PeeF PeeF
89
BLOG

Po ptokach

PeeF PeeF Rozmaitości Obserwuj notkę 4

Anatol nie miał nic przeciw ptaszkom. Co prawda, nic a nic się na nich nie znał, ale przynajmniej orła od reszty odróżniał. I to mu wystarczało. Zresztą, te wszystkie zachwyty nad sikorkami, jaskółkami, przepiórkami jako swoistą segregację rasową traktował, że niby kolorowe to lepsze, że głos mają to cenniejsze. Jak to tak? Jedne karmić, a drugie odganiać, bo zbyt pospolite, bo ich za dużo w porównaniu. Nie, w tym podejściu kryła się jakaś niepoprawność polityczna i Anatol do atlasu bał się zajrzeć, by się za jakimś dzięciołem czy perkozem nie opowiedzieć tylko dlatego, że mu dobrze z czubem lub kolorową czapeczką było.

Nie szata zdobi człowieka, powtarzał sobie przez park idąc, do ZOO nie zaglądając, na wystawy rasowych papug nie wpadając, a nawet na gołębiarzy z dystansem patrząc. Nie ucieszyłby go wróbel w garści, nie mówiąc już o gołębiach na dachu, które obchodził z daleka, bo też one go nie za bardzo obchodziły. Tak, Anatol nie bratał się zbytnio z tymi braćmi mniejszymi, nie chciał się dać brać – jak one – na plewy. Nie był ptakiem, więc też powodu nie widział by miał się między wrony pchać.

A jednak czasami jego obojętny stosunek gdzieś ulatywał... I oto był jak uskrzydlony... A to petycję podpisał, na wiecu krzyknął coś, pod Sejm doszedł. Anatol bowiem nie lubił zbytnio ptaków, ale przede wszystkim nie znosił ptasich móżdżków.

PeeF
O mnie PeeF

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości