Są pierwsze, międzynarodowe reakcje w temacie planowanego deficytu budżetowego na rok 2010. Dziś giełda poleciała na łeb ,na szyję.
Katastrofalne zachowanie giełdy uzupełnia się z rynkiem walutowym. Od rana złoty tracił na wartości (1.47 proc. do euro, dziś giełda " zjadła" 9 dni "umacniania" się złotego) , a przyczyn tego spadku było aż nazbyt wiele.
Po pierwsze echem odbijał się wczorajszy nieudany przetarg rządowych obligacji, który pokazał, że obawy o przyszłoroczny deficyt nie są niczym abstrakcyjnym i realnie oddziałują na kondycję złotego.
Po drugie z rana agencja Reuters podała, że agencja raitingowa Standard and Poors uważa, że „polski system bankowy stoi w obliczu rosnącego ryzyka kredytowego”.
Komentarz ministra Rostowskiego:
Większy deficyt może mieć przejściowy, negatywny wpływ na rynek złotego i obligacji, ale nie powinien być on znaczący.
To nie jest jakiś bardzo znaczący efekt, przyjmuję to z dużą dozą spokoju. Nie powinno to znacząco wpływać na rentowności, choć w jakiejś mierze wpływ może być
Myślę, że eksperci BNP Paribas się pomylą. Jakiś przejściowy efekt może mieć miejsce, myślę, że nie będzie znaczący .
Teraz złoty jest znacznie silniejszy niż w I kwartale roku, kiedy taki ruch byłby niebezpieczny.
za PAP
W czwartkowej rekomendacji BNP Paribas napisał, że inwestorzy powinni sprzedać polskie obligacje rządowe z powodu bardzo niebezpiecznej perspektywy fiskalnej.
Donaldzie Tusku i ministrze Rostowski, nie idzcie tą drogą... (cytat z klasyka)


Komentarze
Pokaż komentarze (12)