Był to początek lat 90- tych ubiegłego stulecia. Sachs i Balcerowicz przekazywali nam, jakie to życie jest proste i logiczne. Jaki to w nas drzemie potencjał.
Wałęsą wprowadzał na s w nowe obszary „japoniopodobne”, ktoś tam wcześniej mówiło ciepłych bułeczkach o dwunastej w nocy.
Mądre głowy na szkoleniach mówiły mi, że jak kopalnie padną, to można będzie pod ziemią pieczarki hodować, bo to się opłaci. Wszyscy byliśmy ekonomistami na spotkaniach w rodzinie i w planach na przyszłość.
Bierzcie przyszłość w swoje ręce – nawoływał ekonomista Wałęsa. Jedni kupowali telewizory, auta w „systemie argentyńskim”, inni hodowali po piwnicach grzyby na kosmetyki.
Wpłacali własne oszczędności, bo poczuli się kapitalistami, ba poczuli się biznesmenami. Kto i jak na czym wyszedł, to wiemy. Nauczyliśmy się kapitalizmu. Nauczyliśmy się wolnego rynku i chyba trochę zmądrzeliśmy.
Dziś już mało kto nabierze się na „piramidkę” ekonomiczną.
No ale dziś jesteśmy znowu poddani eksperymentowi.
Eksperymentowi politycznemu.
To dziś stosuje się wobec nas kolejny eksperyment,
z którego tym razem powinniśmy wyjść z korzyścią.
„Tylko głupiec myli się dwa razy”, jak mówi chińskie przysłowie.
Czy damy się nabrać na kolejną piramidkę,
tym razem polityczną ?
Czy uwierzymy, że jest wspaniale ?
P.S.
Skąd tytuł notki ?
Tytuł notki tu nie ma nic dorzeczy. Po prostu chciałem pisać o czymś innym, ale jakoś tak palce pobiegły same po klawiaturze.
O gwoździu w następnej notce.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)