Jeżeli nie chce się zdenerwować, nie powinno się otwierać telewizora. No i jak można spokojnie oglądać posła Jacka Kurskiego, wprawdzie rozdygotanego ale dzielnie broniącego zwycięstwa prezydenckiego „szoła orędziowego” i siebie przy okazji. A na następny dzień malowniczo wijącego się z wewnętrznego bólu Michała Kamińskiego , z pewnymi oporami deklarującego, że być może poseł Kurski nie jest tak do końca z jego bajki. Gdzieś w tle (orędzie narzuca obrazkowe-dźwiękowe tło) przebija się rządek członków PiS zgodnie zachwycających się występem Prezydenta w roli konferansjera.
I ta głęboka pewność, że zwycięstwo zostało dzięki orędziu osiągnięte!!! Zdesperowani fani, między innymi w S24 usiłują udowodnić, że większość społeczeństwa jest przeciw zgodzie na traktat. Boję się jednak, że usiłujecie Państwo zaklinac rzeczywistość. Oczywiście możecie, macie prawo...
Jest jednak jedno pytanie: dlaczego ktoś, mniejsza o to kto, sam Prezydent, poseł Kurski czy ktoś inny uznał, że niezbędne jest „upiększenie” i „wzbogacenie” prezydenckiego orędzia rysuneczkami i muzyczką? Otóż , od razu wydało mi się, że szło tu raczej o ukrycie pewnych trudności jakie ma z mówieniem czasami Prezydent. Nie wierzę, że Kurski zrobiłby z własnej inicjatywy taki cyrk, natomiast sądzę, że pełen poczucia winy za rózne wystapienia, zgodził się to firmować i na kolanie to wykonał. Pomysł był iście karkołomny. Orędzie jest ostatnia formą komunikowania się pierwszej osoby w państwie ze społeczeństwem. Tak jak kazanie w kosciele musi być wygłaszane przez księdza bez zadnych najpiękniejszych nawet wtrętów muzycznych z już z całą pewnością obrazowych. Orędzie musi być wygłaszane osobiście i nawet tło nie powinno odwracać uwagi od słów mówiącego. Członkowie i zwolennicy PiSu już nieraz pokazywali, że dla partii są w stanie udawać inteligentnych inaczej i tym razem ich zachowanie nie odbiega od normy.
Tak sobie myślę. Dzisiejsze wystąpienie Michała Kamińskiego , w którym przyznawał, że pomysł oredzia w takiej postaci był błędem, w moim odczuciu zapewnił kilka punktów Prezydentowi. Szkoda, że w polityce PiS przyznanie się do błedu uważane jest za haniebne. a wyrazem siły jest pycha i arogancja. Ciągle...
Gdzieś tam w tle (no i tło znowu się pojawia) oczywiście pozostaje sprawa wydźwięku międzynarodowego, a co gorsza odpowiedzialność osobista Prezydenta za np umieszczenie w ramach orędzia zdjęcia slubu dwóch panów, bez ich zgody. Zagrożenie odpowiedzialnością karną może Pana Prezydenta bardzo ograniczyć.
Pozostaje pytanie: czy i komu zależało na tym by orędziem-szołem osłabić i tak słabą pozycję Prezydenta. A może to jednak spisek, proszę Państwa!!!
Smutne, że jest to mój Prezydent.
27
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (28)