Zebe Zebe
904
BLOG

Teoretycznie mamy doskonały plan

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 19

 Jako, że sporo już napisano na temat wczorajszej wypowiedzi ministra Rostowskiego oraz jego młodszego kompana w ekonomii rynku, postaram się to podsumować w sposób czytelny dla każdego normalnego człowieka.

Istnieją takie słowa, które w ekonomii nie powinny być używane, a samo  ich użycie powinno dyskredytować rozmówcę nie tylko w poruszanym temacie, ale i w pozostałych.
Do takich słów należą – teoretycznie – istnieje duże prawdopodobieństwo – są ku temu poważne przesłanki – posiadamy dużą wiarygodność.
 
Gdy jednak po wywodzie naszego prelegenta, który to wywód opierał się głównie na użyciu przedstawionych słów, słyszymy w jego dalszej części, że „to pewne”, chociaż jeszcze przed chwilą  słyszeliśmy, że „istnieją ku temu poważne przesłanki”, to od razu powinna zaświecić się nam w głowie czerwona lampka.
Cały wczorajszy wywód ministra Rostowskiego i jego resortowego pomocnika można ocenić tylko  w taki sposób, że jest to  teoretycznie  możliwe.
 
Tylko, że -  teoretycznie – znaczy w tym przypadku, ni mniej ni więcej niż to, że minister Rostowski może jeszcze urodzić zdrowe dziecko.
Cała konstrukcja wywodów obu panów polegała na tym, że -  jeżeli teoretycznie przyjmiemy, a istnieje ku temu sporo korzystnych przesłanek,  zważywszy na to, że posiadamy dużą wiarygodność, to mamy  duże prawdopodobieństwo garniczące z pewnością, że nasz plan się uda.
 
Nie bawiąc się w mityczne miliardy i cudowne rozmnożenie złotówki ( przepraszam, powinno być złotego, ale jakoś nie moze mi złoty w tej konotacji przejść przez gardło), trzeba sobie jasno powiedzieć, że żadnego pomysłu na Polskę ta dwójka nie ma.  Nie ma też go konferansjer, który w Sejmie  zapowiedział owe teoretyczne rewelacje.
 
Cały ten „projekt” przypomina mi w swoich założeniach coś na wzór „efektu motyla”. Czyli spadający liść w  brazylijskiej dżungli spowoduje to, że nasza giełda pobije wszystkie giełdy swiatowe, a PKB wystrzeli w górę niby pył z Krakatau.
Jednym słowem podsumowania – rządzący liczą, że teoretycznie wszystko jest możliwe.
Podkreślam... teoretycznie.
 
Nie chcę być złośliwy, ale zapytam na koniec:
Co stało na przeszkodzie 5 lat temu, gdy Polska była w o wiele lepszej kondycji finansowo-gospodarczej, by wprowadzić wtedy ów rewelacyjny (teoretycznie) plan ?
Może tą przeszkodą była nie teoretyczna, a realna wizja utraty władzy po pierwszych czterech latach  w wyniku totalnej kompromitacji ?
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka