Wczoraj w dzienniku "Polska" pojawiła się informacja, że Lech Kaczyński chciał, by Donald Tusk w ostatniej chwili odwołał planowaną w związku z rocznicą 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej wizytę Władimira Putina w Polsce. Powodem miała być nasilająca się kampania antypolska w rosyjskich mediach.
W Radiu ZET Sławomir Nowak potwierdził, że rozmowa taka odbyła się telefonicznie w niedzielę 30 sierpnia, w drodze powrotnej premiera z chrzcin wnuka. Premier poinformował o tym swoich współpracowników następnego dnia podczas spotkania ws. przygotowań obchodów.
Szef gabinetu politycznego przekonuje jednak, że premier poinformował jedynie o fakcie odbycia rozmowy nie wchodząc w szczegóły. - Wiedzieliśmy czego może dotyczyć rozmowa, bo znamy poglądy Jarosława Kaczyńskiego na sprawę - stwierdził Nowak.
Dopytywany przez Monikę Olejnik, czy na podstawie poglądów brata może wyrobić sobie zdanie o opinii prezydenta, Nowak stwierdził, że łączenie faktów jest cechą ludzi inteligentnych, a następnie odmówił odpowiedzi na kolejne pytania, stwierdzając, że są to rozmowy między najważniejszymi osobami w państwie i nie czuje się upoważniony do informowania o tym.
Uczestniczący w spotkaniu Radosław Sikorski powiedział dzisiaj "Polsce", że nie był zdziwiony, gdy dowiedział się o żądaniach ze strony prezydenta,również dodając, że nic więcej na ten temat nie powie.
Za onet.pl


Komentarze
Pokaż komentarze (6)