Zebe Zebe
32
BLOG

...a pies ??? A Pies wam mordę lizał !

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 9

 

Mamy nowy, ciekawy  produkt opcyjny, który do swojej oferty w ostatnim czasie dodał  Deutsche Bank.
 
Czerwoną lampkę powinien zaświecić  już sam fakt, że jest on skierowany zarówno dla importerów jak i eksporterów.
 
Zobaczmy jak ten nowy „łańcuszek szczęścia”  działa :
 
 Przykład:
 
Mamy na rynku kurs EUR/PLN wynoszący 4,40. Eksporterowi wygasa w ciągu miesiąca wystawiona opcja Call 3,90, na wykonanie której eksporter nie ma waluty.
Czyli eksporter musi kupić walutę na rynku po 4,40 by odsprzedać ja do banku pod wystawione opcje Call i otrzymać kurs sprzedaży 3,90. Czyli poniesienie straty 50 groszy w stosunku do 1 EURO. Bank proponuje zamiast tego następującą operację - nazwaną swap warunkowy.
 
Polega ona na tym, że eksporter zamiast na rynku, kupuje od Deutsche Bank opcję Call 3,90 ważną jeden miesiąc, która daje prawo przedsiębiorcy kupić od DB euro po kursie 3,90. Może on zatem kupić euro po 3,90 i od razu podstawić do banku na rozliczenie starych wystawionych opcji Call.
 
Gdyby konstrukcja produktu kończyła się w tym momencie, okazałoby się, że bank dał przedsiębiorstwu w prezencie 50 groszy. Jak się jednak okazuje, to dopiero początek zawiłej konstrukcji nowego produktu .
 
W zamian  za prawo kupna euro po 3,90 eksporter zobowiązany jest wystawić ważną przez rok opcję Call 3,90, której odbiorcą będzie właśnie Deutsche Bank.
To jednak nie wszystko. Jest to bowiem opcja barierowa, która uaktywni się dopiero wtedy, gdy kurs EUR/PLN osiągnie poziom 4,60.
 
 Jeśli w ciągu roku kurs euro nie przekroczy 4,60, eksporter nie będzie musiał sprzedawać z powrotem do banku euro po kursie 3,90, gdyż wystawiona przez niego ta nowa roczna opcja Call 3,90 zniknie - wcale się nie aktywując. Innymi słowy eksporter kupuje walutę po kursie 3,90 po to by w najgorszym razie ponownie sprzedać za rok to euro po tym samym kursie 3,90.
 
 Problem jednak w tym, za ile przedsiębiorstwo takie (w przypadku osiągnięcia przez EURPLN poziomu 4,60 i uaktywnienia opcji) będzie musiało za rok kupić to euro na rynku by sprzedać je DB za 3,90 ?
 
Mamy zatem do czynienia z kolejną spekulacją. Tym razem jednak nie spekulacją przedsiębiorstw, ale banku, który kupuje taką roczną opcję Call 3,90.
 
Tak więc mamy pierwszy element „łańcuszka szczęścia”. Eksporter dostaje coś za darmo, a bank ma kupionego tanio od eksportera Call 3,90 oraz ochronę udzieloną przez eksportera przed wzrostem kursu powyżej 4,60. Mając coś takiego w portfelu bank może teraz sprowadzić swoje ryzyko do zera.
 
 Idzie na rynek międzybankowy i sprzedaje opcję Call 3.70, za którą dostanie więcej niż zapłacił eksporterowi. W efekcie Deutsche Bank, który posiada udzieloną przez eksportera ochronę przez wzrostem kursu EUR/PLN, może śmiało grać na umocnienie złotego poprzez kupno opcji Put albo zwyczajnie sprzedając walutę i kupując złotego.
 
Do gry na umocnienie złotego przyłączyć się mogą również inne banki, które kupiły od Deutsche Bank wspomniane wcześniej  opcje Call – doskonałe zabezpieczenie przed wzrostem kursu EUR/PLN. Dopóki kurs euro nie spadnie poniżej 3,90, zarobek nie jest duży.
 
Jeżeli jednak kurs EUR/PLN spadnie poniżej 3,90, zyski takiego banku rosną bardzo gwałtownie.


„Mamy trzech uczestników łańcuszka i wszyscy zarabiają?
Nie! Zarabiają tylko i wyłącznie banki.
 
Eksporter nie zarabia, gdyż w razie spadku kursu EUR/PLN poniżej 3,90 pozostaje bez zabezpieczenia i ponosi straty na eksporcie!
 
 Jest jednak jeszcze jeden przegrany. Zabezpieczone bowiem przed wzrostem kursu EUR/PLN banki będą bezkarnie sprzedawać walutę na termin , do których zakupu aż palą się importerzy chcący tanio kupić walutę.
 
Jedni kupią zwyczajnie duże nominały . Inni kupią ... no właśnie i dochodzimy do sedna - inni kupią ten sam produkt czyli kupia Call głęboko w pieniądzu i sfinansują to sprzedając opcję Call równie głęboko w pieniądzu.
 
Specjaliści od inżynierii finansowej pracujący w bankach inwestycyjnych natychmiast zamienią to w syntetyczny forward na rynku i mamy zamknięte kółeczko.



Kto zatem poniesie konsekwencje kolejnego „łańcuszka szczęścia?
 
Z pewnością nie banki. Jeżeli bowiem kurs euro przebije w górę poziom 4,60 może pojawić się katastrofa. Eksporterzy i importerzy będą musieli sprzedawać walutę bankom po kursie 3,90. I choć obie te grupy przedsiębiorstw stracą ponownie ogromne pieniądze, ciekawym jest fakt, że banki na tym nie zarobią.
 
Zupełnie inna sytuacja będzie miała miejsce jeżeli kurs EUR/PLN znajdzie się poniżej poziomu 3,90 – wtedy banki zarobią krocie.
 
Jeżeli zatem banki mogą zarobić krocie, należy być pewnym, że z takiej możliwości nie zrezygnują, choćby mieli rynkowi „pomóc” zejść poniżej wspomnianego poziomu 3,90 zł za euro.
 
No a na sam koniec należałoby zapytać:
 
A pies ???... A pies wam mordę lizał !

Za bankier.pl (Radosław Jadczak)

Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka