Zebe Zebe
251
BLOG

"Jedynka"

Zebe Zebe Kultura Obserwuj notkę 8

 

Długo zastanawiałem się, czy napisać notkę o Led Zeppelin. Sprawa jest trudna o tyle, że o tej supergrupie napisano już tyle, że nic nowego nie da się już napisać. Dla mnie osobiście to zespół, który musiał podpisać coś w rodzaju „paktu z diabłem”. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej.
 
Napiszę więc o ich pierwszej płycie od której tak naprawdę wszystko się zaczęło.
 
Było to 41 lat temu.Ta płyta zmieniła historię muzyki rockowej i uczyniła z zespołu ikonę pop kultury.
12 stycznia 1969 roku do sklepów trafił wynik 36-godzinnej (!) sesji nagraniowej Led Zeppelin, którzy jeszcze cztery miesiące wcześniej nazywali się The New Yardbirds. Przypomnę tylko, że gitarzysta Jimmy Page w trybie awaryjnym zebrał kwartet, gdyż miał podpisaną umowę na serię koncertów w Skandynawii ze swoim byłym zespołem The Yardbirds. Grupa jednak rozpadła się, a Page w ekspresowym tempie skrzyknął nowy skład z Johnem Paulem Jonesem, Robertem Plantem i Johnem Bonhamem.
 
Płyta była zatytułowana „Led Zeppelin”. Po kolejnych płytach zespołu, album ten określano jak „jedynka”.
Od strony produkcyjnej "Led Zeppelin I" jest bez dwóch zdań albumem rewolucyjnym. Po pierwsze, Page podczas sesji zainstalował dodatkowe mikrofony. W latach 60. normą było ich ustawianie tuż przed wzmacniaczami i perkusją. Led Zeppelin poszli dalej, dodając mikrofony ustawione kilka metrów od źródła dźwięku, by później nagrać balans pomiędzy zarejestrowanymi ścieżkami i dźwiękiem muzyki płynącej przez pomieszczenie. To nie jedyny studyjny trik zastosowany przez Page'a. Drugi dotyczył rejestracji wokali Roberta Planta, którego głos staje się „cierpki” i „falisty”. Odnosi się wrażenie, że jest on jakby „przesterowany” podobnie jak i instrumenty. Innym manewrem było np. wsteczne echo w utworze "You Shook Me".
 
Ciekawostką jest też to, że album był jednym z pierwszych, który ukazał się jedynie w wersji stereo. W tamtym czasie normą było wydawanie płyt w wersji mono i stereo. Co więcej, te pierwsze miały dużo lepsze brzmienie, stąd wiele albumów z tamtej epoki wznawiane jest na CD w systemie mono ( taką wersję na CD posiadam. Mam też wersję CD stereo. Nie posiadam vinyla, nad czym ubolewam. Na winylu mam za to „czwórkę”). Pierwsza płyta  The Rolling Stones  została nagrana w wersji mono, podobnie jak pierwsza płyta The Beatles.
 
Pisząc o "Led Zeppelin I" nie może zabraknąć wzmianki o ikonicznej już okładce albumu, na której widać czarno-białe zdjęcie płonącego sterowca "Hindenburg". Co ciekawe, przez pierwsze kilka tygodni po premierze płyty album w Wielkiej Brytanii sprzedawany był z nazwą zespołu i logiem Atlantic Records w kolorze turkusowym, zamiast powszechnie znanego pomarańczowo-czerwonego. Obecnie płyty z turkusową grafiką są obiektem poszukiwań kolekcjonerów fonograficznych "białych kruków".
Grafika płyty wzbudziła wiele kontrowersji - sterowiec ze względu na swój kształt porównywany był do... penisa. Z powodu nazwy i okładki zespół miał również problemy ze spadkobiercami rodziny von Zeppelinów, twórców sterowców.
 
Nawet najlepsze patenty produkcyjne nic nie pomogą, gdy brak dobrych piosenek. A tymi "Led Zeppelin I" tętni. Nie będę recenzował  absolutnej klasyki. Dodam  jedynie, że ciężkie, chropowate, bluesowo-rockowe brzmienie "Good Times Bad Times", "Communication Breakdown", "Dazed and Confused" (w tym utworze Page zagrał na gitarze smyczkiem) czy "How Many More Times" dało podwaliny nie tylko pod hard rocka, heavy metal, garage czy stoner rocka, ale również miało wpływ na muzykę punkową.  Johnny Ramone, gitarzysta punkowych The Ramones,  na patentach Page'a z "Jedynki" zbudował swój drapieżny i niechlujny styl grania.
 
"Jedynka" trafiła też na różnorakie zestawienia najważniejszych płyt wszechczasów. Magazyn "Kerrang!" uznał płytę 18. najważniejszym wydawnictwem metalowym, "Rolling Stone" 29. najwspanialszym albumem w historii, "Uncut" 7. najlepszym debiutem, a "Q" 6. albumem, który zmienił historię muzyki. Nie bawiąc się w numerki i slogany można uznać pierwszą płytę Led Zeppelin za album, który na dobre zapoczątkował ewolucję muzyki gitarowej. Po 12 stycznia 1969 roku rockowe drzewo wzbogaciło się o kilka nowych gałęzi: hard rock, heavy metal, garage rock czy nawet kolejny zalążek punk rocka.
 
W tekście wykorzystałem część materiałów znalezionych na Interia.pl
 

 Żeby odsłuchać, kliknij w  "obejrzyj w youtube".

Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura