Tytuł po części za niezalezna.pl, a po części iście symbolicznie podsumowujący upośledzoną kompleksami percepcję polskiego dziennikarstwa. Chciałbym, żeby było ono polskie w sensie konkretne, proste i prawdziwe w Imię Jego. Zanim więc przejdziemy do komentarza, który stał się już NIEZBĘDNY, bo po forach krążą oczywiście informacje rzetelne, ale wciąż mało oficjalne i niespójne, wprowadzamy czytelnika dokładnie w "temat" w stylu kolejnego remake...A jeszcze ważna sprawa - 14 maja TVP 2 wyemitowała film dokumentalny "Chodorkowski". Warto go obejrzeć, by w końcu nie nadużywać słów Rosja i Rosjanin, na czym zależy głównie tym, którzy myślą jewrobiegunowo i jewropejsko, w odróżnieniu do nas, kierujących się PRAWDĄ, myślących po europejsku i chrześcijańsku. Co oznaczają te dwa jewrookreślenia doskonale w sensie "zawiłego posłannictwa" tłumaczy jeden z bohaterów naszego komentarza, podopieczny Fundacji im. Stefana Batorego, obecnie Minister Spraw Wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz w "Widmie Europy wielobiegunowej" (http://www.batory.org.pl/upload/files/pdf/Widmo_Europy.pdf)
W latach 1904-1907 kilku ludzi, o których już dziś nikt nic nie pamięta (dlatego należałoby po chrześcijańsku "przywrócić ich do życia" - nazwiemy ich PIONIERAMI BIOTECHNOLOGII) opracowała przełomową dla chemii przemysłowej metodę efektywnego otrzymywania ACETONu (jakież symboliczne podobieństwo do ACRONu) poprzez fermentację (oddychanie beztlenowe) bakterii Clostridium acetobutylicum. Pewien urodzony w Rosji chemik Chaim Weizmann, który nigdy o sobie nie mówił Rosjanin, nazywany przez niektórych także brytyjskim naukowcem, bo tam ulokował patent (Weizmann C (1915) „Improvements in the bacterial fermentation of carbohydrates and in bacterial cultures for the same” British patent 4845.), a przez zdecydowaną większość znany jako pierwszy prezydentem Izraela i przywódca ruchu syjonistycznego, PRZEJMUJE w prosty i skuteczny sposób badania laboratoryjne technologii produkcji niezwykle ważnego ROZPUSZCZALNIKA i PREKURSORA do produkcji kordytu - prochu bezdymnego. I tak od 1915r. to on jest wynalazcą (bo zarejestrował patent), niektórzy wspominają, że rozwinął i opisał mocno metodę, będąc wykładowcą Uniwersytetu w Manchesterze. Wykorzystuje I Wojnę Światową do bogacenia się w sferze produkcji zbrojeniowej na kontraktach rządowych i do realizacji idei zbudowania państwa Izrael w Palestynie w tle zawieruchy wojennej i sojuszy z rdzennymi Arabami. Tyle tytułem wstępu...
Zacytujmy teraz za http://niezalezna.pl/41351-abw-wiedziala-o-dzialaniach-rosjan artykuł Wojciecha Kamińskiego z Gazety Polskiej Codziennie: "Jan Krzysztof Bielecki otrzymał materiały firmy Acron, która chciała przejąć największe w Polsce zakłady przemysłu chemicznego Azoty. Przekazał mu je były prezydent Aleksander Kwaśniewski, który lobbował na rzecz tej rosyjskiej firmy. – O tym powinno wiedzieć ABW i sporządzić odpowiednie dokumenty – mówi były wiceminister skarbu, poseł PiS‑u Dawid Jackiewicz. Jan Krzysztof Bielecki, doradca premiera Donalda Tuska, sam przyznał, że dostał dokumenty od rosyjskiego Acronu.
„Aleksander Kwaśniewski rozmawiał ze mną prywatnie, zaprosił mnie do siebie, rozmawialiśmy w cztery oczy […], dał mi prezentację tej rosyjskiej firmy, która przekonywała o korzyściach inwestycji w Polsce” – powiedział w rozmowie w Polskim Radiu. (Uczynił to dopiero, kiedy dziennikarz przypomniał mu, że o spotkaniu w sprawie firmy Acron poinformował Kwaśniewski).
