rannal rannal
29
BLOG

Dzieje pewnej niespełnionej miłosci

rannal rannal Kultura Obserwuj notkę 2
  Moja tajemna, wstydliwa fascynacja fizyką wspólczesną zaczęła się od pierwszego wielkiego buntu wobec „straszliwie” zhumanizowanej rodziny i ... notorycznych dwój z matematyki i fizyki. Jeżeli do tego dodać barwne plakaty z dziewczynami na traktorach, którymi 52 lata temu oblepiona była Polska, nikogo nie powinno dziwić, ze wymyśliłam na rok przed maturą, iż muszę pójść na politechnikę i wobec tego dwa miesiące ostatnich szkolnych wakacji spędziłam na samodzielnym uczeniu się matematyki i fizyki, by zdać dwie poprawki własnie z tych przedmiotów i to na piekne, chociaż zdumiewające dla moich nauczycieli piątki. Później, z matura włacznie, piątki mnie nie opuszczały i w ten sposób wyladowałam na politechnice i to na wydziale mechnicznym. Szybko jednak okazało się, ze ani rysunek techniczny, ani zgłębianie tajników projektowania róznych części (czy całych) maszyn kompletnie mnie nie interesuje,a nawet wręcz nudzi, a coraz bardziej zaczyna mnie interesować fizyka, szczególnie modna wówczas atomistyka.

„Zalogowałam się” więc jakimś cudem równolegle na Wydziale Fizyki na UW.

I tu dopiero przekonałam się, ze czym innym jest wkucie kilkudziesięciu algorytmów pozwalających na rozwiązywanie dosyć skomplikowanych zadań nawet na poziomie politechnicznym, a czym innym prawdziwe uzdolnienia w kierunku matematyczno-fizycznym. Brakowało mi tej szczególnej wyobraźni jaką odznaczaja się fizycy, a może po prostu zwyczajnej wyobraźni.

Pierwsze zadanie z jakim zetknęłam się na ćwiczeniach zajmowało ¾ strony maszynopisu i zawierało jedną informację – jest elektron, który gdzieś tam sobie hula i miałam odpowiedzieć na pytanie jaka prędkość ma on w danym momencie. . Dla mnie znaczyło to, że nie rozumiem nic i nie wiem jak się do tego zadania ustawić. Przypominało to trochę zadanie, które Trurl z Klapaucjuszem zaproponował czytelnikom i uczniom „kursu” prowadzonego przez Arkadiusza Jadczyka, Einego oraz Waldemara M. na łamach S24. Chociaż po namyśle muszę powiedzieć, że zaserwowane przez TzK zadanie jest dla mnie jednak łatwiejsze. Nie wykluczam więc jednak, ze może po dogłębnych i długich zmaganiach z lekturą „kursu” zabiorę się do rozwiązania owej białej magii, jaka się jednak z tego zadania unosi.

Dlaczego jednak ta dziedzina ludzkich poszukiwań powoduje, że czuję się jak dziecko stojace przed witryną ze słodkimi wspaniałościami, od których jednak dzieli je szyba? Nie wiem. Jest jednak coś w fizyce, co do mnie przemawia i to bardzo osobiście, coś co porusza we mnie jakąś strunę, jakieś fascynujące poszerzenie horyzontu widzenia świata. Obok nas albo daleko we wszechświecie jest coś, co można nieoczekiwanie odkryć mimo, ze się nawet do końca nie wie czy istnieje, a bywa i tak, ze coś jest z całą pewnością, a nie można tego zobaczyć lub dotknąć. Pokazuja się nam chociażby niezwykłe wykresy, piękne same w sobie i o dziwnych rzeczach nas informujace.

Współczesna fizyka jest wspaniała i ta dotycząca mikroświata, jak i ta próbująca wyjaśniać wszechświat i zjawiska w nim występujące. I tak nikła granica dzieli ją od współczesnej mysli filozoficznej...

PS – żeby nie było wątpliwości : na fizyce z trudem dotrwałam do konca semestru a mechaniczny doprowadziłam do końca IV roku i z ulgą zrezygnowałam pod pretekstem ucieczki przed nakazem pracy, w którejś z fabryk zbrojeniowych. I tak wróciłam na stare rodzinne sciezki nauk humanistycznych Natomiast nigdy nie żałowałam, że parę lat szlifowałam ścisłość myslenia. Bardzo mi się to później przydało. Dlatego rękami i nogami broniłabym obowiązkowej matury z matematyki również i dla humanistów wszelkiej masci. Naprawdę warto...


rannal
O mnie rannal

Jestem średniakiem. Srednia inteligencja, średni wzrost i poniżej średniej emerytura.Interesuję się człowiekiem, jego twórczością, psychiką, reakcją na różne sytuacja i to prowadzi mnie do socjologii, psychologii społecznej i politologii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura