Nie, ja nie mam zamiaru pisać o trenerze Bakero lub innym Skorży, bo nie o nich ten tekst. Ten tekst to o jeleniach jest. O jeleniach polskiej piłki nożnej rodem z miasta stołecznego Warszawy. Tej samej Warszawy, co to irracjonalnie odgradza Pałac Prezydencki od tłuszczy. By było lajtowo.
Planowo też w Polonii, gdzie polski „Abramovicz” kopie dołki pod Espaniolem (z udziałem innego krajana) , który to Espaniol zapewne w poniedziałek lub inny wtorek stanie się warszawskim Don Kichotem, co to do dzikich obyczajów w Nadwiślańskim Kraju nie przywykł.
No a ten polski „Morinho”, to w tej drugiej drużynie bije rekordy. Miało być „lajtowo”, to jest , a jakże.
Wyprzedany Chorzów „zabiegał” warszawskie „elki” (L) na amen, tylko… biegając. Tamtym się nie chciało biegać, bo jak tu biegać, jak genialny strateg założył rękę na rękę i tylko od czasu do czasu w okolicach nosa podłubał. Zafrasowany taki.
Jeleni więc w Warszawie nie brakuje. Ogólnie jest jednak lajtowo.
Весёлые Ребятя / Jolly Fellows (1934) - z filmu "Świat się śmieje".
Coś mi się wydaje, że Menzenga oraz jego koledzy "stranieri" w Legii nie wiedzą naczym polega kampania wrześniowa. Znają za to zapewne wartość Euro.
Z kolei trener Bakero będzie miewał koszmary za darmo.
Inne tematy w dziale Rozmaitości