W jednym Polacy są zgodni: od morza do szczytów gór słyszy się chór głosów oskarżających wszystkich reprezentantów władzy na każdym szczeblu o nieuczciwość, lenistwo i głupotę. W tej kwestii nie ma róznicy zdań. Od zgrzybiałych staruszków po młodzież wszyscy jednym chórem oskarżają władzę o wszelkie złe uczynki. Po prostu w złym tonie jest mówić o ludziach władzy pozytywnie.
W oczach nawet mądrych i inteligentnych skądinąd młodych ludzi Polska to smutny, brudny kraj bardziej należący do krajów trzeciego świata aniżeli do wspaniałej cywilizacji zachodniej. Jest to szczególnie widoczne na różnego rodzaju forach, portalach i w głosach telewidzów i radiosłuchaczy. Nie dawno czytałam komentarze zamieszczone na blogu, bardzo cenionego przeze mnie Rasa Fufu, który zainicjował ciekawa dyskusję o zniszczeniu przez Polaków Ziem , jak to się kiedyś mówiło, Odzyskanych. Autor z pewnością ma „talent pióra” wobec czego czyta się jego wpisy świetnie, ale nie koniecznie można się z nim w pełni zgadzać. W efekcie kilku naprawdę intelektualnie i pisarsko dobrych blogerów w podobnej tonacji dyskutowało o tragicznie fatalnym kulturowym obliczu Polski dzisiaj. Powiało beznadzieją i zapaścią... Tu już nic nie można zrobić, tacy jesteśmy i nic nas przed dalszym obsuwaniem się w przepaść nie powstrzyma.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ci wszyscy, którzy tak piszą, piszą z głębokim przekonaniem, że ich słowo może coś zmienić na lepsze. Jest to przekonanie wzięte chyba żywcem od naszych wieszczów narodowych z początków XIX wieku, a specjalnie od Słowackiego i Norwida, tylko minęło prawie 200 lat od czasów, gdy takie jeremiady miały sens. Tkwiła w nich siła pragnienia zmiany politycznego status quo, może nawet przeświadczenie, że ciężkie oskarżenia narodu będą pobudzać do działań pozytywnych.. W wypowiedziach dzisiejszych jest tylko smutna refleksja.
Ale z samego narzekania nic nam nie przyjdzie. Potrzebny jest impuls do działania pozytywnego w ramach społecznych inicjatyw. Jest to w mojej opinii o wiele ważniejsze niż wszczynanie wielkich dyskusji na tematy ideologiczne. To może być istotne dla partii politycznych, które poszukują swojej drogi na dalszą przyszłość. Dlatego też z pewnym rozczarowaniem czytałam artykuły twórców portalu „Polska XXI”. Chętnie znalazłabym tam, i nie tylko tam, wypowiedzi jak i co zrobić, by pobudzić aktywność społeczną. Może należałoby skłonić uczestników władzy byłych, obecnych i przyszłych do wyjaśniania przy każdej okazji, że drugiej Irlandii nie zbuduje nawet rząd nadludzi, tylko samo społeczeństwo, z założeniem, że zadaniem rządu jest tworzenie warunków dodziałania całego społeczeństwa obywatelskiego.
Przy okazji zwracam uwagę na komentarz W. Jarzyńskiego pod artykułem J.M.Rokity. Zgadzam się z autorem całkowicie.
Od dłuższego czasu mam też głębokie przekonanie, że zanim nie nastąpi reforma służby zdrowia i oświaty, a także nie uwolni się prawa od głupot i nonsensów, tudzież nie wprowadzi się JOW, wszelkie marzenia o jakimkolwiek szerszym programie reform musi się odłożyć na półkę. Każda partia w układzie dualistycznym jest trzymana za włosy przez drugą. W obecnej sytuacji realizacja pierwszych czterech reform musi się odbywać, można powiedzieć, w ukryciu. Każda próba oficjalnie zgłoszona i upubliczniona spotka się z takim ostrzałem ze strony PiS, popartym całymi tonami pomówień i wycieczek osobistych, że sprawa spowoduje tylko wielkie zamieszanie i pogłębienie podziałów w społeczeństwie. Jak ktoś nie pamięta niech sięgnie do materiałów z przed dwóch, trzech miesięcy.
25
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (13)