Day 36, tak na Wyspach określa się 36 kolejkę ligową Premiership. O ile większość kibiców w Polsce i na świecie fascynuje się walką o mistrzostwo Anglii, to mnie z wiadomych powodów interesuje walka o utrzymanie w Premiership. Wczoraj to właśnie West Ham w dramatycznych okolicznościach zapewnił sobie praktycznie pobyt w tej klasie rozgrywkowej na kolejny sezon wygrywając na Upton Park z Wigan 3:2. Ale nie tylko sobie Młoty zawdzięczają to prawie pewne utrzymanie.
Pomógł im Sunderland, wygrywając w Hull 1:0. Gospodarze nie wykorzystali w tym meczu rzutu karnego (Bullard - były zawodnik WHU), a oba zespołu kończyły mecz w „10”. Po tej porażce Hull zostało praktycznie zdegradowane do Championship wraz z wcześniej zdegradowanym zespołem Portsmouth.
Na placu boju pozostał jeszcze teoretycznie zespół beniaminka z Burnley, który dziś rozegra mecz u siebie z Liverpoolem. Gospodarze, by się utrzymać, muszą wygrać wszystkie trzy mecze, które pozostały im do końca i liczyć na to, że West Ham w dwóch ostatnich meczach zdobędzie najwyżej jeden punkt. Z całą sympatią dla nich, taki scenariusz jest wprost nieprawdopodobny. Cud się nie wydarzy.
Dzisiejszy mecz Burnley – Liverpool będzie dla mnie, kuriozalnie, najważniejszym meczem tego sezonu.
Prawdopodobne składy:
Burnley: Jensen, Mears, Caldwell, Carlisle, Fox, Eagles, Cork, Alexander, Bikey, Elliott, Nugent.
Liverpool: Reina, Johnson, Carragher, Kyrgiakos, Agger, Kuyt, Mascherano, Lucas, Benayoun, Gerrard, Ngog.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)