Czy zastanawialiście dlaczego w Rosji uroczyście obchodzona jest świeto wypędzenia Polaków z Kremla? I czy jedyną przyczyną była chęć wzbudzenia w Rosjanach niechęci do Polski? Otóż nie. Rosji po bolesnym okresie stalinizmu i rozpadzie imperium połączone z nie wymazywalną w pamięci narodu kilkuset letniej dominacji Mongołów, potrzebny jest zastrzyk wiary, że nie jesteśmy gorsi. Ze umiemy zwyciężać. Polska znalazła się tu nieledwie przypadkowo. W dodatku można było trochę historię podlakierować i pozwolić, żeby Rosjanin wierzył w to, że Polacy siłą wepchnęli się na Kreml, kiedy tak naprawdę zostali tam oficjalnie zaproszeni. Świętowanie zwycięstwa. To spaja społeczeństwo. W tym kontekście mniej ważne staje się faktyczne nieodpowiedzialne zachowania polskiej ekipy.
Podejrzewam, że gdy zabraknie nam już rozlicznych klęsk, które obchodzimy w smutku i przy wtórze bębnów żałobnych zaczniemy świętować ową datę jako następną tragedię narodową. Tak zwana dzisiaj polityka pamięci polega na stałym przypominaniu o klęskach. Dlaczego większość Polaków nie pamieta daty zwycięstwa pod Wiedniem, albo zwycięstwa pod Grunwaldem, a nawet odzyskania niepodległości po I wojnie światowej? Bo nas wychowanym od bez mała niemowlęctwa w przekonaniu, że byliśmy zawsze słabi i gorsi Można powiedzieć: genetycznie słabi. Komu by się tam chciało pamiętać o Polsce Jagiellonów, państwie wielkim i silnym, a także mądrze rządzonym.
Nasza mentalność narodowa została przez wielkich, można powiedzieć genialnych poetów romantycznych zogniskowana na poczuciu słabości. Nasze dążenia narodowe skierowane zostały na poszukiwanie winnych klęski zaborów w samym społeczeństwie. Może jeden Mickiewicz czuł, że nie jest to najlepsza droga myślenia i odczuwania. Hasło Polska Chrystusem Narodów, miało być odtrutką na widzenia siebie jako słabych i w nic nie znaczących. Zaoferowano nam odzyskanie dumy narodowej w oparciu o nasze cierpienia. Tyle, ze było to bardzo krótkofalowa pociecha. Bardzo trudno było znosic w pokorze wynaradawianie, prześladowania, wzniecane niepokoje (bunt Szeli), czy wywózki na Sybir. połączone często z konfiskatą mienia. Rozpaczliwe szamotanie się między niezgodą na obcą przemoc i ...poczuciem winy doprowadzało do kolejnych powstań i następnych prześladowań, które kolejno przegrywaliśmy.
Odcięcie się pozytywistów od romantyzmu po kolejnej klęsce pozwoliło na jakiś czas wszczepiać w społeczeństwo polskie, że potrzebne jest szukanie innych dróg wydobycia się z zapaści. Dobra praca i realizm polityczny polegający m.in. na świadomości, że kluczem do powolnego podnoszenia się z upadku jest dotarcie do tych niższych warstw Polaków, gdzie zreszta autentycznie tkwiły solidne korzenie tradycji i kultury polskiej to była szansa. Reformy carskie znacznie ułatwiły sytuację. i pozwoliły na sformułowania hasła : bogactwo jednostek składa się na bogactwo całego kraju. Na przeszkodzie jednak stały nędza i fatalny stan oświaty na wsi. Po kilkusetletniej nieobecności w życiu społeczeństwa pojawiły się za to oszołamiająco szybko rozwijające się miasta a z nimi wkroczył tak później znienawidzony przez Polaków kapitalizm. I znowu paradoksalnie carskie reformy doprowadziły do ukształtowania się warstwy inteligencji, grupy po większej części rekrutującej się ze średniej szlachty, która na reformie straciła najwięcej i jedynym dla niej wyjsciem było kształcenie się.