Bielecki zaraz zapewnił, że na tym się skończyło i że na rzecz żadnej firmy nie lobbował. „Byłoby to niestosowne” – oświadczył. W obronę Bieleckiego wziął nowy minister spraw wewnętrznych i koordynator służb specjalnych Bartłomiej Sienkiewicz. W radiu RMF powiedział, że „wydaje” się mu, iż nie ma dowodów na to, by doradca Tuska lobbował na rzecz Acronu, oraz aby notatkę w tej sprawie dla szefa rządu sporządził odchodzący szef ABW Krzysztof Bondaryk. Chwilę później Sienkiewicz był już bardziej kategoryczny. Zapewnił, że taka notatka nie istnieje. Były wiceminister skarbu Dawid Jackiewicz przypomina, że kiedy w ubiegłym roku Acron chciał kupić 66 proc. akcji Azotów Tarnów, Ministerstwo Skarbu Państwa nie wyraziło na to zgody. Minister skarbu Mikołaj Budzanowski argumentował, że byłoby to wrogie przejęcie ze strony Rosjan. Powoływał się na ostrzeżenia ze strony ABW, że sprzedaż Rosjanom tarnowskiej fabryki zagrażałaby bezpieczeństwu energetycznemu i gospodarczemu Polski. „Codzienna” zapytała rzecznika Agencji, czy zbierała informacje na temat potencjalnych nabywców Azotów oraz czy miała wiedzę o spotkaniu premiera Donalda Tuska i jego doradcy Jana Krzysztofa Bieleckiego z Aleksandrem Kwaśniewskim ws. kupna przez Acron Azotów? Otrzymaliśmy jedynie odpowiedź: „Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wykonuje zadania w sferze bezpieczeństwa ekonomicznego kraju zgodnie ze swoimi kompetencjami”."
DOWIADUJEMY się, że WSZYSCY pracują dla ... Rosjan, a przecież wszyscy pracują dla kogoś ZUPEŁNIE innego i kto reprezentuje interesy ZUPEŁNIE innego kraju, a jak mówią narodu. Kogoś kto posiada obywatelstwo Izraela, mieszka w Szwajcarii, dokąd wysysane są kapitały z Rosji, udziela się narodowi i robi karierę "wybranego" na miarę właśnie Chaima Weizmanna!
Oczywiście zauważamy i ten artykuł z numeru 500 30.04.2013 "Codziennej" autorstwa Tadeusza Święchowicza pod niestety znamiennym tytułem "Rosyjskie polowanie na grafen", chociaż dr Zygmunt Łuczyński z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych w konkretnym wywiadzie, kieruje rozmowę w zupełnie inną stronę...
"W ubiegłym roku Instytut Technologii chciał utworzyć z Azotami i kilkoma instytucjami naukowymi konsorcjum w sprawie grafenu. Projekt ten został jednak odrzucony przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które ma wspierać finansowo projekty badawcze. Zdaniem szefa ITME odrzucenie tego projektu było rażącym błędem. – Kompletną patologią jest to, że recenzenci, którzy oceniają projekty, są anonimowi, a więc bezkarni. Jeden z recenzentów bardzo nisko ocenił ekonomiczną opłacalność tego projektu, co wskazuje na to, że nie miał pojęcia, na jaki temat się wypowiada – uważa Zygmunt Łuczyński. Ale dodaje, że mimo tej decyzji Tarnów nie zmienił zdania. Projekt jest realizowany w ramach umowy dwustronnej i finansowany w całości przez tarnowskie zakłady. Są one jedynym partnerem ITME w pracach nad wdrożeniem przemysłowej produkcji grafenu."
DOWIADUJEMY się, że piąta kolumna w polskich instytucjach ROZDZIELAJĄCYCH FUNDUSZE UE, rozbija ambitne epokowe przedsięwzięcia. Nie tylko Pan dr Łuczyński się o tym przekonuje, ale ja sam także, kiedy proponuję w projekcie prostą niekonwencjonalną produkcję żelazostopów chromowych, niklowych, tytanowych czy wolframowych nie angażującą mediów i wielkich pieców w oparciu o krajowe zasoby rud. Przekonują się setki innych ogłupianych tysiącem reklam innowacyjnej gospodarki i funduszy europejskich, otrzymując odpowiedź typu: "owszem dobre, ciekawe, ale za ryzykowne, bo nie znamy się i nie znamy wszystkich szczegółów".
Niektórym coś w mądrej masie udaje się "wycisnąć" i wdrażać w niewspółmiernie ciężkich warunkach, jak mojej ukochanej i obiektywnie wysokopoziomowej Politechnice Wrocławskiej, która ma już swoje 20letnie doświadczenie w tej materii "wyciskania", owocujące mozolnym rozwojem nie tylko jej czcigodnych podwoi, ale i całego regionu.
Politechnika Wrocławska informuje: "Zespół naukowców Politechniki Wrocławskiej pod kierunkiem prof. Krzysztofa Abramskiego otrzymał grant naukowy programu GRAF-TECH w wysokości jednego miliona euro. Program jest realizowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Od roku zespół naukowców Politechniki Wrocławskiej w grupie prof. Krzysztofa Abramskiego prowadzi badania nad nowym, bardzo "modnym" materiałem - grafenem. Grafen jest materiałem, który prawdopodobnie zrewolucjonizuje wiele dziedzin życia: wyniki dotychczasowych eksperymentów pokazują, że ta alotropowa forma węgla może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości elektroniki. Grafen może zastąpić krzem jako materiał do budowy procesorów. O wadze badań nad nim świadczy chociażby fakt, że w 2010 r. Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki wręczono Andriejowi Gejmowi i Konstantinowi Nowosiełowi, dwóm rosyjskim naukowcom, zajmującym się badaniami nad grafenem. Wrocławski zespół badawczy wykorzystuje grafen do budowy laserów emitujących bardzo krótkie impulsy światła (o czasie trwania femtosekund). Już teraz naukowcy mogą pochwalić się sporymi osiągnięciami w tej dziedzinie: tylko w tym roku opublikowano 8 artykułów w renomowanych pismach naukowych oraz kilkoma unikalnymi na skalę światowa wynikami badawczymi nad grafenem. W ostatnich miesiącach zespół badawczy nawiązał współpracę z Instytutem Technologii Materiałów Elektronicznych (ITME) w Warszawie (jeden z najlepszych ośrodków na świecie produkujących grafen), w ramach której złożono aplikację o grant w programie GRAF-TECH Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Niespełna dwa tygodnie temu miało miejsce rozstrzygnięcie konkursu i wspólny projekt naukowców z Politechniki Wrocławskiej został zakwalifikowany do finansowania (na kwotę ok. 1 mln euro). Łącznie w ramach konkursu przyznano dofinansowanie dla 12 projektów naukowych. Projekt badań nad grafenem jest jedynym takim projektem na Politechnice Wrocławskiej. iTME jest obecnie jedyną jednostką w kraju potrafiącą produkować grafen oraz pierwszą grupą w Polsce, która ten grafen wykorzystała w praktyce. Jak na razie zespół badawczy jest jedynym w kraju i jednym z nielicznych na świecie, który zbudował laser z wykorzystaniem grafenu. Już wcześniej zespół badawczy otrzymał dofinansowanie z Narodowego Centrum Nauki na badanie własności optycznych grafenu na kwotę ok. 620 tys. zł (projekt rozpoczął się w sierpniu 2012 r.)."
NIEBYWAŁY SUKCES! Udało się "wyprosić" w sumie 1,15 mln EUR na przyszła produkcję...no właśnie czego? A choćby DZIAŁ LASEROWYCH, którymi będziemy strącać nie tylko jakieś tam duperelowate rakiety uzbrojone w głowice, ale także i obiekty zagrażające nam z kosmosu! Co znaczy ta suma wie, każdy inżynier/wynalazca, nie mówiąc o tych, którzy nie wiedzieliby jak ją "dzielić" przy remoncie byle jakiej jezdni. Ale są tacy "szczęśliwcy", których reprezentanci Państwa Polskiego obdarowują, jak w ślepej miłości, albo raczej, posługując się retoryką Jerzego Urbana, jak w miłości opartej na "wydymaniu". Prezydent Komorowski wydaje 12 mld PLN na wieloletnie zakupy ZŁOMU TECHNOLOGICZNEGO, bowiem zarówno Stany Zjednoczone, Niemcy i zapewne Izrael, przeprowadzają zaawansowane próby z działami laserowymi do obrony przeciwrakietowej, nie mówiąc o ich zastosowaniu szturmowym, i w nie tak zaawansowanej technologii, jaką mogą osiągnąć polskie instytuty, opierając się na grafenie! On sprawiedliwy wśród narodów i grupa jego doradców z Bnai Brith wiedzą lepiej, co w Polin jest potrzebne.
Gazeta Wyborcza z dnia 12.04.2013 informuje o "sukcesach": "Budowę systemu obrony przed rakietami krótkiego i średniego zasięgu ma umożliwić ustawa podpisana przez prezydenta w piątek na terenie stacji radarowej w Szypliszkach, na Suwalszczyźnie. Na ten cel Polska chce wydać w najbliższych latach nawet 12 mld zł
- Nieprzypadkowo wybrałem to miejsce na podpisanie ustawy. Stąd najlepiej widać problemy, jakie stoją przed polską armią, ale i to, co udało jej się już osiągnąć - mówił Bronisław Komorowski podczas wizyty w 184. posterunku 8. Szczycieńskiego Batalionu Radiotechnicznego w Dziejmie Wielkiej pod Szypliszkami na Suwalszczyźnie. (...) Dzięki temu najważniejsze ośrodki wojskowe i administracyjne kraju mają zyskać ochronę przed rakietami średniego i krótkiego zasięgu. Umożliwić ją ma między innymi zakup baterii rakietowych Wisła, 11 baterii zestawów krótkiego zasięgu Narew, 77 samobieżnych zestawów przeciwlotniczych Poprad, 6 zestawów rakietowo-artyleryjskich Pilica oraz 152 wyrzutni i 486 rakiet Piorun. W ramach unowocześnienia obrony powietrznej wojsko zamierza też kupić mobilne stacje radiolokacyjne Soła i Bystra."
Piękne polskie nazwy dla tych wszystkich "rakietek", za którymi kryje się głównie w tym miejscu już przestarzała i złomowa technologia rodem z Izraela. Zachęcam ekspertów do dowiedzenia w komentarzach, że się mylę! Rafael by Wam tego nie wybaczył! Najlepsze jest to, i dlatego pozdrawiam w prawdzie i pokoju Jezusa redaktorówjewish.org.pl, że najrzetelniej opisują "swoich" ludzi ci, którzy są ZAWSZE, według micwy, z nich dumni i z ich prac dla wielkiego Izraela. Jednym z nich jest Wiaczesław Mosze Kantor- bohater naszych kreowanych zręcznie rosyjskich fobii, bohater Kwaśniewskiego i innych "sprawiedliwych", wreszcie być może przyszły bohater narodowy Izraela na miarę Chaima Weizmanna choćby za zdobycie grafenu, bo użytecznych idiotów na wojnę z Iranem już ma! (tu powinno padać pytanie, a jakie stanowisko w tej sprawie ma kojarzony z nim tylko w polskich sztandarowych mediach Władimir Putin ?!) Cytuję za szanowną redakcją jewish.org.pl, przechodząc do sedna:
"W poniedziałek rano w warszawskiej Synagodze im. Nożyków mogliśmy spotkać się z Mosze Kantorem, przewodniczącym Europejskiego Kongresu Żydów. Szef EJC przyjechał z jednodniową wizytą do Polski, by spotkać się w z prezydentem Lechem Kaczyńskim, szefem MSZ Radkiem Sikorskim, oraz byłym prezydentem Aleskandrem Kwaśniewskim, który przewodniczy obecnie Europejskiej Radzie ds. Tolerancji i Pojednania (w której zasiada także Kantor). Przy okazji odwiedził też warszawską społeczność żydowską. Później w Pałacu Prezydenckim rozmawiano głównie na trzy tematy: sprawy zagraniczne (kwestia zagrożenia irańskiego), upamiętnianie Holokaustu, oraz o restytucji mienia obywateli Rzeczpospolitej przed wybuchem II wojny światowej. W spotkaniu uczestniczyli m.in. Vivian Wineman i inni przedstawiciel Rady, Serge Cwajgenbaum i Raya Kalenova z Europejskiego Kongresu Żydów oraz Arie Zuckerman z Europejskiej Fundacji Żydowskiej. Polskie organizacje Żydowskie reprezentowali Piotr Kadlcik – przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce w Polsce, Monika Krawczyk, dyrektor Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego oraz Edward Odoner, przewodniczacy Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce.
Jak podkreślił Mosze Kantor podczas konferencji prasowej po spotkaniu w pałacu, kwestia irańska zajęła większą część rozmowy. - Wraz z Panem Prezydentem działamy w duchu solidarności - powiedział.
W trakcie spotkania, przedstawiciele Rady wysunęli kilka propozycji dotyczących upamiętnienia rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. 27 stycznia 2010 roku przypada 65. bowiem rocznica wyzwolenia obozu. Jest to również Dzień Pamięci o Holokauście ustanowiony przez ONZ.
Kwestię restytucji mienia poruszył Serge Cwajgenbaum, sekretarz generalny EJC. Prezydent Kaczyński wolał jednak wrócić do spraw restytucji w późniejszym terminie, na oddzielnym spotkaniu."
źródło: Kuba Wyszyński, EJC, inf.wł, KPRP http://www.jewish.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2444&Itemid=57
JAK WIDZIMY śp. Prezydent Lech Kaczyński nie dotrwał do "późniejszego terminu" przez pocałunki śmierci "smoleńskiej brzozy", która "oddając ukłon" urwała skrzydło samolotu, tak pieczołowicie wyeksponowane w telewizji Life News niejakiego Aleksieja Mordaszowa. Istny ekstremizm i do tego nielegalny! Jednak prawdy nie da się wykreować i choć Goebbels był przekonany i przekonywał, że jest ona tylko kwestią ilości powtórzeń fałszu, wiemy jak skończył - sam PRAWDY po prostu już nie dostrzegał. http://anatomia.wybuchu.salon24.pl/506548,zespol-smolenski-mocny-dowod-na-caly-szereg-wybuchow
"Europejski Kongres Żydów (EJC) wybrał dziś nowego przewodniczącego. 87 członków z 40 państw zadecydowało, że zostanie nim Wiaczesław (Mosze) Kantor, 53-letni rosyjski milioner, z wykształcenia inżynier rakietowy, który przez ostatnie dwa lata był szefem Rosyjskiego Kongresu Żydów. Jego jedynym konkurentem w wyścigu o stanowisko był Pierre Besnainou, dotychczasowy przedwodniczący EJC. Kongres miał dość burzliwy przebieg. Poza wyborami nowych władz, mówiło się też dużo o wzroście antysemityzmu w krajach europejskich, o groźbie irańskiej i o bezpieczeństwie Żydów na ulicach Europy. Obecny na kongresie Piotr Kadlcik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP został wybrany członkiem komitetu wykonawczego EJC. Przez większość gazet i agencji wybory były traktowana jako rozgrywka Wschód kontra Zachód. (...) Drugim delegatem na Kongres z prawem głosu była Róża Król, Przewodnicząca Komisji Rewizyjnej TSKŻ i Członek Rady Związku. W wyborach jako obserwatorzy uczestniczyli również - Dyrektor Teatru Żydowskiego Szymon Szurmiej Oraz Edward Odoner - członek Zarządu TSKŻ."
Patrząc na to wszystko, zastanawiam się, czy już mnie naznaczono "antysemitą", czy dopiero jest to przede mną, zwłaszcza że nie dam się skłócić z braćmi prawosławnymi? Formy dyskryminacji przyjmuję już bez bólu, jak TV Trwam, ale będąc prawdopodobnie potomkiem króla Saula, nie chciałbym wpaść przez przypadek w micwotowe rytuały wyznaczone Amalekitom ;), tylko dlatego, że nie zgadzam się na narodowo-socjalistyczny faszyzm w Polsce i w ogóle Europie w wydaniu izraelskim. Dlaczego nie pasuje już Żydom życie razem w wymarzonym przez wieki Izraelu tzn. w jednym państwie? Odpowiedź ma naturę religijną w micwot ase i micwot lo taase, ale i kulturową w opluwaniu wszystkiego co lepsze i polskie, o czym przekonała się na własnej skórze Agnieszka Radwańska.
Viatcheslav Moshe Kantor, absolwent Moskiewskiego Instytutu Lotniczego, a obecnie izraelski dobroczynny obywatel Kantor Centre for the Study of Contemporary European Jewry at Tel Aviv University zapewne postara się o to, jak w przypadku Rafała Ziemkiewicza z tygodnika dorzeczy.pl. http://www.richestrussian.com/501-1000/viatcheslav-moshe-kantor/


Komentarze
Pokaż komentarze (13)