W sobotę około 23 nagle „zepsuł się” telewizor albo stacja nadawcza. A w niedzielę rano okazało się, że nieczynny jest telefon. Na wszelki wypadek włączyliśmy telewizor i na ekranie ukazał się śmiertelnie powazny Gen. Jaruzelski oznajmiający że własnie znajdujemy się w stanie wojennym...!
W drodze do miejsca pracy gdzie byliśmy umówieni z zespołem, dwukrotnie byłam legitymowana przez patrole wojskowe, mijały mnie też czołgi. Wszystko to jednak robiło wrażenie marnej inscenizacji.
Wrażenie kiepskiego przygotowania do stanu wojennego pogłębiały takie fakty jak kompletne odcięcie od telefonów nawet komisariatów MO, co właściwie odcinało od jakiejkolwiek interwencji w przypadku np. pożaru, czy awarii gazu no i najważniejsze: kłopoty z wezwaniem pogotowia. Pamiętam kompletne ogłupienie członków PZPR i to na wszystkich szczeblach (wrócili na swoje miejsce chyba w początkach stycznie 1982), dla których cała sprawa przejmowania władzy przez komisarzy wojskowych itd. była całkowicie niezrozumiałe. W rezultacie stwarzało to wrażenie, że naprawdę była to decyzja tylko wojska reprezentowanego przez Jaruzelskiego, i to decyzja nagła
O stanie wojennym można mówić róznie, Można zwracac uwagę na internowanie, pałowanie, gazowanie itd. ale z mojej pozycji najgorsze była bezradność wobec niemozności wezwania pomocy medycznej. Na terenie naszej pracy mieszkało wielu ludzi starych, ciężko nieraz doświadczonych przez okupantów, śmiertelnie przerażeni p[perspektywą wojny. To oni najczęściej cierpieli najciężej i czasem umierali. Napady, kradzieże i rozróby pijackie niestety zdarzały się a unieruchomiana milicja nie powiadamiana o napadach nie interweniowała.
To co wydaje mi się ważne to dowody solidarności z ludźmi w potrzebie. Fakem jest, że do naszego zespołu, mimo, że nasza działalność została oficjalnie zawieszona zgłosiła się pokaźna armia ludzi, chętnych do właczenia się w akcje pomocowe. Niedługo mielismy liczne pielęgniarki, lekarzy, farmaceutów itp., którzy na każde zapotrzebowanie byli osiagalni .
Dosyć nieoczekiwanie przekonaliśmy się wtedy, że nasza praca prowadzona na paru lat w kontakcie z mieszkańcami miała sens... Niestety,w następnym roku nasz program zlikwidowano...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)