Po kilkunastu latach jednak hasła pozytywistyczne jakby zwietrzały i znowu, co prawda o wiele mądrzej i spokojniej ale zaczął się pod, przewodnictwem inteligencji nawrót do romantyzmu przejawiającego się albo w smutku i żałobie a więc nurcie gloryfikowania klęsk i tym samym wzmacnianie poczucia bezsilności wobec istniejącego porządku świata, albo ucieczka w modernistyczne rozważania i tęsknoty do nirwany, czyli kompletna odwrócenie się od jakiegokolwiek myślenia nie o tym co warto byłoby zrobić dla siebie czy dla innych lecz o wyższości sztuki nad życiem jako takim o samotności i bezsensie istnienia. Można powiedzieć, że Polacy od 100 lat prowadzeni przez wielkich twórców w roli liderów nagle zatrzymali się w rozwoju swojej świadomości na XIX wieku. Pozostał kompleks niższości wobec innych nacji, skutecznie wzmacniany przez potrzeby stalinizmu.. i brak zaufania do samych siebie.
Potęga wieszcza jest zdradliwe. Wystarczy przeczytać słowa np. Norwida „Coś Ty Atenom zrobił Sokratesie...” i już nas kupił, wchodzimy w jego świat zadumy i smutku i wydaje się nam, ze te słowa mogłyby być wypowiedziane dzisiaj a w miejscu Aten czy Sokratesa wstawic można inne słowa inne chociażby Polskę i Piłsudskiego lub Andersa w zależności od bieżącej orientacji politycznej czytającego i wszystko co pisze znakomity poeta staje się naszą lupą przez. którą bez oporów patrzymy na świat. Przy okazji smutek i rozczarowanie, żal i rezygnacja staje się naszym udziałem. Dlatego też cieszę się, że obecny projekt zmian w programach szkolnych jest okrojony. Na dzisiejsze czasy mniej heroicznego romantyzmu a więcej umiejętności wyciągania wniosków z obserwacji procesów społecznych zachodzących w historii tym lepiej. A z tym dzisiaj jest największy kłopot.
Obecnie nurzamy się w nurtach romantyzmu. Czcimy klęski, poszukujemy winnych, wylewamy dziecko z kąpielą, uważamy za wrogów każdego kto myśli inaczej niż my. Ci inni to zdrajcy, agenci, zbrodniarze popełniający najgorsze zbrodnie oprócz morderstwa, zdemenciali starzy chodzący na pasku „szkła kontaktowego”, Dziennika, Gazety Wyborczej i TVN, komuchy, liberały i inne wyrodki. A wszak my patrioci, prawdziwi Polacy, lepiej od Was wiemy co ludowi jest potrzebne. My, piekni chłopcy i dziewczęta nożami was wyrżniemy i zbudujemy nowa Polskę w takt pieknych piesni. „Zbudujemy nowy dom” lub tej „Ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochane i miasta i wioski...”
Ale najpierw musimy rozwalić to, co jest. Po wiekach więc zwyciężyła nareszcie teoria Gerwazego, że najpierw trzeba uporządkować własny dom (czytaj: policzyć się z Soplicami).a potem... Potem i jedni: Stronnicy Gerwazego i drudzy, soplicowscy dostali w d... Trzeba czytać wieszcza, ale madrze i ze zrozumieniem a nie pamiętać tylko pierwsze słowa poematu Mickiewicza „Litwo, Ojczyzno moja...”. To znamienne, że w odbiorze Polaków ten pierwszy wers pozostaje w pamięci. Potwierdza, że musimy ciągle tesknić i rozdzierać szaty.
Na szczęście nie ulega wątpliwości, że za kilknascie lat wejdzie w życie społeczne pokolenie nie zarażone bezsilnością i przeczuciem następnych klęsk ale wierzace w swoje siły i możliwości wspaniałego narodu jakim są Polacy. A na dziś chciałabym by zamiast wyżynac watahy zająć się np. zbadaniem jakie są możliwości Polski stania się krajem energetycznie samowystarczalnym. Kto wie, może zgodziłabym się na rezygnację z Mistrzowstw Europy na rzecz rozbudowy przemysłu poszukiwań ropy i gazu i uwodorowieniem węgla kamiennego (Stary, dziękuję za konsultację!). Sadzę, że następne igrzyska olimpijskie i MS w piłce nożnej byłyby u nas, i nie tylko nie dokładalibyśmy do nich, a jeszcze sowicie byśmy zarobili.
40
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (36)