Zmęczona i znudzona burzami medialno-politycznymi postanowiłam napisać opowiadanie. By jeszcze bardziej się zdystansować miało to być opowiadanie fantasy i nadać mu tytuł „Góra istnienia czyli rzecz o prawdzie”. Zafiksowanym na bieżącej polityce odradzam czytanie.
Jeżeli się ma kota prawdziwego lub tak w ogóle, a już nie daj Boże oba naraz, to człowiek nie może być pewny dnia ani godziny. Wiadomo powszechnie, ze koty czarują. Siądzie ci taka kocura vis a’ vis, zwinie ogon na łapki, patrzy tymi swoimi oczyskami, uszami strzyże i już jesteś ugotowany. No więc i mnie musiało czekać przez tę właścicielkę mojej osoby coś niesamowitego.
Jest mała, w róznych odcieniach brązu, w ciapki i prążki bardzo symetrycznie rozmieszczonych. Jest bardzo rozmowna i wymowna. Odzywa się bardzo cicho kulturalnie, no chyba, ze chce abym jej dostarczyła kota, względnie natychmiast ją pogłaskała. Często urzadza sobie biegi przełajowe m.in. przeze mnie, szczególnie kiedy leżę w łózku. Kiedy piszę coś na klawiaturze komputera najlepszą zabawą jest wymazywanie łapą tego co w pocie czoła napisałam. Pac w myszkę, i nie ma tekstu...
Usiadła kiedyś przed monitorem pyszczkiem w moim kierunku, podniosła łapę i ... znalazłyśmy się ...gdzieś!
Było jasno ale jakoś tak troche dziwnie – zielonożółto, połyskliwie, wokół to wszystko jakoś lekko falowało, jakbyśmy stały nad wodą albo może w wodzie?
-„Nie bój nic! To faluje czwarty wymiar – PRAWDA” miauknęła Cikunia. Falująca prawda? A swoja drogą skąd ona zna takie frazeologizmy, przecież przy telewizji spi w najlepsze najchętniej przed telewizorem i zasłaniając mi obraz.
- Nic nie rozumiesz. Prawda zawsze jest i taka i inna, a czasem nawet zupełnie odmienna – wymruczała. Spojrzała na mnie ze znudzeniem i ziewnęła.
–Ta sama prawda? – zapytałam.- Zawsze mi mówiono, ze prawda to prawda i że znając ją człowiek się zaraz wyzwoli. nie wiem tylko od czego.
Reakcja kotki zdumiała mnie. Zasyczała bowiem z wściekłością potem spojrzała na mnie z pogardą, odróciła się i z kokieteryjnie podniesionym ogonem odmaszerowała, ale tuż przed tą demonstracją machnęła łapą...
Coś się ze mną zmieniło. Katem oka dostrzegłam, że mam na sobie fioletowy strój. Wyciągnęłam rękę i ... nie było reki tylko zamiast niej na długiej szyi , może przedramieniu kiwa do mnie głowa. Była pięknie granatowa, z wielkimi oczami szarej barwy i uroczymi wąsami. Nie lubię wąsów ale te nieoczekiwanie zaczęły mi się podobać i odruchowo podniosłam drugą rękę by pogładzić te wąsy, ale okazało się, ze zamiast ręki lewej mam głowę z pięknymi zielonymi oczami mrugającymi do mnie zawadiacko. Miałam trzy głowy... Poczułam się jak bym nie miała reki. I nie miałam. Co mi z trzech głów jak nie mam ręki?
- Ty masz przyjąć prawdę – dobiegł mnie cichy głos kota.- Po co Ci ręka? Głosować będziesz czy co? Prawda jest prawdą chociaż się zmienia od czasu do czasu.
Stałyśmy trochę na uboczu i przed nami w karnych szeregach stały niezliczone ilości krystalicznych wysokich, strzelistych, ściętych stożków znanych w matematyce jako odwzorowanie pewnej specyficznej funkcji. Na stożkach zajmowały miejsce jakieś blado fiołkowe sylwetki, z wyraźnie granatowymi kulami jakby głowami. Co dziwniejsze z boku zwisały jakby dodatkowe dwie granatowe kule.
Poczułam, ze coś się zmieniło. Katem oka dostrzegłam, że mam na sobie fioletowy strój. Wyciągnęłam rękę i ... nie było reki tylko zamiast niej na długiej szyi , może przedramieniu kiwa do mnie głowa. Była pięknie granatowa z wielkimi oczami szarej barwy i uroczymi wąsami. Nie lubię wąsów ale te nieoczekiwanie zaczęły mi się podobać i odruchowo podniosłam drugą rękę by pogładzić te wąsy, ale okazało się, ze zamiast ręki lewej mam głowę z pięknymi zielonymi oczami mrugającymi do mnie zawadiacko. Miałam trzy głowy i ani jednej ręki... Poczułam się jak bym nie miała reki. I nie miałam. Co mi z trzech głów jak nie mam ręki?
- Ty masz przyjąć prawdę – dobiegł mnie cichy głos kota.- Po co Ci ręka? Głosować będziesz czy co?
- One tak już mają! To przecież kotohumanoidy... – W tonie miuku kotki kryło się głębokie lekceważenie.
Nagle w oddali zapłonęła czerwień – wyglądało to jak góry...
- Bo to są góry, tylko takie czerwone wierchy, o popatrz, a tam jest rozgwiazda, no ta czarna!
- Czerwone Wierchy? no to są w Tatrach – zaprotestowałam niepewnie
- A co ty myślisz, że jednemu człekowi Janek? Te z Tatr już dawno nie są czerwone, a te są! Kto ma większe prawo do tej nazwy? – pisnęła – A prawda musi zwyciężyć, w każdym razie w tym świecie, w którym prawda faluje i ciągle zmienia odcienie, a nawet barwy! Rozumiesz, to daje większe możliwości korzystania z niej.
Musiałam w duchu przyznać jej rację. Falowanie prawdy, tak naprawdę bardzo ułatwia życie. Raz jest ze mną, raz z Tobą, a potem znowu ze mną i wszyscy są usatysfakcjonowani. Przepływa miedzy nami i jest ok. No i zwalnia nas z dyskusji na jej temat, oszczędza czas i można go poświęcić na inne sprawy.
- He, He, He...I tu się mylisz. Wprawdzie prawda w sumie nie istnieje, ale ileż radości sprawia dyskusja o niej. Tu w Kotoszołomie Fioletowym prawda istnieje... realnie ale nie ma do niej dostępu, chociaż każdy chce ją w sobie poczuć. Jak nie, może sobie wyobrazi, że ją jednak zna. Dlatego zwróć uwagę na to ilu Fijołów ma zamknięte oczy,,,
- Fijołów? Czy oni są inteligentni inaczej?
- E tam! Są za wielcy i za ciężcy na to, by mogli nosić miano Fijołków.
A właściwie do czego im ta prawda jest potrzebna – pomyślałam.
- Jesteś naiwniejsza niż myślałam. To przecież oczywiste. Po to by zwyciężyła i pozwoliła na uniknięcie użycia cepa.
- Cepa? Co ma cep do sprawy?
- Nic, bo nie maja rąk .
Nagle błysnęło ostre białe światło. To z wnętrza stozków dobywał się blask. W samym centrum zapłonął ogień...
- Wolą uzywać ognia – zauważyła kotka – W ogniu każda prawda się ujawni.
Ciągle rozumiałam a jednak nie rozumiałam: po co tym kotohumanidom prawda, która i tak faluje?
- Po to żeby zwyciężyła. Już Ci to mówiłam! – pisnęła poirytowana kotka. Machnęła łapą...i oto jestem tam gdzie jest moje miejsce, przed monitorem.
Cd nastąpi albo nie nastąpi.
25
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (6)