rannal rannal
55
BLOG

Kamyczek do ogródka FYMa, czyli rzecz o pustce informacyjnej w p

rannal rannal Polityka Obserwuj notkę 40
Uczciwie mówiąc czasem zdarza mi się, że piszę o czymś, o czym niezbyt wiele wiem i z tego później wyłazi naiwność i nonszalancja. Mam więc prawo rzucać kamyczek do ogródka FYMa. Złapałam go już parę razy na nieznajomości pewnych faktów lub nieumiejętności wyobrażenia sobie psychologicznej reakcji dominujących w społeczeństwie polskim pod wpływem wojny i nastania w Polsce stalinizmu. Co gorsza FYM lubi o tym własnie pisać, a mając duży kredyt zaufania wśród czytelników S24 trochę miesza im w głowach. Domyślam się, że wynika to z nienawiści do systemu, skądinąd zrozumiałej, co uniemożliwia jednak zaprezentowanie bardziej obiektywnych opinii. Sama prawie boję się zaprezentować swój punkt widzenia, bo wiem, że w odpowiedzi mogę usłyszeć, że jestem TW, stalinistka, stara i głupia, a najlepszym dla mnie miejscem jest kuchnia.

Tym razem w niedawnym wpisie FYMa znalazłam fragment (http://freeyourmind.salon24.pl/96120,index.html), w którym FYM za niezwykle bulwersująca uznaje, że wielu bardzo utalentowanych pisarzy w tym okresie stanęło w swojej twórczości po stronie reżymu stalinowskiego.

A sprawa jest w gruncie rzeczy bardzo prosta. W tym czasie wojny na terenie Polski radio należało do rzadkości, a to z tego powodu, że w czasie okupacji niemieckiej musiało się radioodbiorniki oddać. A jeżli ktoś zachował ten sprzęt, musiał go bardzo dobrze ukryć, a ewentualnie słuchać w wyciszonym pomieszczeniu łapiąc poszczególne słowa, bo zagłuszarki pracowały z poświęceniem i dobrze. A gwoli przypomnienia telewizji jeszcze w Polsce nie było. Prasa praktycznie nie istniała, oczywiście z wyjątkiem "gadzinówek" i prasa podziemna, z natury rzeczy mająca ograniczony zasięg.

Trzeba jednak sięgnąć głębiej, w pierwszym rzedzie do uwarunkowań historycznych i oceny dostępu w okresie jeszcze przedwojennym do informacji o prawdziwym obliczu ZSRR.

W tamtych czasach takie informacje nie przedostawały się do polskiego społeczeństwa i zresztą w ogóle do opinii światowej. Trzeba przypomnić,ze w tamtych czasach radio to był w Polsce jednak luksus, a jeżeli nawet miało się takie urzadzenie, to bariera informacyjna ze strony ZSRR była wyjątkowo szczelna i nie bez kozery mówiło się później o „żelaznej kurtynie”. Po aferze z KPP Polacy, a nawet polscy komuniści nie próbowali szerzej ujawniac tragicznych kulis tej sprawy. Polskie doświadczenia i kontakty z druga stroną kurtyny wiązały się z Bitwa Warszawską i w efekcie opierały się wyłacznie na doświadczeniach okresu pierwszej, w sposób widoczny bardzo krwawej rewolucji. Łatwo można było przyjąć, że po uspokojeniu się zamieszek nastąpiła poprawa i w ciagu następnych prawie dwóch dziesięcioleci można było uwierzyć w znaczącą poprawe sytuacji wewnątrz ZSRR. Blokada informacji, zamkniecie szczelne granic i fala propagandy ze stronu sowieckiej dopełniły dzieła i większość Polaków (sądzę, że około 95%) nie miała bladego pojęcia jak w rzeczywistości wygladało życie w ustroju sprawiedliwości społecznej. Powinno się też zwrócic uwagę, że wiele świetnych umysłów w świecie dały się omotać propagandzie sowieckiej, a później z tego musiały się wycofywały. Niektórzy odwiedzali nawet tę ojczyzną proletariuszy wszystkich krajów - i pod troskliwą opieką uczynnych przewodników widzieli patiomkinowskie wioski i zachwyceni wracali głosząc chwałę ZSRR.

Wojna spowodowała, że inne doświadczenia stały się udziałem Polaków zamieszkałych na kresach, a inne tych którzy zyli pod okupacja niemiecką i o praktykach sowietów nie mieli najmniejszego pojęcia. Mało tego, ”wyzwolenie” z pod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną zwiększyło zaufanie i sympatię dla bolszewików, szczególnie wśród Polaków z zachodniej części Polski. Białoczerwone flagi, orzełki i pozorne niezłe kontakty w Kosciołem po 5 latach okupacji, ale także niezadowolenie z przedwojennej polityki wewnętrznej: sprawa biedy na wsi, utrudniony dostęp do oświaty, kiepskie warunki zycia dla uboższych warstw społecznych – wszystko to spowodowało, że bardz wielu polskich artystów, a w szczególności pisarzy gotowych było przyjąć nowy ustrój i działać na jego korzyść. Ba, z pokorą i wręcz ze zrozumieniem potraktowano postulat, a raczej wymóg by zastosować się do reguł rządzących sztuką socrealistyczną, co uzasadniano tym, że tego oczekują robotnicy i chłopi. Jedni twórcy długo czuli się związani z nową Polską, inni, widząc praktyki dnia codziennego: aresztowania, procesy, krwawe walki z partyzantami, zakłamanie historii itd. popełniali samobójstwa (Borowski), inni uciekali z Polski (Miłosz), a jeszcze inni usiłowali dostosować się do obowiązujących norm artystycznych (Gałczyński). Byli i tacy, którzy powoli milkli, pisząc do szuflady. Oczywiście byli także karierowicze, o których dziś nawet się nie pamieta. Kto dzisiaj słyszał o sztandarowej powieści polskiego socrealizmu pt. „Nr 16 produkuje” albo o „Jasnych łanach” czy czeskiej sztuce „Brygada szlifierza Karhana”, względnie radzieckiej „Młodej Gwardii”?

W 1983 roku spotkałam jedną z moich szkolnych koleżanek , która w liceum była szczególnie czynna w organizacji młodzieżowej, na studiach została członkinia PZPR, o której bywało głosno w ówczesnej prasie. Spotkanie nastapiło na jednym z podziemnych spektakli teatralnych, które odbywało sie właśnie w jej mieszkaniu. Zapytałam ją dlaczego tak bardzo wierzyła w świetlaną przyszłość ustroju PRL. Odpowiedziała mi, że po śmierci Ojca w Oświęcimiu nie wyobrażała sobie, że ten przyniesiony na bagnetach krasnoarmiejców ustrój może być w konsekwencji równie zły jak nazizm. Muszę przyznać, że jej wyznanie potwierdzało moje wcześniejsze obserwacje i wnioski.

Zapewniam wszystkich, że Peerelowskie wybory ideowe lub nibyideowe były trudniejsze niż obecne, chociaż dosyć szybko stały się mniej emocjonalne a bardziej rozsądkowe. I nie powinno to dziwić. Po 5. latach wojny najwazniejsze było utrzymanie jakiego takiego spokoju chociażby dla młodego pokolenia, a nieznajomość praktyk sowieckich pozwalała na żywienie nadziei na lepszą przyszłość.

Zresztą czy w ogóle mielismy jakiś wybór?


rannal
O mnie rannal

Jestem średniakiem. Srednia inteligencja, średni wzrost i poniżej średniej emerytura.Interesuję się człowiekiem, jego twórczością, psychiką, reakcją na różne sytuacja i to prowadzi mnie do socjologii, psychologii społecznej i politologii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka