To do Was rapohu, jacorze, Aradanie 311057, jerry, Kruderze, rolniku.sam.w.dolinie, WiKacie, Jubalu - piszę o tych strasznych czasach. Może kiedyś te obrazy ujawnia się w Waszej pamieci i zrozumiecie, jak kolosalną pomyłkę robicie i jak jeszcze wiele musicie się nauczyć by dokonywać takich porównań. A to jest tylko kilka faktów. A my przeżywalismy to na co dzień przez ponad 700 dni.
W nocy zbudził mnie hałas, jakieś krzyki, niemieckie komendy dobywające się z sąsiedniej kamienicy. Okazało się, ze zaaresztowano czterdziestoletniego mężczyznę, Polaka.
Wody jeszcze nie podłączono, więc rano około 7. musiałam myć się w miednicy korzystajac z wody parę dni wczesniej zebranej w wannie. Gazu też jeszcze nie było, i wodę na ziółka zastępujące herbatę trzeba było zagotować na prymusie. Dostałam dwie kromki komiśniaka z marmoladą, który można było kupić na kartki w pobliskim sklepiku spożywczym. Do szkoły zabierałam do teczki szkolnej kilka zeszytów i wydawane oficjalnie czasopismo dla dzieci szkolnych pt. Ster. Książek nie można było nosić ze soba do szkoły. Zresztą i tak nie były potrzebne w szkole. Program przewidywał tylko przedmioty takie: polski, arytmetyka (cztery działania i ułamki), religia (uczenie się na pamięć katechizmu. Nauka polskiego polegała na ćwiczeniu kaligrafii i przepisywaniu tekstów ze „Steru”, Czasem nauczycielka opowiadała jakąś bajkę, najczęściej Andersena. Uczyliśmy się też wierszyków dziecinnych, nieznanych i raczej kiepskich autorów. Do szkoły i ze szkoły chodziliśmy bocznymi ulicami by nie trafić na łapankę. .
W południe po powrocie do domu czasem jadło się mamałygę, czasem pęczak, ziemniaki i kluski. Mięso było rarytasem, trzeba je było dosłownie przemycać w pociągach stale pozostających pod kontrolą Niemców. Czasami udawało się kupić biały ser twarogowy a na tak zwanej targowicy można było zaopatrzeć się w cebulę. Na kartki dostawało się mąkę i cukier. O jajkach nie było nawet co marzyć, podobnie jak o maśle. Czasem na kartki wydawano olej – obrzydliwy, smierdzący i mętny, a od wielkiego dzwonu kostkę margaryny o specyficznym smaku, rzadziej masłomiód, przedziwną mieszaninę margaryny i miodu a szczęście mieli Ci, którzy mieli własny ogród i w ramach pomagania sobie nawzajem zapraszali do ogrodu dzieci przyjaciół i znajomych. Można wtedy było zjeść czereśnie, porzeczki, maliny a także marchewkę czy kawałek selera. Mleko od czasu do czasu przynosiły wiejskie kobiety i wtedy była w domy radość. .. Mydło produkowało się we własnym z zakresie,
Od południa Ojciec chodził do róznych domów i prowadził tajne nauczanie w zakresie szkoły średniej, natomiast Mama od rana szła do pracy w Bibliotece Uniwersyteckiej. Pamiętam jak któregoś dnia późnym popołudniem zimowym lekcje odbywały się w sąsiednim mieszkaniu i nagle do drzwi od klatki schodowej zadzwonił dzwonek i do mieszkania wkroczył patrol niemiecki. Natychmiast schowalismy książki i zeszyty a na stole rozłożyliśmy gry i karty. Na szczęście okazało się, że chodziło o niezbyt dokładne zaciemnienie okna, i nic gorszego poza upomnieniem nam n ie zrobiono. Gdyby jednak książki były na wierzchu rzecz mogłaby okazać się bardzo niebezpieczna Czy mieliscie podobne przezycie w Generalnej Guberni Tuska.?
W naszym mieszkaniu odbywało się wtedy spotkanie grupy konspiracyjnej, Na szczęście okna były dobrze zasłonięte. Na strychu w tym czasie ukrywał się łącznik z Warszawy. Od 7 wieczór obowiązywała godzina policyjna. Bardzo często odwiedzali nas Żydzi na początku swobodnie wychodzący z getta, później uciekinierzy z tego piekła na ziemi. Czy zdajecie sobie sprawę co przezywali ludzie w takich warunkach?
Pamiętam sytuację, kiedy u sąsiadów starsza kobieta złamała biodro w godzinach wieczornych i musiało się czekać do rana by wezwać pomoc lekarską z pobliskiej kamienicy. Telefon Wszelkie choroby dziecięce przebyłam wprawdzie pod opieką znajomych lekarzy ale kompletnie bez leków. Jako makabryczne uznaję przeżycie, gdy w wieczorem do mieszkania na parterze wkroczyło SS by zabrać z domu psychicznie chorą kobietę. Nieszczęśliwa wyrywała się i krzyczała a patrol ciągnął ją przemocą do samochodu, wlokąc ją po schodach bijąc i popychając., na oczach rodziny i sąsiadów. W dwa dni później wraz z resztą pacjentów Kulparkowa została usmiercona.
Któregoś dnia nagle znalazłam się w czasie łapanki na Alejach Akademickich. Kilkudziesięciu silnych, uzbrojonych zołnierzy Niemieckich zagnało pejczami i kolbami chyba 200 ludzi w zamkniętą innym oddziałem z drugiej strony uliczkę. Wszyscy, którzy nie mieli zaświadczeń o zatrudnieniu w warunkach specjalnych (kolej, Instytut Weigla, energetyce itp. zostali załadowania na samochody ciężarowe i wywiezieni prawdopodobnie do Niemiec na roboty. Jako osmiolatka zostałam puszczona wolno.
Widziałam jak oficer SS skopywał z chodnika Żydów noszacych opaski z gwiazdą. SSman kopał w krocze. Widziałam jak wynoszono z mieszkań ludzi, którzy popełniali samobójstwo gdy do mieszkania wchodziło SS. Bali się, że pod wpływem bólu mogą cos zdradzić. Tak zmarła jedna ze współpracownic mojej Mamy, a także jeden z członków dowództwa AK na terenie Lwowa. Parę przecznic od naszej kamienicy złapano grupę dezerterów włoskich, którzy próbowali uzyskać schronien ie w domach polskich. Nie zdążyli. I ich i usiłujacych im pomóc młodym AKowców wystrzelano. Dwa dni smiertelnie ranni Włoch i córka naszej znajomej ostrzeliwali się by w końcy umrzeć z upływu krwi.
Opowiem Wam jeswzcze jedną tragiczną historię, historię pięcioosobowej rodziny zydowskiej, która któregoś wieczoru po godzinie policyjnej szukała u nas schronienia. Paroletnia dziewczynka, jest starszy brat, mój rówiesnik, rodzice i stryj. Bałam się strasznie, a równocześnie wiedziałam, że nie mogę tego po sobie pokazywać. Prowadziłam więc rozmowę z Michałem o szkole, książkach, które oboje uwielbiali.smy a w duszy modliłam sie by wszystko było dobrze, By nas nie wygarnięto, bysmy wszyscy przezyli. Chyba na następny dzień Ojcu udało sie znaleźć dla nich kryjówkę. N iestety po kilku dniach nast apiła wpadka i zanim Niemcy zdołali ich zabrać popełnili samobójstwo. W dodatku Ojciec miał niebywałe szczęście bo własnie chciał sprawdzić czy nie trzeba jeszcze jakoś pomóc i w bramie natknął się na wynoszone przez SS nosze z niezywymi członkami rodziny.
I tak według Was wyglada ta Generalna Gubernia Tuska?


Komentarze
Pokaż komentarze (33)