Zebe Zebe
544
BLOG

Dokąd zmierzasz Europo

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 7

 

Szef Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Jean-Claude Trichet powiedział dziś, że należy wprowadzić zmiany w traktacie UE, które uniemożliwiłyby jednemu krajowi destabilizację reszty bloku.
Wypowiedź Tricheta jest znamienna, bo jest on kolejna osoba ze świecznika, po Barroso, Merkel i Sarkozym,  która postuluje zmiany w Traktacie Unijnym.
 
By było skrótowo. W strefie euro, bo tak naprawdę chodzi li tylko o tę strefę, panuje do dziś zasada „liberum veto”, czyli z prostego na nasze, musi być zgoda wszystkich tych państw na jakiekolwiek zmiany w kwestii dodatkowej ‘pomocy” finansowej krajom o złej kondycji, hmm... finansowej (?)  . Co więcej, mocarzom Europy nie podoba się to, ze na takie działania potrzebna jest zgoda parlamentów państw członkowskich. Volta - co prawda stłumiona – Słowacji, pokazuje, że demokracja na poziomie parlamentarnym państw członkowskich jest w poważnym stopniu zagrożona.
Na Słowację, co nie jest  chyba dla  nikogo tajemnicą, wywarto presję. Zezwolono prawdopodobnie  nawet na rozpisanie wcześniejszych wyborów, by tylko uzyskać korzystną decyzję, co do zgody na  obciążenia finansowe w celu ratowania Grecji. Słowaków będzie to kosztowało 3 mld euro dodatkowo, bo zwiększono im „kontyngent”. W sumie zapłacą 8 mld.
 
Nie jest też chyba jakąś wielka tajemnicą, że chodzi głównie o potencjalnie  utracone pieniądze głównych płatników unijnych, czyli Niemiec i Francji. To dlatego ratowanie strefy euro jest tak ważne.
Pytanie jednak brzmi: czy ratowanie wspólnej waluty jest najlepszym rozwiązaniem i czy jest rozwiązaniem jedynym, jak wydaje się unijnym decydentom.
 
Już sama myśl o zmianie traktatu unijnego w kwestii podejmowania decyzji na niekorzyść mniejszości, jest częściową odpowiedzią na te pytania.
Sugerowane zmiany w traktacie dążą jednoznacznie w kierunku ograniczenia suwerenności państw członkowskich, poprzez zmarginalizowanie parlamentów tych państw.
Do pełni szczęścia brakuje jeszcze inicjatorom tych zmian wpływu na konstrukcje budżetów w państwach Unii, co też jest podnoszone od co najmniej roku.
Zmiany, których zamiarem jest ograniczanie decyzyjności  krajów członkowskich na rzecz Wspólnoty, są sprzeczne z ideami ojców założycieli Unii Europejskiej.
 
Wspólnota państw. Tak miało być.
Wspólna państwowość. Tak ma być.
 
Niby to samo, ale  dla dziecka w przedszkolu.
Za późno zapewne jeszcze nie jest. Czeka nas nowa wiosna ludów w Europie i nie tylko. Potem wybory, nie takie frajerskie jak w Polsce. Te poważne, na Zachodzie, gdzie auta płoną i szyby lecą z okien wystawowych  już dziś.
Nie chcę być Kasandrą, bo mnie to zwyczajnie nie bawi. Nie „o Take Europe walczyłem” i nie takiej chciałem.
Polacy już wybrali spokój i stabilizację. Tylko kosztem czego.
 
Pytam: kosztem czego ?
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka