Prawdę mówiąc od pewnego czasu oczekiwałam czegos w tym rodzaju. Czym bowiem innym niż przejawem agizmu są ostatnio coraz częściej pojawiające się fale ataków na starszych „solidaruchów”, których coraz częściej młodzi pomawiaja o chodzeniu na pasku SB, o robienie pieniędzy i donosy, zdrady itp. Nowe pokolenie szuka sobie miejsca w zatłoczonej „wierchuszce” polskiej.
Gorzej, że wysoka temperatura chyba odbiera resztki rozsadku naszym politykom. Doszli oni zgodnie do wniosku, ze najpilniejsze, najważniejsze i ... najłatwiejsze będzie uchwalenie ustawy, która ustali, że bicie w ogóle dzieci, nawet w postaci klapsa, jest przestępstwem ściganym.... Wczoraj wszyscy reporterzy radiowi, komentatorzy polityczni itd. każdego kto się nawinął wypytywali o stosunek do projektu i wszyscy byli za ustawą. Dawanie klapsa jak smarkacz za chwile podpali coś albo zaleje woda dla odmiany też. Jeden autorytet rodzaju żeńskiego oznajmiła, że definicja klapsa nie istnieje i dlatego na wszelki wypadek należy owego klapsa w tekscie utrzymać!!!.... Mam wrażenie, że o wiele łatwiejsze i skuteczniejsze, bo sprawdzalne, byłoby obowiązkowe parogodzinne szkolenie rodziców, którzy zapisuja dzieci do przedszkola, albo występują o pomoc z opieki społecznej.
Wczoraj też jadąc autobusem podsłuchałam swoim zwyczajem rozmowę kilku nastolatków licytujących się, który ma lepszy pomysł na wyciagnięcie forsy od starych. Zwyciężył pomysł zapowiedzi opowiadania wszem i wobec, że tata albo mama bije albo daje klapsy... Żarty żartami a ustawa jest typowym kwiatkiem ostatnich prasowych informacji o zakatowaniu na śmierć dziecka przez rodziców. Niestety, sprawy przy pomocy ustawy nie załatwi się z wielu, bardzo wielu powodów. Bicie pozostawiające ślady i tak jest ścigane z mocy prawa, a to bez sladów jest najczęściej niezwykle trudne do udowodnienia. Każdy praktykujący psycholog może stwierdzić, że najczęściej bicie dzieci odbywa się w warunkach zapewniajacych spokój bijącemu, chyba, że jest efektem i skutkiem jego choroby. Biorąc różne okoliczności pod uwagę lepiej nie śpieszyć się z uchwalaniem ustawy, która praktycznie nic poza ukojeniem podrażnionego sumienia parlamentu nie wniesie. Będzie jeszcze jednym prawnym „świecidełkiem” do którego nikt uwagi nie przywiazuje, ale które skutki dalsze będą negatywne. Ustawa niemożliwa do pełnej realizacji rodzi lekceważeńie dla prawa w ogóle a w następstwie do norm społecznych. Lepiej jakiś margines zostawić bez ustaleń prawnych aniżeli uczyc nie liczenia się z Prawem.
Dzień wczorajszy obok agizmu, klapsów a sprawa polska i pięknej pogody poświęcony był na omawianie drugiej najważniejszej sprawy dla bytu narodowego. Premier Tusk zakomunikował, że nie pojedzie na Mistrzostwa na mecze naszych ukochanych chłopców. Dziennikarze przeżyli szok. Atakowali więc Premiera pytaniami, a on cały czas mówił; nie i nie... Tę niezwykle istotną sprawę zakończyła ogólnopolska dyskusja o tym, co Pan Premier będzie robił w czasie meczy i w ogóle w „te dni”. Podpowiadam: będzie się lenił, czyli zachowywał się jak dotychczas.
Zawsze zdumiewa mnie, że gdy zarzuca się komuś lenistwo, nie pamięta się, że to dzięki lenistwu własnie następuje postęp techniczno-organizacyjny, nawet w dziedzinie wyposażenie wojennego. Leń musi się zdrowo nakombinować, żeby mógł się lenić i mieć z czego zyć.
Leńmy się zatem, może coś wymyślimy.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)