Dla tych, co się piłką zbytnio nie interesują, wyjaśnię, że Guardiola to do niedawna jeszcze trener FC Barcelona. Jest jednym z najbardziej utytułowanych i obiecujących trenerów młodego pokolenia.
Dokonam teraz porównania, może nieuprawnionego, ale jednak. Otóż ten Guardiola wybierał zawodników do składu Barcy bez jakichkolwiek ograniczeń. Nawet finansowych. Jego rola polegała zaś na tym, by wyłożone pieniądze zagrały na murawie i to mu się z powodzeniem udawało. Trener Smuda miał, co by nie powiedzieć, problem innej natury, bo on musiał znaleźć Polaków, którzy w piłkę kopią przynajmniej przyzwoicie. Na tym się jednak wyłożył, bo jak się okazuje, w polskiej lidze ich nie ma, a za granicą jest ich trzech – czterech, wliczając w to „Polonusów”.
Tak się składa, że pamiętam z lat osiemdziesiątych pierwszy sukces Francji w Mistrzostwach Europy (1984). Po tym sukcesie nastały lata „chude”, a w reprezentacji po erze Platiniego zabrakło piłkarzy jego formatu. Cóż więc zrobiła federacja piłkarska tego kraju ?
Otóż pod koniec lat osiemdziesiątych zmieniono, a w zasadzie stworzono nowy system szkolenia młodzieży – o szczegółach tego systemu pisałem swego czasu na s24.
System zakładał, że wyszkolenie piłkarza odbywa się w cyklu 11-to letnim. Szkoleniem więc objęto dzieci 7- letnie i starsze, pogrupowane na roczniki. Zmieniono też nabór młodych piłkarzy szkolonych w tym systemie do poszczególnych klubów. Zrobiono coś na wzór „draftu” w zawodowej koszykówce.
Pierwszy sukces, wynikający w dużej mierze z nowego systemu szkoleniowego zanotowali Francuzi w 1998 roku zdobywając tytuł Mistrzów Świata, a dwa lata później zdobyli po raz drugi tytuł Mistrzów Europy. Od lat 90-tych trwa nieprzerwany boom na zawodników francuskich, którzy grają we wszystkich liczących się ligach Europy.
Nie wierzmy więc w jakiekolwiek nadludzkie zdolności nawet najlepszego trenera, bo on musi mieć spełniony warunek podstawowy i konieczny – musi mieć z kogo wybierać.
W Polsce konieczna jest zmiana systemu szkolenia młodzieży. Dotychczasowy system oparty głównie na SMS (szkoła mistrzostwa sportowego), w połączeniu ze szkoleniem młodzieży w samych klubach, jest systemem archaicznym.
Gdyby wziąć wzorce chociażby z takiej Francji, to zapewne za 10 lat zaczęlibyśmy coś tam pozytywnego grać, jak na prawie 38 milionowy kraj przystało.
Każde odkładanie zmian w szkoleniu młodych piłkarzy o kolejny miesiąc, kolejny rok, oddala nas coraz bardziej nie tylko od czołówki europejskiej, ale także od poziomu drużyn, z którymi jeszcze 20 lat temu wygrywaliśmy na dzień dobry.
Tam się jednak pozmieniało i to pomimo braku dech zapierających w piersiach stadionów. Przykładem są chociażby Czesi, tegoroczny finalista Mistrzostw Europy do lat 21. Gdzie ulegli Hiszpanii po bardzo dobrej grze.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)