Tak parędziesiąt lat temu oznajmił na lekcji drugoklasista Mutterberg. Słyszałam też, że niejaki „reżyster” powiedział, że Halinka pokazała mu majteczki w przedszkolu... Świntuchy i tyle. Żaden uczciwy Polak nie powinien dowiedziawszy się o tym, podawać im ręki. Prawda?
Tak mniej więcej w moich oczach przedstawia się sensowność i wiarygodność faktów interpretowanych z taką swadą przez wielce kulturalnego i przemądrego Prezesa Pis w odniesieniu do przeszłości Niesiołowskiego i Komorowskiego. I proszę mi nie opowiadać, że porównuję sprawy nieporównywalne, że tam szło o Zycie, że dziecięce grzechy itd. Nie. Obia zbiory faktów mówią o donoszeniu lub sypaniu, oba są zawieszone w jakiejś rzeczywistości, w której idzie o zdradę dla jakiegoś celu. Czekoladka czy polityka – obojętne. Oba zbiory donosów, mój i Kaczyńskiego z akolitami, oparte są na niepewnych źródłach i oba dotyczą przeszłości, która wobec upływu czasu mogła się stać albo nauką by postępować inaczej albo brnięcia w koniunkturalizm i niszczącą złośliwość.
Sprawa miała miejsce bez mała 40 lat temu, 25 lat po wojnie i była pierwszą od kilkunastu lat od ostatnich procesów politycznych. Grupa młodych ludzi kompletnie pozbawionych doświadczeń w kontaktach z bolszewickimi metodami walki politycznej w aurze pseudoprawa została aresztowana i przesłuchiwana. Poruszali sie więc w tym kotle zupełnie na oślep. Dopiero budowali dla siebie i następców metody prowadzenia "rozmów" z UB. Jeżeli nie weźmie się pod uwagę czasu, żadne opowiadanie, opublikowane czy nie, dotyczące „sypania” czy „nie sypania” jest pozbawione sensu. i o dzisiejszej postawie bohaterów zdarzeń zdarzeń nic nie mówią. Rzecz jest bowiem w tym jakie wnioski wyciągnęli ich uczestnicy w późniejszym zyciu.
Otóż, to co jest dla mnie bardzo zastanawiające to fakt, że nikomu nie przychodzi do głowy w toku niezwykle bujnej dyskusji o ataku Kaczyńskiego na Niesiołowskiego i Komorowskiego wziąć pod uwagę tych wynikajacych z upływu czasu interpretacji. Być może Niesiołowski dał się zastraszyć i sypał, podobnie zresztą jak być może Wałęsa, ale jest to dla mnie kompletnie nie ważne. Życie polega na poznawaniu swoich możliwości i stałym doskonaleniu drógi wiodącej do celu. Ceną za doświadczenie bywa bład ale bez popełniania błedów nie może być mowy o jakiejkolwiek zmianie na lepsze. Dalsze losy ludzi o których mówimy i ich uparta walka z obcym nam systemem i sposobem myślenia budzą mój szacunek i podziw.
Jest jednak jeszcze druga strona obecnej burzy. Odciąga ona uwagę od o wiele ważniejszych dla nas wszystkich spraw dziejących się tu i teraz:
reforma służby zdrowia, szkolnictwa, problem mamienia przez działaczy związkowych róznych grup zawodowych opowieściami o krzywdach jakie ich dotkną w razie przyjęcia jakiejś zmiany, kryzys finansowy, sensowna pomoc najsłabszym itd, itd.
Walczący o prawo i sprawiedliwość jednak wolą dokładać do tego wszystkiego smutna zabawę w złośliwe dzieciaki przedszkolne i na siłe w to wciągają możliwie wielu nawet myślących ludzi, w tym i tych z własnego obozu.
Nie dawajmy się. Niech się sami bawią jak chcą. Bądźmy mądrzejsi i nie upewniajmy ich, że głupi naród to kupi.
Bo na szczęście kupic nie chce.
74
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (61)