Dziś gdy Grecji przedstawiono drugie ultimatum, coraz głośniej mówi się o już przesądzonym wyjściu tego kraju ze strefy euro.
Dwa tygodnie temu Niemcy próbowali ustalić swoisty protektorat ekonomiczny nad Grecją w postaci komisarza, z uprawnieniami weta w stosunku do decyzji greckiego parlamentu. Dziś zaś zaproponowali, by pomoc finansowa dla Grecji była lokowana na osobnym koncie, ż którego byłyby spłacane wierzytelności tego kraju wobec banków. Obie propozycje są dla Greków nie do przyjęcia chociażby z tego powodu, że istotnie ograniczają suwerenność państwa greckiego. Widać więc wyraźnie, że ewentualne bankructwo Grecji oraz związane z tym wyjście jej ze strefy euro dotarło do świadomości Niemiec i Francji. Te dwie propozycje noszą znamiona „propozycji nie do odrzucenia” rodem z sagi „Ojciec Chrzestny”.
Tymczasem mainstreamowe media milczą od dłuższego czasu w temacie pierwszego europejskiego bankruta, którym w 2008 roku stała się Islandia po ogłoszeniu nacjonalizacji największego banku ( Glitnir Bank), co spowodowało zawieszenie funkcjonowania giełdy. Wynikiem było ogłoszenie bankructwa państwa. W styczniu 2009 na skutek protestów społecznych, socjaldemokratyczny rząd premiera Geira Haarde podaje się do dymisji.
Parlament przedstawia ustawę stanowiącą, że dług prywatnych banków (brytyjskich i holenderskich ) wynoszący 3,5 miliarda euro ( oprocentowanie 5.5%) spłacą Islandczycy w ciągu 15 lat. W odpowiedzi na to następuje drugi etap swoistej pokojowej rewolucji.
Na początku 2010 roku Islandczycy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie.
W lutym 2010 prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 % głosujących opowiada się za niespłacaniem tego zadłużenia.Islandia wydaje też swoje własne , nowe obligacje, które o dziwo, przyjęte są przez giełdy z dużą dozą zaufania.
Równocześnie też toczą się prokuratorskie dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, których spora część przezornie, odpowiednio wcześniej opuściła Islandię.
Zostaje także powołane swoiste „ zgromadzenie” , mające spisać tezy do nowej konstytucji uwzględniającej złe doświadczenia z minionych kilku lat. Wybrano 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy spełniali określone kryteria związane głównie z ich bezpartyjnością.
Owa rada konstytucyjna ( zgromadzenie) rozpoczęła prace w tym miesiącu i ma je zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią „propozycji” konstytucyjnej dotyczącej bezpieczeństwa ekonomicznego kraju.
Podstawą nowej konstytucji, ma być jej przejrzystość. Izba Ustawodawcza zamieszcza co tydzień na swojej stronie internetowej główne założenia projektu. Zachęca się obywateli do dzielenia się pomysłami na tejże stronie lub na portalach społecznościowych.
Parlament jest również obecny na Facebooku i na Twitterze, regularnie przesyła materiały wideo do YouTube.
Posiedzenia Izby są otwarte dla publiczności i transmitowane na żywo na jej stronie internetowej oraz na Facebooku. Coraz większym powodzeniem cieszy się ostatnio formuła „crowdsourcing” polegająca na powierzeniu rozmaitych zadań jakiejś grupie ludzi. Po raz pierwszy użyto jej do wspomnianego wyżej celu. Pomysł spotkał się na Facebooku z gorącym poparciem, także międzynarodowym.
Ponad połowa Islandczyków ma konto na Facebook’u, ci, którzy go nie mają, mogą uczestniczyć w dyskusji na stronie Izby Ustawodawczej.
Ale sprawa nie kończy się tylko w internecie. Pozostałe media też są żywotnie zainteresowane podjętymi działaniami.
Przed wejściem w życie, nowa konstytucja będzie musiała być zatwierdzona w drodze referendum.
Islandczycy budują nowe państwo. I to dosłownie nowe państwo.
W projekcie konstytucji zawarte są też zalecenia w sprawie ochrony środowiska i narodowych zasobów. Kładzie się w nim również akcent na prawa przyszłych pokoleń, co stanowi bez wątpienia pewne novum w tego rodzaju dokumencie.
Islandia jest krajem małym i niezbyt licznym. To takie wojewódzkie, polskie miasto.
Warto jednak przyglądać się temu co tam się dzieje.
Może właśnie stamtąd przybędzie ożywczy wiatr ?
Wszak oni pierwsi zbankrutowali...


Komentarze
Pokaż komentarze (25)