Mieszkam niedaleko czeskiej ( dawniej czechosłowackiej) granicy. Od dziecka oglądam czeskie programy telewizyjne. Głównie sport, ale nie tylko. Co prawda nie o tym chcę pisać, ale nie mogę się oprzeć refleksji, że już od paru lat można odbierać ich przekaz TV w formacie cyfrowym za pomocą anteny naziemnej, czyli „nie talerza”. Tych stacji jest w moim zasięgu dziewięć. Bezpłatne, rzecz jasna. Oni to nawet ligę angielską oraz mistrzostwa świata w kopanej puszczają za darmo. Ot, Pepiki ;)
Ja jednak o Lewicy chciałem ten tekst napisać.
Przypominam sobie początek lat 90-tych, gdy trwała w Czechach, podobnie jak i u nas intensywna dyskusja o styku starego systemu z nowym. Czeskie programy publicystyczne były w owym czasie czymś , o czym w Polsce nie można było nawet pomyśleć. Tam dosłownie przesłuchiwano na antenie aparatczyków KPCz jako ludzi o pokroju co najmniej zdrajców narodu. Dziennikarze sypali jak z rękawa argumentami, pytali o motywy, pytali o rację stanu. Pytali i pytali. Indagowani bronili się jak umieli. Ogólnie żałośnie i kompromitująco. To była totalna krytyka dotychczasowego systemu .
Przełączając kanał na „polski” odnosiło się wrażenie, że te niecałe 40 km, to granica co najmniej cywilizacyjna. Komuniści jako partnerzy, komuniści jako dyskutanci, komuniści jako sól tej ziemi. Jednym słowem od dnia pierwszego uznani partnerzy w czekającej nas transformacji ustrojowej.
Parlament czechosłowacki nie zwlekał. Wprowadzono dekomunizację wraz z 10-letnim zakazem zajmowania stanowisk politycznych przez dawnych aparatczyków różnego szczebla. Skutek był taki, że w Czechosłowacji po upadku KPCz, a później w Czechach, powstała Komunistyczna Partia Czech i Moraw (KSČM).
Partia zasiada w czeskim parlamencie z ok. 10 % poparciem. Czymże jednak różni się ta partia od naszego, swojskiego SLD ?
Otóż różni się tym, że jest partią radykalną jak na lewicę przystało oraz na próżno w niej szukać upiorów z przeszłości. Partia realizuje hasła neoliberalne światopoglądowo oraz socjalne społecznie. Jest czymś na wzór partii Palikota, ale z zachowaniem stosowych proporcji. Jest partią wpisaną, wydaje się, na stałe, w czeską scenę polityczną. Ich siłą jest wyrazistość, realizowana poprzez radykalizm stawianych postulatów. Szacuje się, że ich możliwości pozyskania elektoratu sięgają obecnie 15 %, co byłoby najlepszym wynikiem od czasów jej powstania.
Tymczasem wracamy do siebie, czyli na nasze, lewicowe podwórko.
U nas na klasycznym Lewicowie skansen.
Szefem klubu parlamentarnego aparatczyk, czyli dinozaur. Drugim rozgrywającym kawiorowy celebryta Kalisz. Ten Kalisz, który popierał Palikota na jego zjeździe z uśmiechem od ucha do ucha. Pokażcie mi drugą w Polsce tak liberalną partię, która po takim czymś, dała by mu „jedynkę” w Stolicy ??? !!!
Na to stać tylko samobójców.
Zapewne Napieralski jest już trupem, co sam ogłosił, ale na Boga ( tfu: postępowca !), nie ma w tym Lewicowie nikogo, kto jeszcze jakoś tam myśli ?
Toż to Kalisz rozdziela karty z Biedroniem, na korzyść Palikota i nikt tego nie widzi ?
Lewicy dziś najwyraźniej nie stać. Nie stać ich na cokolwiek. Wraz z utratą radykalizmu tracą podstawy bytu, czyli funkcjonowania.
Któż jednak u nich podejmie samodzielnie, bo grupy nie ma, walkę o przetrwanie ?
Kaliszowi najwyraźniej bliżej do Palikota. Napieralski, Olejniczak, Miller, Wunderlich ?
Ich już na nic więcej nie stać. Co najwyżej na bon moty.
W Lewicowie kozy kują.
P.S.
Więcej Czarneckiego u Olejnik, to i w PIS-ie będą kozy kuć..



Komentarze
Pokaż komentarze (58)