Właściwie sprawa Traktatu Lizbońskiego pozornie wydaje się odfajkowana. Warunki pod jakimi Prezydent złozy swój podpis będą formalnie dopełnione, chociaż przypuszczam, że ich język będzie tak niejasny by wszystko, każdy ruch poszczególnych decydentów w przyszłości był możliwy i uprawniony. I tak idzie tylko o honorowe wyjscie dla PiSu z półapki, którą na siebie zastawił. Pozostaje jednak w Polsce kilka milionów ludzi, którzy ślepo w geniusz Jarosława Kaczyńskiego wierzą i jeszcze długo będą wierzyli. Ludzi którym potrzebny jest autorytet genialnego wodza, bo to On za nich myśli i wskazuje drogę, odciążając od lęku przed popełnieniem błędu. Rozumiem ich, chociaż nie jestem w stanie zidentyfikować się z nimi. Ale to, że ich rozumiem pozwala mi z pewną dozą lęku patrzeć na ich obecne zagubienie i delikatnie mówiąc nerwowość. W pewnych okolicznościach mogłoby to prowadzić do niepoczytalnych wręcz posunięć. Daj Boże żeby do tego nie doszło !
Często wydaje mi się, że powinno się krzyczeć głosno: Dzięki Bogu, popełniłem błąd, mam szansę nauczyć się czegoś i tym samy wyjść znowu na drogę wewnętrznego spokoju, ale też dowiedzieć się czegoś nowego o sobie i innych, by takiej pomyłki więcej nie zrobić. Tymczasem cały proces wychowania w Polsce, kraju bardzo płytkiego chrześcijanizmu za bład należy całe życie pokutować.
Czy nie wygodniej zamknąć oczy , udać, że wszystko jest tak jak było i dalej błądzić?
25
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (10)