich usamodzielnienie, co ułatwiłoby walkę o domaganie się swoich praw. Inwalidzi wojenni do momentu utraty sprawności fizycznej funkcjonowali w poczuciu, że coś mogą sami zrobić i wielu, mimo uszczerbku na zdrowiu, do końca życia o to walczyło. Obecnie teoretycznie, ci którzy zajmuja się inwalidami próbują wiele spraw za nich załatwiać (szczególnie rodzice!), nie bacząc na to, że tym samym osłabiają naturalny odruch radzenia sobie samemu.
Podjazdy, ścieżki dla wózków, dostosowanie wejść do autobusów i tramwajów, sensownie pomyślane szkolenie, dodatki do rent czy emerytur, problem zatrudnienia, mniejszego opodatkowania. marginalizacja... to krótka lista tego o co trzeba walczyć i to jaki najszybciej. Może PFRON zdecydowałby się sfinansować kilka programów telewizyjnych, poświęconych sprawom np wychowywania dzieci niepełnosprawnych. Narazie najczęściej są one przez rodziców traktowane jakby były z chińskiej porcelany i nigdy nie musiały stanąć oko w oko z życiem.
Czy jest to sprawa dla partii politycznych? Tak, jeżeli spróbują wciągnąc do swego składu inwalidów. Czy coś w tej sprawie może rząd? Oczywiscie wiele, tyle, że najpierw musi dowiedzieć się co! W poprzednim sejmie, jaki on by tam nie był, było paru inwalidów, o ile wiem, obecnie jest jeden. A w dalszym ciągu nie maja dostępu do trybuny sejmowej. Gratuluję marszałkom, szczególnie marszałkowi Dornowi, ale rozumiem że dla niego Saba jest z pewnoscią wazniejsza niż dostęp do trybuny sejmowej dla inwalidów.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)