Tak od paru dni zastanawiam się nad tym, jak zabezpieczymy się przed ewentualnymi atakami terrorystycznymi w czasie Euro 2012.
Nakłady na wojsko i policję spadają. Jakość wyposażenia naszych służb obnażono na przykładzie Afganistanu. Rząd działa ewidentnie po omacku. Reaguje dopiero wtedy, gdy mu się pokaże "czarno na białym".
No i dziś czytam:
Eksperci nie mają wątpliwości, że Polsce grożą ataki ze strony islamskich ekstremistów - pisze dziennik "Polska". Ich zdaniem poziom zagrożenia zamachem w Polsce będzie wzrastał, a jego kulminacja nastąpi w 2012 roku, gdy nasz kraj będzie gospodarzem Mistrzostw Europy w piłce nożnej.
Doktor Ryszard Machnikowski, kierownik Centrum Studiów i Prognoz Strategicznych Wyższej Szkoły Studiów Międzynarodowych w Łodzi uważa, że zakres ochrony kontrterrorystycznej w naszym kraju jest dalece niewystarczający i nieadekwatny do rosnącego poziomu zagrożenia.
Ekspert twierdzi, że zamachu terrorystycznego w naszym kraju może dokonać grupa przybyła z zewnątrz, lecz wspierana przez członków komórek terrorystycznych przebywających w kraju, w tym także obywateli polskich.
Zdaniem doktora Machnikowskiego Polska jest postrzegana przez islamistów jako miejsce, w którym można relatywnie łatwo operować ze względu na korupcję ułatwiającą działanie oraz niski poziom przygotowania instytucjonalnego wobec zagrożenia terrorystycznego.
"Polska"/IAR/kl/kry
Oby budowane stadiony nie stały się warowniami, bo nad resztą nie będziemy w stanie zapanować.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)