Jedną z najsłynniejszych bojówek komunistów był Ruch Lewicy Rewolucyjnej (MIR). Bandyci z MIR w akcjach sabotażowych wysadzali trakcje enegretyczne, podkładali bomby, napadali na banki i porywali ludzi.
Jak pisał mieszkający pół wieku w Chile ksiądz Michał Poradowski: "Tym terrorystycznym bandom często przewodzili młodzi ludzie pochodzący ze znanych chilijskich rodzin dotkniętych dżumą marksistowską. Na przykład córka rektora Uniwersytetu Katolickiego w Santiago, który sam był komunistą (…) organizowała i uczestniczyła z bronią w ręku w zamachach na »kapitalistyczne« banki".
Do dnia dzisiejszego nie udało się ustalić pełnej liczby ofiar lewicowych organizacji paramilitarnych w rodzaju MIR.
Liczba przerzuconej broni palnej z Kuby wynosiła co najmniej 30 tysięcy. (Armia chilijska liczyła w 1973 roku 26 tysięcy żołnierzy). Broń przewoziły państwowe linie lotnicze LAN, na pokładzie których znajdować miał się ładunek cygar z Kuby.
11 września 1973 r. wojsko zajęło większość rozgłośni radiowych i telewizyjnych, zlikwidowało magazyny broni, internowało komunistycznych bojówkarzy oraz działaczy komunistycznej partii z Luisem Corvalanem na czele.
Pinochet poprosił prezydenta, by ten wraz z rodziną opuścił kraj.
Allende nie był już jednak zdolny do żadnych decyzji. Usadowił się w biurach prezydenckich w La Moneda w asyście ok. 60 ochroniarzy z GAP oraz kilku funkcjonariuszy Servicio de Investigaciones.
Zdając sobie sprawę, że nie jest już w stanie wpłynąć na cokolwiek, mając świadomość ruiny, do której jego rządy doprowadziły kraj oraz mając pewność zdemaskowania swoich kontaktów , popełnił samobójstwo.
Pinochet mówił : "Gdybyśmy wtedy nie wkroczyli, Chile przestałoby istnieć jako państwo, a komunistyczna pożoga rozprzestrzeniłaby się na cały kontynent. Rosjanie tylko zacierali ręce. Zapłaciliśmy za to ogromną cenę. Wystarczy, że zginie chociażby jeden człowiek, to już cena jest zbyt wysoka. (…) Stanęliśmy przed klasycznym wyborem mniejszego zła; ratowaliśmy kraj, ratowaliśmy byt i przyszłość kilkunastu milionów Chilijczyków. (…) Na kilka miesięcy przed zamachem stanu nawet życzliwe Allende media krytykowały armię za bezczynność. (…) Robiliśmy wszystko, by problem rozwiązać na drodze rokowań, ale Allende działał jak szaleniec".
C.D.N.


Komentarze
Pokaż komentarze