Sprawa Gruzji wykazała wśród blogerów zdumiewającą nieznajomość historii i uzaleznienie od naogól przez współczesną młodzież nielubianego romantyzmu.
Pomożemy naszym przyjaciołom - nawołują. Już własciwie zaczyna sie formować polski batalion. No cóz, w naszym regionie dawno nie było wojny chociaż często uważa sie stan wojenny za czas wojny, co jest i smieszne i głupie. Romantyzm każe myśleć, że nie tylko pięknie jest umierać za ojczyznę ale jeszcze piękniej swoją smiercią pociągnąc za sobą późniejszą śmierć rodaków.
Nasi podstarzali malusińscy dopatrują się w każdym głosie nawołujacym do rozsadku infiltracji prorosyjskiej, bilszewickiej, marsjańskiej i zydomasońskiej. Proletariacka czujność triumfuje.
Na szczęście smętno-ostrożne słowa naszego Prezydenta, że wszystko co można, zrobi się dla dobra Gruzji i wspierając ten kraj, co przynajmniej nie potwierdziły chęci zaangazowania się militarnego z naszej strony.
Myślę, że Prezydent jednak ze swoją akceptacja wystąpienia prezydentów kilku krajów naszego regionu, a później występu w TV1 - chyba trochę się pospieszył i stracił np. mozliwość uzyskania dla siebie i dla Polski kilku punktów w UE właczając się do sensownych i rozwaznych działań UE.
50
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (58)